Piekarnie zwykle same zajmują się dowozem swoich produktów do sklepów. Średnio transport stanowi 15% kosztów. Dotychczas rosnące ceny benzyny nie wpłynęły bezpośrednio na ceny pieczywa, gdyż stosunkowo tania była mąka z zeszłorocznych żniw, które okazały się bardzo udane. W bieżącym roku już takiej sytuacji nie będzie. Wiadomo już, że za mąkę lepszej jakości trzeba będzie zapłacić więcej.
Szacuje się, że za bochenek chleba o wadze 650 g na półce sklepowej będzie trzeba zapłacić już wkrótce ponad 1,6 zł, gdy dotychczas było to 1,5 zł.
Mimo rosnących kosztów, wielu piekarzy nie zdecydowało się na podwyżkę cen. Jest to spowodowane strachem przed utratą klientów. Wolą obecnie poświęcić czas na poznanie reakcji konsumentów na wzrost cen wyrobów konkurencji.
„W przyszłym tygodniu zbiera się cech piekarzy, by omówić sytuację na rynku. Ale nawet jeśli uznamy, że paliwo nas niszczy, to każda firma będzie podejmowała indywidualnie decyzję o zmianie cen, bo każdy ma inne koszty. Ja na razie będą się przyglądał” - mówi Zbigniew Putka, który zaopatruje w Warszawie i okolicach ponad 450 sklepów.
Według danych GUS statystyczny Polak zjada 70 kg pieczywa rocznie, co jest wynikiem o 2 kg gorszym niż 5 lat temu.
R.K.
Źródło: „Gazeta Wyborcza”
































































