Gazeta „Eleftherotypia” napisała, iż rząd Grecji poinformował już unijnych ministrów finansów o planach restrukturyzacji zadłużenia. W zeszłym tygodniu zielone światło dla tej operacji zasygnalizowały Niemcy. To oznacza, że pierwsze formalne bankructwo kraju strefy euro może się stać faktem jeszcze w tym tygodniu. Prawdopodobieństwo ogłoszenia przez Ateny niewypłacalności rynek kontraktów CDS wycenił dziś na 65%, a rentowność greckich obligacji 2-letnich podskoczyła do 19,4%. Potencjalne straty europejskich banków szacuje się na 30-50 miliardów euro.
Ta wiadomość popsuła nastroje na europejskich giełdach. Od Lizbony po Helsinki przeważali sprzedający. Wczesnym popołudniem główne indeksy traciły już po przeszło 1%. Ale skala wyprzedaży akcji nabrała tempa po godzinie 15:00, gdy agencja Standard & Poor’s zupełnie nieoczekiwanie obniżyła perspektywę ratingu Stanów Zjednoczonych.
W opinii analityków S&P amerykańscy politycy nie są zdolni dojść do porozumienia w sprawie niezbędnych reform, które poprawiłyby sytuację budżetową USA w długim i średnim terminie. Krótkoterminowe parametry fiskalne Białego Domu już teraz niewiele różnią się od greckich: amerykański deficyt federalny rokrocznie przekracza 10% PKB, a dług publiczny szybko zbliża się do 100% PKB.
Ale dla zarządzających funduszami inwestycyjnymi dopiero możliwa obniżka ratingu Stanów Zjednoczonych pozwoliła zrozumieć powagę sytuacji. Obecnie rząd USA cieszy się elitarnym ratingiem AAA (najwyższy z możliwych) i jego ewentualne obniżenie wywołałoby automatyczną wyprzedaż amerykańskich obligacji skarbowych przez niektóre fundusze. Skokowy wzrost rynkowych stóp procentowych w największej gospodarce świata groziłby globalną recesją i totalnym chaosem na rynkach finansowych.
Stąd też poniedziałkową reakcję europejskich inwestorów można określić jako dość spokojną – rynek najwyraźniej wciąż nie wierzy w możliwość osłabienia pozycji USA przez amerykańską agencję ratingową. Na Starym Kontynencie listę najmocniej poszkodowanych parkietów otworzyła Moskwa, gdzie indeks RTS spadł o 4,4%. W Budapeszcie BUX osunął się o 3,8%. Na większości europejskich giełd – w tym także w Londynie, Paryżu i Frankfurcie – skala przeceny sięgnęła 2-3%. Nieco mniej straciły indeksy w Amsterdamie, Brukseli, Dublinie oraz Warszawie i Helsinkach.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl





























































