Globalna gospodarka i rynki finansowe są obecnie kształtowane przez deeskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz boom inwestycyjny w sztuczną inteligencję – zauważają ekonomiści banku UniCredit. Podczas gdy Stary Kontynent wciąż leczy rany po szoku surowcowym, USA pompują coraz większy kapitał w infrastrukturę przyszłości. Jak na tym tle wypada Polska i przede wszystkim, na które klasy aktywów zwrócić szczególną uwagę, sprawdzamy analizując najnowszy kwartalny raport UniCredit.


Punktem zwrotnym na rynkach finansowych w ostatnich tygodniach stało się podpisanie 17 czerwca 2026 roku 14-punktowego memorandum o porozumieniu pomiędzy Waszyngtonem a Teheranem. Dokument zakłada 60-dniowy okres negocjacyjny, dający szansę na wypracowanie pełnego porozumienia pokojowego do połowy sierpnia. Impas trwa w kwestii odblokowania zamrożonych irańskich aktywów, a status samej cieśniny oraz irańskie ambicje nuklearne pozostają głównymi osiami sporu.
Jednak deeskalacja konfliktu militarnego otworzyła drogę do stopniowego otwarcia Cieśniny Ormuz. Proces ten nie nastąpi jednak z dnia na dzień. „Choć memorandum przewiduje przywrócenie ruchu morskiego w ciągu 30 dni, pełne otwarcie szlaku zajmie sporo czasu ze względu na konieczność oczyszczenia wód z min głębinowych. Dla porównania, rozminowywanie cieśniny po wojnie w Zatoce Perskiej w 1991 roku trwało blisko pięć miesięcy” – powiedział Stefan Kolek, starszy strateg w UniCredit, podczas lipcowego webinaru dla inwestorów.
Zobacz także
Obecny konflikt to dopiero drugi w
nowożytnej historii przypadek (po kryzysie sueskim z 1956 r.), kiedy szlak
morski został potraktowany jak broń w celu realizacji interesów narodowych.
Wojna na Bliskim Wschodzie uwypukliła znaczenie strategicznych cieśnin morskich,
z których większość zlokalizowana jest wokół kontynentu eurazjatyckiego. Jakiekolwiek blokady, groźby czy restrykcje
w tych miejscach powodują zakłócenia w globalnych łańcuchach dostaw i
drastycznie podnoszą koszty transportu. W kwartalnym raporcie UniCredit
przypomina o znaczenie innych tego typu miejsc na świecie.
To także Cieśnina Malakka i Cieśnina Tajwańska, czyli dwie z trzech najważniejszych (obok Ormuzu) cieśnin na świecie, jednak ich funkcja jest inna – stanowią kluczowe arterie głównie dla towarów przemysłowych i przetworzonych. Przez Malakkę przechodzi 24% globalnego handlu morskiego, z kolei Cieśnina Tajwańska obsługuje około 20% morskich ładunków i ponad 50% całej światowej floty kontenerowej.

Wspomniano także o Cieśninach Duńskich, które określone mianem gospodarczych i energetycznych „kół ratunkowych” dla Europy Północne. Stanowią również wyjście dla statków rosyjskich i bałtyckich na Morze Północne, a w konsekwencji na Ocean Atlantycki. Z kolei Kanał Panamski pełni centralną rolę dla handlu Stanów Zjednoczonych, obsługując około 40% amerykańskiego ruchu kontenerowego.
Tańsze surowce energetyczne kluczowe dla poprawy sentymentu
Wracając do Cieśniny Ormuz, z perspektywy rynkowej, stopniowa normalizacja ruchu tranzytowego ma implikować spadek cen ropy i wyraźną poprawę sentymentu gospodarczego, co oddala widmo kryzysu inflacyjnego. Dzięki otwarciu Cieśniny Ormuz podaż będzie sukcesywnie powracać na rynek, co doprowadzi do odbudowy zapasów strategicznych, a następnie powrotu do nadpodaży surowca w 2027 roku.
Prognozy UniCredit dla ropy Brent na drugą połowę 2026 roku zostały zrewidowane w dół do przedziału 77–80 USD za baryłkę, z perspektywą dalszego spadku w kierunku 70 USD w 2027 roku . Najnowsze szacunki wskazują, że o ile bilans naftowy na rok 2026 zamknie się jeszcze lekkim deficytem ze względu na wcześniejsze przestoje w eksporcie z Zatoki Perskiej, o tyle w 2027 roku rynek powróci do strukturalnej nadpodaży wywołanej odbudową zapasów (głównie w USA) i zwiększonym wydobyciem w krajach OPEC+ .
Z kolei na europejskim rynku gazu ziemnego (TTF) presja cenowa wyraźnie osłabła. Po wcześniejszym wystrzale cen o 46%, wywołanym całkowitym załamaniem się katarskiego eksportu LNG (Katar przed wojną odpowiadał za 19% globalnego rynku, wysyłając ok. 9 mld m³ gazu miesięcznie), ogłoszenie traktatu przyniosło gwałtowną korektę. Władze w Doha zadeklarowały, że w pierwszym miesiącu po otwarciu cieśniny przywrócą 50% zdolności eksportowych, a w drugim 80%.
Pozostałe moce produkcyjne pozostaną wyłączone z użytku przez najbliższe 3–5 lat ze względu na zniszczenia wojenne. UniCredit szacuje, że roczny ubytek podaży na poziomie 22 mld m³ zostanie z nawiązką pokryty przez nowe moce LNG z Ameryki. W efekcie ceny błękitnego paliwa na giełdzie TTF mają spaść do 41 EUR/MWh na koniec 2026 roku oraz do poziomu 30–35 EUR/MWh w roku kolejnym, pomimo faktu, że obecny poziom zapełnienia europejskich magazynów jest o 10 punktów procentowych niższy niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.
Nowy szef Fed i polityka monetarna
Spadek cen surowców energetycznych zmniejszył presję na banki centralne dotyczącą zacieśniania polityki monetarnej, lecz nie oznacza to szybkiego przejścia do fazy jej łagodzenia. Kwestia stóp procentowych ulega przeobrażeniom pod wpływem nowych uwarunkowań. Po pierwsze w Stanach Zjednoczonych stery w Rezerwie Federalnej objął nowy przewodniczący, Kevin Warsh.
Jego pierwsze wystąpienia okazały się znacznie bardziej jastrzębie, niż oczekiwał konsensus rynkowy . Warsh powołał pięć specjalnych grup zadaniowych zajmujących się m.in. zmianą komunikacji Fedu, analizą danych, inflacji, technologii oraz bilansu banku centralnego. Analitycy UniCredit przewidują, że dopóki zespoły te nie sformułują swoich końcowych rekomendacji na przełomie roku, jakichkolwiek ruchy na stopach procentowych w USA mogą być mało prawdopodobne.
W efekcie stopa funduszy federalnych ma pozostać bez zmian na poziomie 3,75% przez cały 2026 i 2027 rok . Choć amerykańska inflacja CPI minęła już swój szczyt na poziomie 4.2% w maju (średniorocznie wyniesie 3,6% w 2026 r. i 2,5% w 2027 r.), to dynamiczny rozwój AI wciąż generuje presję cenową na komponenty technologiczne. W majowych odczytach PCE sama kategoria oprogramowania i akcesoriów komputerowych dołożyła aż 0,7 punktu procentowego do inflacji bazowej.
Z kolei Europejski Bank Centralny pozostaje na ścieżce do sfinalizowania cyklu zacieśniania, planując ostatnią podwyżkę stóp o 25 punktów bazowych we wrześniu 2026 roku (co podniesie stopę depozytową do poziomu 2,50%). Decyzja ta podyktowana jest uporczywością inflacji bazowej w strefie euro, która oscyluje wokół 2,5%, podczas gdy wskaźnik HICP utrzyma się w pobliżu 3% do końca roku, by powrócić do celu 2% dopiero w połowie 2027 roku. Pierwsze cięcia stóp ze strony EBC prognozowane są dopiero na drugą połowę 2027 roku.
„Nadal oczekujemy, że EBC podniesie stopy procentowe o kolejne 25 punktów bazowych we wrześniu, aby zapobiec zakorzenieniu się szoku energetycznego [...]. Jeśli chodzi o Fed, zrewidowaliśmy nasze prognozy i obecnie spodziewamy się dłuższego okresu utrzymywania stóp procentowych na niezmienionym poziomie” – skomentował na spotkaniu z klientami Mauro Giorgio Marrano starszy ekonomista ds. Europy Środkowej z UniCredit.
Giełdy wciąż mogą zarabiać
Mimo jastrzębiego tonu decydentów z banków centralnych, giełdy akcji radzą sobie doskonale. Po marcowym tąpnięciu indeksy w USA i Europie odbiły napędzane lawinowym wzrostem prognozowanych zysków przedsiębiorstw. W ujęciu regionalnym liderem rewizji zysków na najbliższe 12 miesięcy są rynki wschodzące (+39% od początku roku) oraz USA (+16%), podczas gdy Europa wyraźnie odstaje z wynikiem +8%.
UniCredit podtrzymuje pozytywne nastawienie do giełd, prognozując stopy zwrotu z indeksów (takich jak S&P 500 dążący do 7 800 pkt czy Nasdaq 100 celujący w 32 000 pkt na koniec roku) na poziomie 10–20% do połowy 2027 roku. Sygnałem potwierdzającym doskonały sentyment jest spektakularna fala debiutów giełdowych, na czele z udanym IPO firm SpaceX. Branża technologiczna wchodzi przy tym w fazę dojrzałości ekonomicznej, przechodząc z darmowych okresów próbnych na model oparty na zużyciu tokenów (tzw. pay per use), co wymusi większą dyscyplinę budżetową korporacji.
Siła dolara i surowce z szansą na wzrosty
Na rynku walutowym dolar amerykański zachowuje relatywną siłę dzięki jastrzębiemu podejściu Kevina Warsha, choć w średnim terminie oczekuje się jego umiarkowanego osłabienia w miarę wygasania premii za ryzyko geopolityczne. Kurs EUR-USD ma ukształtować się na poziomie 1,17 pod koniec 2026 roku i sięgnąć 1,19 w 2027 roku. Z kolei notowania USD-JPY powinny osunąć się poniżej granicy 157, hamowane przez zdecydowane interwencje walutowe Tokio (w kwietniu przeznaczono na ten cel rekordowe 11,7 bln JPY) oraz konsekwentne podwyżki stóp przez Bank Japonii – stopa BoJ wzrosła w czerwcu do 1,00%, z perspektywą ruchu do 1,25% w tym roku i 1,50% w roku przyszłym.
Sytuacja na rynku długu oceniana jest jako "nieco krucha" i wymagająca ostrożnośc. Przestrzeń do spadku rentowności (czyli wzrostu cen) obligacji o długim terminie zapadalności jest mocno ograniczona. Przewiduje się, że rentowności 10-letnich amerykańskich obligacji skarbowych (UST) oraz 10-letnich niemieckich Bundów ustabilizują się odpowiednio wokół poziomów 4,5% i 3% w nadchodzących kwartałach.
Analitycy dostrzegają pewien potencjał dla obligacji o krótszym terminie zapadalności (np. spadek rentowności 2-letnich UST do 4% do końca roku), ponieważ ich zdaniem obecne oczekiwania rynkowe co do ewentualnych podwyżek stóp są przesadzone. W efekcie amerykańska krzywa rentowności powinna stać się bardziej stroma. Ogólnie analitycy widzą większą wartość w europejskich obligacjach skarbowych (EGB) niż w amerykańskich, ponieważ te drugie są w większym stopniu narażone na ryzyko fiskalne.
W segmencie surowców przemysłowych uwaga inwestorów przenosi się z taniejącej ropy na miedź, która staje się głównym beneficjentem transformacji cyfrowej i energetycznej. Pomimo chwilowego schłodzenia koniunktury w chińskim budownictwie, miedź zyskuje potężne, strukturalne wsparcie ze strony inwestycji w infrastrukturę sieciową, defence oraz centra danych AI. Przy ekstremalnie niskich zapasach magazynowych i ryzyku cięć produkcyjnych w chińskich hutach, UniCredit prognozuje pasmo wahań dla cen czerwonego metalu na LME w przedziale 12 900–13 800 USD za tonę w 2026 roku. W podobnym tonie wypowiadają się eksperci na temat aluminium, wskazując na utrzymujący się deficyt rynkowy, który utrzyma ceny tego metalu w granicach 3 100–3 400 USD za tonę, pomimo perspektywy stopniowego wznawiania dostaw z Bliskiego Wschodu.
