REKLAMA

Oszczędzający grają na przeczekanie. Kiedy przestraszą się inflacji?

Maciej Kalwasiński2021-05-14 11:00analityk Bankier.pl
publikacja
2021-05-14 11:00
Oszczędzający grają na przeczekanie. Kiedy przestraszą się inflacji?
Oszczędzający grają na przeczekanie. Kiedy przestraszą się inflacji?
fot. Viktor Osipenko / / Shutterstock

Pomimo przyspieszającej inflacji oszczędzający nadal najchętniej sięgają po obligacje detaliczne Skarbu Państwa o krótkim terminie wykupu i stałym oprocentowaniu. Jednak w kwietniowych danych widać również wyraźny wzrost zainteresowania "antyinflacyjnymi dziesięciolatkami".

W kwietniu Ministerstwo Finansów pozyskało ze sprzedaży obligacji oszczędnościowych 3,88 mld zł. To wynik nieznacznie mniejszy niż miesiąc wcześniej, ale trzeci najwyższy w historii.

fot. / / Bankier.pl na podstawie danych Ministerstwa Finansów

Inwestorzy nadal najchętniej sięgali po papiery trzymiesięczne. Na ich zakup wyasygnowali aż 1,87 mld zł. Więcej oszczędności w tego typu obligacjach ulokowano tylko w marcu.

Obligacje trzymiesięczne kuszą przede wszystkim krótkim okresem zamrożenia kapitału - oszczędzający mają poczucie stałego dostępu do własnych środków. Ich wadą jest bardzo niskie oprocentowanie - osoba która kupi papiery za 1000 zł, zarobi raptem złotówkę.

To co prawda więcej niż na standardowej lokacie, ale czy faktycznie jest to gra warta świeczki? Tak jest zapewne w przypadku osób z grubszymi portfelami, które chcą ulokować znaczną kwotę, idącą w setki tysięcy złotych, na krótki czas, mając już być może na oku bardziej atrakcyjną inwestycję.

Dla oszczędzających drobniejsze sumy korzystniejsze mogą okazać się promocyjne lokaty bankowe, gdyż nie ogranicza ich bariera maksymalnej kwoty inwestycji. "Wyjadacze bankowych wisienek" mogą upolować lokatę z oprocentowaniem nawet 2 proc. w skali roku brutto. Na dużo więcej nie ma co liczyć w otoczeniu rekordowo niskich stóp procentowych ustalanych przez Radę Polityki Pieniężnej.

Najwyższa od października była sprzedaż obligacji dwuletnich, która przekroczyła 350 mln zł. Łącznie papiery o stałym oprocentowaniu nadal odpowiadały za ponad 57 proc. zakupów. Ich przewaga nad obligacjami "antyinflacyjnymi" trwa już rok.

fot. / / Ministerstwo Finansów

Tymczasem wzrost cen w polskiej gospodarce przyspiesza - jak podaje GUS, w kwietniu wyniósł 4,3 proc. rdr. Jako że dane te (wstępny szacunek) podano dopiero w ostatnim dniu miesiąca, na decyzję oszczędzających wpływ mogły mieć informacje o inflacji w marcu, gdy przyspieszyła, ale była wyraźnie niższa - sięgała 3,2 proc. W maju możemy spodziewać się tempa wzrostu cen rzędu 5 proc. A to powinno skłaniać większą grupę oszczędzających do wyboru obligacji "antyinflacyjnych".

Niestety konstrukcja tych papierów sprawia, że nie chronią one w pełni przed inflacją - zarówno "cztero-", jak i "dziesięciolatki" w pierwszym roku inwestycji gwarantują stałą stopę zwrotu, a w kolejnych latach zwrot w wysokości inflacji CPI raportowanej przez GUS powiększonej o dodatkową marżę. Tyle że od zysku pobierany jest tzw. podatek Belki. W efekcie wystarczy, że oficjalny wzrost cen będzie przekraczał w okresie 4 latach niecałe 3 proc., by "antyinflacyjna" obligacja czteroletnia przyniosła realną stratę. Według prognoz analityków, inflacja do 2023 r. zapewne będzie wyższa.

Kupujący rządowe papiery nie mają jednak co załamywać rąk. Ich inwestycja może (gdyż każdy ma „własną inflację”) i przynosi realne straty, ale i tak jest bardziej korzystna niż porównywalna alternatywa. Obligacje detaliczne są bezpieczną i dość elastyczną formą inwestycji – nie ma zatem co zestawiać przynoszonego przez nie zwrotu z (niepewnymi) zyskami z inwestycji w akcje czy kryptowaluty. Najbliższym odpowiednikiem rządowych papierów są bieżące i terminowe depozyty w bankach. A te, jeśli w ogóle dają zarobić, to zdecydowanie gorzej niż obligacje 4- czy 10-letnie.

Na razie sprzedaż tych papierów pozostaje niższa niż obligacji trzymiesięcznych, ale w perspektywie kilku ostatnich lat popularność utrzymuje się na wysokim poziomie. W kwietniu na zakup "czterolatek" nabywcy przeznaczyli 1,27 mld zł, co było trzecim najlepszym wynikiem w historii, choć niższym niż w marcu. Wyraźnie wzrosło za to zainteresowanie "dziesięciolatkami". Ministerstwo Finansów pozyskało z ich sprzedaży ponad 350 mln zł, ponad 100 mln zł więcej niż w marcu.

