Rząd ogłosił pierwszy w historii projekt budżetu bez deficytu budżetowego. Niektórzy mówią, że to budżet pod publiczkę i wybory. Ale nawet jeżeli tak jest, to byłaby to ważna zmiana w Polsce – równowaga budżetowa jako hasło wyborcze to novum. Generalnie sądzę, że bez względu na kontekst i bardzo słuszne zastrzeżenia wobec struktury budżetu, sam fakt planowanej likwidacji deficytu można uznać za pozytywny z punktu widzenia długookresowej stabilności gospodarki.


Najpierw kilka słów o szczegółach. W tym momencie deficyt budżetu liczony za pełne 12 miesięcy wyniósł 25 mld zł, a nadchodzą jeszcze koszty związane z obniżkami PIT i nowymi transferami na dzieci. Jakim cudem więc mamy osiągnąć nadwyżkę? Jest kilka czynników.
Po pierwsze, zaplanowano podwyżkę niektórych podatków, m.in. klina podatkowego w postaci likwidacji limitu składek na ZUS – 300 tys. najlepiej zarabiających osób zapłaci łącznie ponad 5 mld dodatkowych danin (to obniży budżetową dotację do ZUS).
Po drugie, zaplanowano wiele działań uszczelniających system podatkowy i składkowy (niektóre z nich chyba mocno optymistycznie).
Przeczytaj także

Po trzecie, rząd ma osiągnąć wyjątkowo bardzo wysokie dochody jednorazowe, m.in. z opodatkowania transferu aktywów OFE na indywidualne konta emerytalne, aukcji częstotliwości telekomunikacyjnych, czy aukcji praw do emisji CO2. A na to wszystko nakłada się wciąż niezła koniunktura, lepsza od oczekiwań z początku roku.
Pokazując budżet w dużym uproszczeniu, dodatkowe podatki i uszczelnienie systemu podatkowego mają starczyć na finansowanie programów społecznych, a jednorazowe dochody zniwelują deficyt wobec obecnego poziomu. Czyli najprawdopodobniej w kolejnych latach wrócimy do obecnego lub wyższego poziomu deficytu (jeżeli pogorszy się koniunktura, to wyraźnie wyższego).
Dlaczego zerowy deficyt oceniam pozytywnie, jeżeli tyle w tym działań jednorazowych? Przede wszystkim, widać, że politycy trzymają się twardo reguły fiskalnej, czyli wpisanych do ustawy o finansach publicznych automatycznych stabilizatorów deficytu. Reguła zmusza rząd do szukania oszczędności w czasach dobrej koniunktury i to ona w dużej mierze wymusiła obniżanie deficytu. Fakt, że w naszym kraju, gdzie instytucje generalnie traktuje się po macoszemu, politycy pozwolili sobie związać przed wyborami ręce taką regułą, oceniam jako zjawisko dobrze świadczące o stabilności systemu fiskalnego. Nawet jeżeli sądzę, że zbilansowany budżet jest nam niepotrzebny i w tym momencie cyklu nie jest rozwiązaniem optymalnym z makroekonomicznego punktu widzenia (podwyżki podatków będą oddziaływały hamująco na koniunkturę w okresie światowej recesji przemysłowej), to czynniki instytucjonalne w mojej ocenie przeważają w tym momencie nad oceną cykliczną. Stabilność reguł gry i instytucji jest dla Polski ważniejsza w długim okresie niż zarządzanie popytem. Wszystkie debaty o tym, co finansować ze środków publicznych i jak organizować system podatkowy, muszą się w przyszłości toczyć w poszanowaniu stabilności fiskalnej.
Natomiast w środku budżetu widać bardzo wiele zjawisk złych. Opodatkowanie transferu aktywów z OFE na indywidualne konta emerytalne to nic innego jak zabranie dochodów podatkowych przyszłym pokoleniom (jest to podatek, który płaciliby emeryci przy wypłacie świadczenia – płacony do budżetu jednorazowo teraz). A oparcie transferów fiskalnych przed wyborami na jednorazowych dochodach to proszenie się o problemy w przyszłości. Sądzę też, że majstrowanie przy składkach ZUS w rytm bieżących potrzeb budżetowych to bardzo niebezpieczne zjawisko z punktu widzenia przyszłej stabilności systemu emerytalnego.
Widać też dramatyczne niedofinansowanie niektórych istotnych usług publicznych, m.in. służby zdrowia. Problem niedofinansowania służby zdrowia narasta, ponieważ utrzymuje się mniej więcej stały udział wydatków na ten cel w relacji do PKB (może nieznacznie rosnący), przy szybko rosnącym popycie (wzrost liczby osób w wieku 60+). Do tego dochodzi dywergencja między dynamiką wynagrodzeń w sektorze publicznym i prywatnym, na niekorzyść tego pierwszego, co obniża jakoś szeroko pojętych usług publicznych.
W obecnym budżecie widać zatem miks myślenia długookresowego (stabilność budżetu) i krótkookresowych kalkulacji politycznych (struktura wydatków skrojona ewidentnie pod wybory). Pod względem stabilności zrobiliśmy krok do przodu, ale wiele istotnych wyzwań strukturalnych jest nierozwiązanych.
Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.
Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.



























































