Giełdowa wycena Volvo Cars przeżywa głębokie załamanie - od początku roku akcje spółki straciły połowę wartości, a w porównaniu z debiutem giełdowym sprzed pięciu lat spadek sięga aż 70%, co sprowadziło kurs do historycznego dna. Mimo że marka niezmiennie cieszy się ogromną popularnością w Szwecji, jej całkowita kapitalizacja rynkowa skurczyła się do około 4,4 miliarda euro. Oznacza to, że cały koncern jest dziś warty mniej niż kwota, jaką Ford zapłacił za przejęcie samego działu aut osobowych Volvo w 1999 roku.


Trudna sytuacja finansowa firmy jest efektem ogólnoeuropejskiego kryzysu w branży motoryzacyjnej, w tym drastycznego spadku popytu, rosnących cen surowców, barier celnych oraz zażartej konkurencji ze strony chińskich producentów.
Główną szansą na wyjście z dołka ma być głębsza integracja z koncernem Geely, który posiada niemal 80% udziałów w spółce. W ramach nowej strategii Volvo planuje wprowadzenie 13 nowych modeli do 2030 roku, wyraźnie rozdzielając ofertę na rynek zachodni (7 modeli) oraz rynek chiński (6 modeli stworzonych wyłącznie dla tamtejszego odbiorcy).
Taki dwutorowy model ma pozwolić na precyzyjne dopasowanie aut do lokalnych preferencji oraz zminimalizowanie ryzyk geopolitycznych.
Samochody na Zachód będą bazować na dotychczasowych platformach, co zabezpieczy markę przed obawami dotyczącymi chińskiego oprogramowania, podczas gdy projekty w Chinach powstaną w ścisłej kooperacji technologicznej z Geely. Firma stawia sobie za cel podwojenie udziału w rynku oraz podniesienie marży operacyjnej z obecnych 2,5% do ponad 8%, co według analityków wymaga przede wszystkim szybkiego zwiększenia skali produkcji i obniżenia kosztów jednostkowych.






























































