W piątek na Wall Street widzieliśmy zasadniczo to samo co w czwartek: przecenie poddawane były spółki technologiczne, podczas gdy szeroki rynek trzymał się całkiem nieźle.


Jeśli patrzeć tylko przez pryzmat głównych indeksów, to byłą jednoznacznie spadkowa sesja. Nasdaq Composite poleciał w dół o 1,40%, schodząc do poziomu 25 520,24 pkt. Dzień wcześniej benchmark ten oddał prawie 1,5%. Indeks S&P500 spadł o 1,01%, kończąc tydzień na wysokości 7 547,69 pkt. Dow Jones po zniżce o 0,77% znalazł się na poziomie 52 146,42 pkt.
Warto przy tym odnotować, że szeroki rynek nie radził sobie aż tak źle. ETF odzwierciedlający odmianę indeksu S&P500, w którym każda spółka ma równą wagę, odnotował spadek tylko o 0,8%. Jest to materializacja scenariusza, o którym w tym tygodniu pisał Michał Kubicki. - Kupując ETF na indeks S&P 500, tak naprawdę stawiasz zakład o kontynuację hossy technologicznej i jednocześnie wystawiasz się na branżowe ryzyko specyficzne. Od 1990 roku udział sektora IT w indeksie SPX wzrósł z prawie 7% do blisko 40% - napisał.
Natomiast trzy główne indeksy giełdowe spadły również w skali całego tygodnia. S&P 500 stracił ponad 1 proc., a Nasdaq ponad 2 proc. Dow Jones stracił prawie 1 proc. w ciągu tygodnia.
Ponownie przecena objęła przede wszystkim sektor technologiczny, który przez poprzednie 3,5 miesiąca napędzał wzrosty nowojorskich indeksów. Philadelphia SE Semiconductor Index zanotował spadek o ponad 1%, reagując na wydarzenia na parkietach azjatyckich, gdzie w piątek doszło do gwałtownej przeceny producentów pamięci komputerowych. Do tego doszedł słabszy sentyment do spółek powiązanych z boomem na AI. Walory Nvidii poszły w dół o 1,8%, Mety o 2,8%, a Microsoftu o 1,6%. Śledzący sektor technologiczny na Wall Street Philadelphia Semiconductor Indeks stracił od czerwcowego szczytu wszech czasów ponad 21 proc.

- Akcje producentów procesorów szły w dół przez trzy z ostatnich czterech tygodni – odnotował Ryan Detrick, główny strateg rynkowy w Carson Group. – To są te same zmartwienia, te same obawy. Te walory zaszły za daleko i teraz wracają na ziemię – dodał Detrick.
Dodatkowo rynkowi ciążyły zniżkujące o ponad 7% walory Netflixa. Najbardziej znana firma streamingowa zaprezentowała wyniki kwartalne zbieżne z szacunkami analityków, ale nie zachwyciła całoroczną prognozą. To już kolejny przypadek, gdy jakiekolwiek rozczarowanie (albo nawet pozytywna niepoznaka) po wynikach kwartalnych ciągną kurs zdecydowanie w dół.
Na froncie makroekonomicznym zobaczyliśmy zdecydowaną poprawę nastrojów amerykańskich konsumentów, którzy wiosną byli najbardziej pesymistyczni od ponad 70 lat. Indeks Uniwersytetu Michigan w lipcu podniósł się do 54,4 punktów względem 49,5 pkt. w czerwcu, wyraźnie przekraczając rynkowy konsensus na poziomie 51 pkt. Nie zachwyciła za to produkcja przemysłowa, która w czerwcu wzrosła ledwie o 0,1% mdm i 1,1% rdr.
KK


























