Rewolucja AI pogłębia przepaść między USA a strefą euro
Uwolnienie globalnego handlu surowcami z wojennego uścisku zbiegło się w czasie z przyspieszeniem inwestycji w sektorze sztucznej inteligencji. To właśnie ten czynnik odpowiada za drastyczne rozejście się ścieżek wzrostu gospodarczego po obu stronach Atlantyku.
Według zaktualizowanych prognoz UniCredit, gospodarka USA wzrośnie w 2026 roku o solidne 2,2%, a w roku kolejnym o 2,0%. Głównym paliwem napędowym amerykańskiego PKB pozostają bezprecedensowe wydatki inwestycyjne ze strony technologicznych gigantów. Pięciu liderów branży (Amazon, Google, Meta, Microsoft oraz Oracle) zamierza przeznaczyć na budowę infrastruktury oraz centrów danych astronomiczną kwotę 951 miliardów dolarów w 2026 roku (co stanowi rewizję pierwotnych planów w górę aż o 24%). W 2027 roku ich roczny budżet inwestycyjny ma przekroczyć barierę 1 biliona dolarów.
Zupełnie inaczej prezentuje się sytuacja na Starym Kontynencie. Wzrost PKB w strefie euro w 2026 roku oszacowano na mizerne 0,3% (0,9% po wyłączeniu anomalii statystycznych w Irlandii) oraz na 1,2% w roku 2027. Cykl inwestycji w technologię cyfrową w Europie pozostaje opóźniony, a transmisja zysków z AI do szerokiej gospodarki jest znikoma. Dodatkowo, podczas gdy USA funkcjonują jako eksporter netto energii i czerpią zyski z inwestycji w sektorze wydobywczym, strefa euro dotkliwie odczuła miniony szok podażowy surowców, który wydatnie uszczuplił realne dochody gospodarstw domowych i pogorszył relacje wymiany handlowej.
„Sztuczna inteligencja jest centralną częścią historii
kryjącej się za rozbieżnością wzrostu między USA a strefą euro. Silny cykl inwestycyjny w Stanach
Zjednoczonych, napędzany przez sztuczną inteligencję, pobudza wydatki
kapitałowe, podczas gdy rosnące ceny akcji wspierają konsumpcję prywatną” – zauważyła
Tullia Bucco, ekonomistka z Unicredit.
Z drugiej strony obecnie boom na sztuczną inteligencję ma charakter
zdecydowanie proinflacyjny zwłaszcza w USA. Analitycy wskazują, że w dłuższej perspektywie skutki AI dla inflacji i
docelowej stopy procentowej będą zależeć od kilku zmiennych. Po pierwsze produktywności,
bo jeśli AI znacząco zwiększy produktywność (podobnie jak rewolucja IT w latach
90.), może to doprowadzić do wyższych realnych stóp procentowych. Po drugie jak
zachowa się rynek pracy i jaka będzie wyglądała dystrybucja dochodów.
Złoto jako bezpieczna przystań
Obecna wycena trajektorii stóp procentowych w USA wywiera tymczasem bezpośredni wpływ na tradycyjne aktywa uznawane za bezpieczne przystanie. Notowania złota weszły w fazę wyraźnej konsolidacji wokół poziomu 4 100 USD za uncję. Jastrzębi pivot Rezerwy Federalnej i utrzymujące się wysokie rentowności amerykańskich obligacji skarbowych (10Y UST stabilizuje się wokół 4,50%) skutecznie odcięły napływ kapitału do funduszy ETF opartych na kruszcu.
Przed głębszą przeceną złoto chronią jednak permanentne zakupy ze strony banków centralnych, motywowane długofalowym trendem dedolaryzacji i dywersyfikacji rezerw skarbowych, co potwierdzają najnowsze ankiety World Gold Council. Prognoza UniCredit zakłada przedział cenowy dla złota na poziomie 4 100–4 700 USD za uncję do końca 2026 roku. W scenariuszu skrajnym, gdyby Fed powrócił do podwyżek stóp w walce z inflacją technologiczną, dopuszczalne jest obsunięcie się kursu do 3 500 USD.
Co czeka Polskę i region?
Analitycy UniCredit zauważają, ze kraje Europy Środkowo-Wschodniej borykają się z narastającymi problemami o charakterze wewnętrznym. Choć ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz zdjęło z importerów surowców energetycznych ogromne ryzyko recesyjne (wzrost PKB w państwach UE-CEE ma wynieść średnio 2,0% w 2026 r. i 2,5% w 2027 r.), to na pierwszy plan wysuwa się głęboki problem fiskalny.
Deficyty budżetowe w krajach objętych unijną procedurą nadmiernego deficytu (EDP) pozostają na niebezpiecznie wysokich poziomach z powodu potężnych nakładów na obronność i osłonowych tarcz energetycznych. Przeprowadzenie koniecznych reform strukturalnych i konsolidacji finansów publicznych rozbija się jednak o napięte kalendarze wyborcze.
Polski deficyt budżetowy ma osiągnąć w 2026 roku aż 6,5% PKB (poziom 7,3% w roku ubiegłym), a dług publiczny zbliży się do 50,3% PKB. UniCredit wprost wskazuje, że obecny rząd odłoży głębokie cięcia wydatków na okres po zaplanowanych na jesień 2027 roku wyborach parlamentarnych, jako że aktualne sondaże nie gwarantują jednoznacznego zwycięstwa koalicji rządzącej.
W sferze monetarnej, wygasanie szoku surowcowego pozwoli Radzie Polityki Pieniężnej na utrzymanie stopy referencyjnej NBP na poziomie 3,75% przez cały 2026 rok. Inflacja pod koniec roku powinna powrócić w okolice 3,5%, co otworzy przestrzeń do ostrożnych obniżek stóp o 50 punktów bazowych (do 3,25%) dopiero w drugiej połowie 2027 roku. Złoty ma pozostać stabilny – prognoza dla EUR-PLN zakłada poziom 4,25 na koniec tego roku i 4,32 na koniec 2027 roku.
W regionu CEE widoczna jest silna polaryzacja. Państwa takie jak Węgry, Słowacja czy Rumunia są głęboko pod kreską z uwagi na silną ekspozycję na bolesną restrukturyzację europejskiego sektora automotive oraz narastającą presję kosztowo-płacową. Pozytywnym wyjątkiem pozostają Czechy, gdzie dywersyfikacja rynków eksportowych pozwoliła na odbicie produkcji przemysłowej (co skłoniło tamtejszy bank centralny CNB do podwyższenia stóp do 4,0%), oraz odporna na wstrząsy zewnętrzne Polska, czerpiąca siłę z potężnego i niezależnego popytu wewnętrznego. Analitycy UniCredit ostrzegają jednak, że jakikolwiek ponowny skok cen surowców energetycznych natychmiast zmaterializuje ryzyko masowych obniżek ratingów kredytowych w całym regionie Europy Środkowo-Wschodniej.
Akcje faworytem?
Zakończenie konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz bezprecedensowy boom na sztuczną inteligencję (AI) to obecnie dwa główne motory kształtujące globalną gospodarkę i rynki finansowe. Te dwa zjawiska zmniejszają ryzyko stagflacji, łagodzą presję na ceny surowców, ale jednocześnie wymagają od inwestorów odpowiedniego pozycjonowania kapitału. Akcje wydają się być zdecydowanym faworytem w prognozach UniCredit. Inwestorzy muszą jednak pamiętać, że największy potencjał wzrostowy drzemie w rynkach wschodzących i sektorze półprzewodników.
Z drugiej strony warto mieć świadomość, że powrót do niższych cen energii nie oznacza automatycznego powrotu do obniżek stóp procentowych. Wypowiedzi nowego szefa Fedu Kevina Warsha oraz decyzje EBC pokazują, że walka z inflacją strukturalną – teraz podsycaną przez cyfrową rewolucję – wciąż trwa.



























































