

Król Arabii Saudyjskiej Abd Allah ibn Abd al-Aziz as-Saud zmarł w czwartek wieczorem. Nowym monarchą został jego brat Salman Ben Abd al-Aziz - podała telewizja państwowa w nocy z czwartku na piątek.
Ceny ropy naftowej na giełdzie paliw w Nowym Jorku mocno rosną w reakcji na śmierć króla Arabii Saudyjskiej - wskazują maklerzy. Baryłka ropy West Texas Intermediate, w dostawach na marzec, na giełdzie paliw NYMEX w Nowym Jorku, jest wyceniana po 47,76 USD, po zwyżce o 1,45 USD.

"Jego Wysokość Salman Ben Abd al-Aziz, wszyscy członkowie rodziny królewskiej i cały naród są pogrążeni w żałobie po Strażniku Dwóch Świętych Meczetów (w Mekce i Medynie - PAP), Abd Allahu ibn Abd al-Azizie, który odszedł dokładnie o godz. 1 (godz. 23 w czwartek czasu polskiego)" - głosi komunikat odczytany przez telewizyjnego prezentera. Na ekranach telewizorów pojawiło się nagranie wideo przedstawiające wiernych w Mekce.

Jednocześnie przekazano, że Salman na następcę tronu wyznaczył 71-letniego księcia Mukrina, brata Abd Allaha, którego ten już wcześniej mianował jako drugiego po Salmanie w kolejce do dziedziczenia władzy. Salman zaapelował do tzw. rady wierności - powołanej w 2006 r. w celu usprawnienia sukcesji - o ślubowanie lojalności Mukrinowi.
Ogłaszając natychmiast swego następcę, nowy monarcha zapobiegł spekulacjom na temat porządku dziedziczenia w swym kraju, który jest jednym z największych producentów ropy naftowej na świecie - zauważa agencja Reutera.
79-letni Salman został ogłoszony następcą tronu w 2012 r., od tego czasu sprawował też funkcję ministra obrony. Wcześniej przez ok. 50 lat był gubernatorem Rijadu.
Abd Allah rządził krajem od sierpnia 2005 r., jednak w rzeczywistości jego panowanie rozpoczęło się dekadę wcześniej, gdy jego poprzednik król Fahd doznał potężnego wylewu krwi do mózgu. Na początku stycznia br. sędziwy monarcha trafił do szpitala z powodu zapalenia płuc; aby ułatwić mu oddychanie, konieczna była intubacja. Miał najprawdopodobniej 90 lub 91 lat; dokładna data jego urodzin nie jest znana.
Należał do najbardziej lubianych saudyjskich monarchów. Wielu znawców uważa, że obok stanowczej reakcji służb bezpieczeństwa - to właśnie jego popularność sprawiła, iż podczas fali protestów podczas tzw. arabskiej wiosny w 2011 r. w Arabii Saudyjskiej społeczna rebelia, który w innych krajach arabskich wymuszała zmiany u władzy, skończyła się na nielicznych manifestacjach.
Wśród poddanych ceniony był za pobożność i unikanie ostentacyjnego luksusu, w przeciwieństwie do znanych z zamiłowania do zbytków innych członków monarszej rodziny.
Mówił o sobie, że jest "bardziej postępowy niż większość Saudyjczyków". Wbrew woli wpływowych teologów islamskich w 2009 r. założył koedukacyjny uniwersytet swego imienia, a cztery lata później po raz pierwszy w historii mianował kobiety do Rady Konsultacyjnej, pełniącej funkcje doradcze przy monarsze.
W zgodzie z beduińską tradycją Abd Allah dbał o utrzymywanie bezpośredniego kontaktu z poddanymi. Wielu Saudyjczyków, którzy czyli się niesprawiedliwie potraktowani przez saudyjski wymiar sprawiedliwości, zwracali się z prośbami o pomoc prosto do króla; niektórzy z nich - z dobrym skutkiem.
Uznanie w kraju budziły także podejmowane przez Abd Allaha liczne inicjatywy polityczne - przypomina dpa. W 2002 r. przedstawił on w Bejrucie plan pokojowy w konflikcie izraelsko-palestyńskim, zaakceptowany przez obie strony. Usiłował mediować między skłóconymi wówczas palestyńskimi frakcjami, Fatahem i Hamasem, a w listopadzie 2008 r. udał się do Watykanu na spotkanie z papieżem Benedyktem XVI.
Pod jego rządami Arabia Saudyjska włączyła się, w ramach dowodzonej przez USA międzynarodowej koalicji, do nalotów na dżihadystów z organizacji Państwo Islamskie (IS) w Syrii.
Sprawą priorytetową dla Abd Allaha było stworzenie przez sunnicką Arabię Saudyjską przeciwwagi dla wpływów szyickiego Iranu na Bliskim Wschodzie. W tym celu popierał sunnickie frakcje w kilku krajach, co doprowadziło do zaostrzenia się w kilku miejscach regionu konfliktów na tle wyznaniowym - pisze AP. Jako jeden z tego przykładów agencja podaje wojnę domową w Syrii, gdzie Teheran i Rijad popierają przeciwne strony blisko czteroletniego konfliktu.
Kondolencje po śmierci saudyjskiego monarchy złożył m.in. prezydent USA Barack Obama.(PAP)
akl/
























