Wzrost popularności rządowych papierów widać również w liczbie nabywców. Jak dowiedział się Bankier.pl, w kwietniu obligacje detaliczne Skarbu Państwa kupiło ponad 34,7 tys. osób. To drugi najwyższy wynik w historii.

fot. / / Bankier.pl na podstawie danych Ministerstwa Finansów

Na koniec ubiegłego miesiąca ponad 183,5 tys. osób miało obligacje oszczędnościowe w swoim portfelu inwestycyjnym. Według najnowszych danych Ministerstwa Finansów, na koniec lutego w obligacjach oszczędnościowych było ulokowane ponad 44 mld zł, o 14 mld zł więcej niż rok wcześniej. Z kolei z danych NBP wynika, że na lokatach bankowych gospodarstwa domowe zgromadziły wówczas nieco ponad 175 mld zł, o niemal 100 mld zł mniej niż na koniec lutego 2020 r. W tym okresie najmocniej - bo o niemal 200 mld zł - wzrósł stan kont (depozytów bieżących) gospodarstw domowych.

Źródło:
Maciej Kalwasiński
Maciej Kalwasiński
analityk Bankier.pl

Analityk i redaktor prowadzący Bankier.pl. Zajmuje się międzynarodowymi stosunkami gospodarczymi, ze szczególną uwagą analizuje sytuację gospodarczą Chin. Dba, by Bankier.pl pozostawał źródłem najważniejszych i najbardziej interesujących informacji ze świata i Polski, przedstawionych w przystępny i zrozumiały sposób.

Tematy

Otwórz Konto Firmowe Godne Polecenia i zyskaj nawet 1600 zł premii!

Komentarze (16)

dodaj komentarz
demeryt_69
Dopiero co pisali o spektakularnej dynamice bankructw - cyrk!

https://www.bankier.pl/wiadomosc/Spektakularna-dynamika-bankructw-Upadlosc-konsumencka-na-nowym-poziomie-8111664.html
demeryt_69
Znowu ta 'przyspieszająca' inflacja - co jest?
bankster-kreator
To jest propaganda, zwykły człowiek tego nie kupuje. To kupują jakieś instytucje. Nikt normalny nie kupiłby czegoś takiego z realną stratą. To już wolę iść do kasyna tam przynajmniej mam jakąś szansę na zysk a tutaj gwarantowana strata co by się nie działo.
harrytracz
Obligi kupują ci, na których ciąży podatek bankowy (wiadomo po co )
Ale w detalicznych państwo ma monopol na ofertę antyinflacyjną dla oszczędności. Mówię o ofercie dla zwykłego Kowalskiego, który odłożył z wypłaty i nie może pozwolić sobie na ryzyko w postaci aktywnego inwestowania.
vacarlus
nie lepiej kupić sobie XTB co płaci 10% dywidendy?
prezestak
Wolę PZU pewniejszy kurs a dywidenda ta sama
harrytracz
Dotrze do cb w końcu że jak sie ubrałes po 20 zł a popyt na 18 zł był zasypywany z pakietówek to naganiając paru ludzi na to kursem nie ruszysz? Naucz się czytać arkusz zleceń i porównaj to ze średnimi obrotami dziennymi, ile byś musiał wsadzić (nie uwzględniając WUJów) żeby chociaż podejść pod 20?
zygi44
Inflacja jest matką chrzestną baniek inwestycyjnych. Nie zawsze je wywołuje, nie zawsze jest głównym akceleratorem, ale w odpowiednich okolicznościach przeradza hossy i bańki w prawdziwe monstra, które na końcu przeobrażą się w wehikuły służące do wielkiego przepływu majątku od biednych do bogatych. Będzie jak Inflacja jest matką chrzestną baniek inwestycyjnych. Nie zawsze je wywołuje, nie zawsze jest głównym akceleratorem, ale w odpowiednich okolicznościach przeradza hossy i bańki w prawdziwe monstra, które na końcu przeobrażą się w wehikuły służące do wielkiego przepływu majątku od biednych do bogatych. Będzie jak zwykle... w tej w kwestii nic się nie zmienia od setek lat.

Za dwie dekady w szkołach ekonomicznych "hitem sezonu" będą prace dyplomowe pt. "Kryzysy lat 20. wieku XX oraz XXI - czy kryzysów nie da się uniknąć?"
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
men24a
Przytoczę tylko słowa zwolnionego ostatnio prezesa PKP bp. Jak to powiedział za mówienie prawdy PiS karze, przekonał się on czy Kuczyński. A ciemnota eielepiej ....

W wywiadze dla rp.pl krytykował politykę NBP i RPP, utrzymujących zerowe stopy procentowe w czasach inflacji. W ten sposób, argumentował, pozbawia
Przytoczę tylko słowa zwolnionego ostatnio prezesa PKP bp. Jak to powiedział za mówienie prawdy PiS karze, przekonał się on czy Kuczyński. A ciemnota eielepiej ....

W wywiadze dla rp.pl krytykował politykę NBP i RPP, utrzymujących zerowe stopy procentowe w czasach inflacji. W ten sposób, argumentował, pozbawia się obywateli oszczędności i zmusza się ich do szukania często niebezpiecznych form oszczędzania. Poza tym jego zdaniem odpływ gotówki obywateli z banków to zagrożenie systemowe. Ponieważ PiS świadomie okrada obywateli, to za takie wypowiedzi bezwględnie karze. Takie wywiady to też podstawa do wytoczenia procesów o utratę oszczędności względem Skarbu Państwa, prezesa NBP i RPP
Coraz bardziej nieprzewidywalna, mafijna i groźna jest ta dyktatura. NBP i RPP generują inflację, a potem udają, że jej nie ma; banki w coraz gorszej kondycji, choć przed 2015 r. należały do najlepszych w Europie i świecie

Powiązane: W co warto teraz zainwestować?

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki