Nadchodzą przedwyborcze ratingowe piątki

główny analityk Bankier.pl

Po pięciu miesiącach ciszy wraca temat ratingu Polski. A ponieważ zbliżają się wybory parlamentarne, to kwestia może stać się polityczna. Poza tym ocena agencji Fitch pojawia się na tydzień przed „frankowym” wyrokiem TSUE.

Ostatni „ratingowy piątek” mieliśmy w połowie kwietnia. Wówczas zarówno S&P jak i Moody’s utrzymały dotychczasową ocenę wiarygodności kredytowej Polski na poziomie odpowiednio A- oraz A2.

To noty w środkowej części tabeli ratingów „inwestycyjnych” przyznawane solidnym dłużnikom, ale wciąż o kilka oczek niższe od ocen wystawianych najbardziej wiarygodnym emitentom obligacji.

Jutro przypada termin, w którym swoją decyzje ma prawa ogłosić agencja Fitch. Nota Polski w tej firmie to A-. Czyli tak samo jak w S&P i o stopień niżej niż w Moody’s, który ocenia nas najwyżej z tzw. wielkiej trójki. Agencja może nasz rating potwierdzić (i to jest powszechnie oczekiwana opcja), obniżyć, podwyższyć lub w ogóle zrezygnować z publikacji opinii, pozostawiając dotychczasową notę. Agencja może też zmienić samą perspektywę ratingu.

Rating Polski w trzech głównych agencjach
S&P Moody's Fitch
AAA Aaa AAA
AA+ Aa1 AA+
AA Aa2 AA
AA- Aa3 AA-
A+ A1 A+
A A2 (p. stabilna) A
A- (p. stabilna) A3 A- (p. stabilna)
BBB+ (p. stabilna) Baa1 BBB+
BBB Baa2 BBB
BBB- Baa3 BBB-
BB+ Ba1 BB+
BB Ba2 BB
BB- Ba3 BB-
B+ B1 B+
B B2 B
B- B3 B-
CCC+ Caa1 CCC+
CCC Caa2 CCC
CCC- Caa3 CCC-
źródło: Bankier.pl

W marcu Fitch utrzymał rating Polski bez zmian, na poziomie A- z perspektywą stabilną. Decyzja była zgodna z oczekiwaniami ekonomistów. Analitycy Fitcha uznali wówczas, że zapowiedziane w lutym poluzowanie polityki fiskalnej (tzw. piątka Kaczyńskiego) nie generuje ryzyka przekroczenia przez deficyt fiskalny granicy 3% PKB.

Fiskalne efekty kampanii wyborczej

Przez ostatnie pół roku sporo się jednak zmieniło. Po pierwsze, jesteśmy na dalszym etapie cyklu koniunkturalnego. Wiosną dane z polskiej gospodarki regularnie zachwycały ekonomistów. Teraz przeważają rozczarowania. Gołym okiem widać, że gospodarka hamuje i że proces ten właśnie przyspiesza. A to właśnie „silne fundamenty makroekonomiczne” były według Fitcha jednym z filarów polskiego ratingu kredytowego.

Drugim czynnikiem ryzyka jest polityka. Wydawało się, że już festiwal obietnic przed wyborami do Parlamentu Europejskiego osiągnął granice. Myliliśmy się. Przed kampanią do Sejmu i Senatu politycy poszli na całość i zaczęli składać coraz bardziej szalone obietnice. W większości sprowadzające się do zwiększenia wydatków rządowych bądź zmniejszenia wpływów podatkowych. Jednym zdaniem do zwiększenia deficytu. A na to analitycy agencji ratingowych są bardzo uczuleni.

Rzecz jasna nie póki co w grę nie wchodzi jakakolwiek obniżka ratingu, ale zagraniczni posiadacze obligacji skarbowych zapewne uważnie przeczytają opinie analityków Fitcha (jeśli takowa się pojawi) odnośnie sytuacji budżetowej. Z drugiej strony premier Morawiecki obiecał nam, że przyszłoroczny budżet będzie pierwszym po 1990 roku budżetem bez deficytu.

Taki przynajmniej projekt przyjęła niedawno Rada Ministrów. Aczkolwiek wątpliwości ekspertów budzi fakt, że w projekcie tym nie znalazły się wydatki na obiecaną przez polityków PiS 13. emeryturę. Ponadto, zerowy deficyt będzie w znacznym stopniu osiągnięty dzięki jednorazowym zastrzykom finansowym z tytułu planowanej likwidacji OFE oraz aukcji częstotliwości telekomunikacyjnych i aukcji praw do emisji CO2.

Banki drżą przed TSUE

Trzecią kwestią, która wypłynęła w ciągu ostatnich miesięcy, jest temat legalności kredytów indeksowanych do kursu franka szwajcarskiego. Już 3 października orzeczenie w tej sprawie wyda Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Na bazie historycznych doświadczeń w podobnych sprawach oczekuje się, że będzie on skrajnie niekorzystny dla banków. Związek Banków Polskich szacuje, że w takim scenariuszu straty banków sięgną 60 mld złotych, ale będą rozłożone na wiele lat. Niemniej jednak banki prawdopodobnie musiałyby wcześniej zawiązać ogromne rezerwy, co przynajmniej w trzech przypadkach skutkowałoby koniecznością podniesienia kapitałów własnych.

