Pogarszająca się sytuacja na Bliskim Wschodzie i rosnące ceny energii wzmogły presję na osłabienie polskiego złotego. Póki co nasza waluta trzyma się dzielnie, a kurs euro utrzymuje się w starej konsolidacji.


Eskalacja napięcia na Bliskim Wschodzie i otwarcie nowego frontu na wybrzeżu Morza Czerwonego zagrażają dostawom ropy naftowej z Arabii Saudyjskiej, podnosząc cenę surowca w rejon 110 USD za baryłkę. To wzmaga presję inflacyjną w sytuacji, gdy większość członków Rady Polityki Pieniężnej wzbrania się przed podwyżką stóp procentowych. A to szkodzi inwestycyjnej atrakcyjności złotego.
W piątek rano kurs euro kształtował się na poziomie 4,3247 zł. Czyli bez większych zmian względem czwartkowego kursu odniesienia. Przy czym dzień wcześniej euro podrożało o blisko 1,5 grosza. Nadal jednak kurs EUR/PLN porusza się w ramach rozpoczętego dwa miesiące temu trendu bocznego o zakresie 4,29-4,35 zł.
- Największa od początku wojny fala wzajemnych ataków USA i Iranu na żeglugę w rejonie Cieśniny Ormuz zwiększyła obawy o dalsze zakłócenia dostaw surowców energetycznych. Dodatkowo Huti zwiększyli presję na siły wspierane przez Arabię Saudyjską w Jemenie i zbliżyli się do przejęcia kontroli nad kluczowymi punktami wybrzeża w rejonie Bab al-Mandab, podnosząc ryzyko dla żeglugi przez tę cieśninę. W rezultacie Brent zdrożał o ponad 6%, co poprzez wzrost oczekiwań inflacyjnych wywierało presję na globalny rynek długu, a towarzyszące temu pogorszenie nastrojów inwestycyjnych ciążyło rynkom akcji i walutom EM, w tym złotemu - wyjaśniają analitycy PKO BP.
I dodają, że ich zdaniem "sygnały ze strony A.Glapińskiego wskazujące na stabilizację stóp NBP w dłuższym terminie były fundamentalnie korzystne dla PLN, ale nie miały istotnego wpływu na bieżące notowania. Podobnie ograniczona była reakcja na zgodną z oczekiwaniami podwyżkę stóp EBC o 25 pb.".

Po czwartkowej podwyżce stóp procentowych w EBC różnica pomiędzy bieżącym oprocentowaniem euro (2,65% w przypadku stopy operacji refinansujących) a złotego (3,75% wynosi stopa referencyjna NBP) zmalała do nieco ponad jednego punktu procentowego. I to w sytuacji, gdy inflacja w Polsce w najbliższych miesiącach zapewne będzie wyższa niż w eurolandzie.
Na szczęście dla nas nie obserwujemy umocnienia dolara w relacji do euro. Kurs EUR/USD utrzymuje się bez zmian, nieco powyżej 1,16 USD. Dzięki temu dolar na polskim rynku kosztuje 3,7263 zł po tym, jak w czwartek podrożał o 1,7 grosza.
Za to po wielomiesięcznych minimach szorują notowania franka szwajcarskiego. W piątek rano za helwecką walutę płacono 4,5790 zł. To ledwie o 0,3 grosza powyżej sierpniowego dna, gdy kurs CHF/PLN był najniższy od stycznia. Funt brytyjski wart był 5,0364 zł, a więc o pół grosza więcej niż dzień wcześniej.
KK

























































