Powrót do wojny na Bliskim Wschodzie podbił notowania ropy naftowej i wyraźnie zaszkodził polskiemu złotemu. Kurs euro naruszył kluczowy opór, a wycena funta brytyjskiego oddaliła się od linii 5 zł.


Trwa wymiana ognia pomiędzy wojskami Iranu i Stanów Zjednoczonych. W praktyce oznacza to definitywne złamanie 60-dniowego rozejmu i powrót do działań zbrojnych. Tak też publicznie przyznał prezydent Donald Trump, według którego wstępne porozumienie pokojowe z Iranem przestało obowiązywać.
- Sytuacja w regionie Zatoki Perskiej staje się coraz bardziej napięta (…) Globalny tryb risk-off oraz towarzyszące mu wyraźne wzrosty cen ropy tworzyły w środę niekorzystne środowisko dla walut rynków rozwijających się – napisali w porannym raporcie analitycy PKO BP.
Jednakże reakcję rynku złotego trudno uznać za specjalnie spokojną. Kurs euro w środę sięgnął nawet 4,3170 zł i tym samym naruszył linię oporu zlokalizowaną na wysokości 4,3070 zł. Teoretycznie oznacza to wybicie górą z zapoczątkowanego w marcu trendu bocznego o zakresie 4,2250-4,3070 zł.
W czwartek rano kurs euro wynosił 4,3048 zł – czyli powrócił do wiosenno-letniego kanału. Jest zatem zbyt wcześnie, aby mówić o trwałym wyłamaniu, ale sytuacja złotego pozostaje trudna. Coraz bardziej prawdopodobny staje się scenariusz, w którym kurs ER/PLN idzie w kierunku 4,40 zł.

Złotego nie wspierają już oczekiwania na podwyżki stóp procentowych w NBP. W środę Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła stopy procentowe na niezmienionych poziomach. A fragmenty lipcowej projekcji inflacyjnej sugerują, że taki stan rzeczy może się utrzymać przynajmniej do końca roku. Przypomnijmy, że jeszcze w połowie maja rynek terminowy dyskontował podwyżki stóp w Polsce o 75-100 pb.
Sytuację złotego dodatkowo pogorszyła czerwcowa podwyżka stóp procentowych w Europejskim Banku Centralnym. Także amerykańska Rezerwa Federalna na czerwcowym posiedzeniu rozważała zacieśnienie polityki monetarnej. - Kilkoro członków Fedu oceniło, że są przesłanki za podwyżką stóp proc. w USA w czerwcu – wynika z protokołu z niedawnego posiedzenia Fedu.
O dziwi, nie za bardzo pomogło to dolarowi, który od kilku dni pomimo sprzyjających mu okoliczności (eskalacja napięcia w Zatoce Perskiej i tryb risk-off na giełdach) już nie umacnia się względem euro. W rezultacie kurs dolara na polskim rynku w czwartek rano zniżkował o jeden grosz, chodząc do poziomu 3,7658 zł.
Przeszło roczne maksima śrubował za to kurs funta szterlinga. Brytyjska waluta w czwartek o poranku była wyceniana na ponad 5,05 zł, w trzy tygodnie drożejąc o 15 groszy. Są to najwyższe notowania pary funt-złoty od czerwca ubiegłego roku.
Frank szwajcarski wyceniany był na blisko 4,67 zł. Dzień wcześniej helwecka waluta kosztowała nawet 4,6850 zł i była najdroższa od marca.
KK































