Tymczasem „silny sektor bankowy” to jeden z czterech filarów polskiego ratingu wymienionych w marcu przez analityków Fitcha. Jednakże konsekwencje orzeczenia TSUE póki co pozostają w sferze spekulacji. „Jest zbyt wcześnie, by stwierdzić, czy wyrok TSUE ws. kredytów frankowych będzie mieć wpływ na kwestię ratingu kraju, gdyż przed nami wiele etapów postępowania i obszarów niepewności” – powiedział w czwartek główny analityk agencji Moody’s na Polskę Heiko Peters. Także analitycy Fitcha mogą się wstrzymać z wyrażaniem opinii w tej kwestii.

Niemniej jednak problem „frankowych” hipotek cały czas wisi nad kilkoma dużymi bankami. Teoretycznie są to banki prywatne i ich problemy powinny być zmartwieniem jedynie ich akcjonariuszy. Ale współczesny system bankowy jest de facto kartelem prowadzonym pod kuratelą państwa, które ustawowo gwarantuje bankowe depozyty ludności. Stąd też kłopoty dużego banku automatycznie stają się kłopotami podatników i mogą rzutować na ocenę wiarygodności kredytowej państwa.

Dlaczego rating ma znaczenie

Oceny agencji ratingowych mają duże znaczenie dla rynku obligacji skarbowych, który wycenia koszt obsługi polskiego długu publicznego. Część inwestorów instytucjonalnych wręcz musi kierować się notami wystawianymi przez trzy główne agencje ratingowe (S&P, Fitch i Moody’s), ponieważ są związani regulacjami wewnętrznymi lub zewnętrznymi. Dotyczy to na przykład banków, zakładów ubezpieczeń czy funduszy emerytalnych, którym w wielu przypadkach wolno kupować tylko obligacje o ratingu inwestycyjnym. Równocześnie dla zarządzających aktywami ocena agencji ma decydujące znaczenie – nie każdy ma czas analizować sytuację polityczno-gospodarczą u wszystkich emitentów.

Następny – i zarazem ostatni w 2019 roku - regularny przegląd ratingu Polski zaplanowany jest na 11 października – czyli na przedwyborczy piątek. Szansę oceny polskiej gospodarki i kondycji sektora finansów publicznych mają wtedy S&P i Moody’s. Będzie to o tyle ciekawe, że komentarze analityków agencji ratingowych trafią do opinii publicznej już podczas tzw. ciszy wyborczej. A tematy poruszone w tych raportach mogą być jak najbardziej polityczne.  

Krzysztof Kolany

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
4 17 awenturyn1

Pan Krzysztof zapomniał dodać,że wszystkie trzy agencje nie są samodzielne i robią dokładnie to , co rząd USA im powie. Nie wiem, czy pamiętacie jak kiedyś któraś chciał obniżyć rating USA ze względu na ogromne zadłużenie. Po małym szantażyku na temat finansowania agencja ta szybko zmieniła zdanie.

! Odpowiedz
7 5 histeryk

W spiskowej teorii dziejów promowanej przez TVP jest tak jak napisałeś. W prawdziwym świecie ratingi tych 3 instytucji są śledzone i uważane za fundamentalne przez globalny rynek finansowy. Poza poziomie długu (np. w przypadku USA) liczy się też przyszły potencjał do jego regulowania. USA to jeden z najbardziej rentownych i innowacyjnych obszarów gospodarczych świata.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 2 awenturyn1 odpowiada histeryk

Jesteś w błędzie kolego gdyż nie posiadam w domu telewizora w związku z tym informacje te nie pochodzą z mediów głównego nurtu (lub lepiej ścieku jak słusznie zauważa Pan Grzegorz Braun). Zdajemi się natomiast,że Ty jesteś na bieżaco.

! Odpowiedz
7 7 zops

Kandydaci do Sejmu i Senatu RP tylko i wyłącznie z dużych miast. A ten superdiament? ... ... ... Jeszcze nie wszyscy w Redzikowie wiedzą co znaczy Fort Wells? WIEJSKIE PRZEKRĘTY? WISH TO FIND OTHER SOCK? Całe szczęście że w Polsce są duże miasta.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne
USD/PLN -0,15% 3,8893
2019-10-15 23:19:00
EUR/PLN -0,07% 4,2914
2019-10-15 23:19:00
EUR/USD 0,07% 1,1032
2019-10-15 23:19:00
CHF/PLN -0,27% 3,8935
2019-10-15 23:19:00
Porównywarka kantorów internetowych

Kupuj walutę taniej >>

Chcę
Kupić
Sprzedać
Płacę

Wymień walutę taniej

Znajdź profil