Wraz ze spadkiem bezrobocia maleją koszty związane z wypłatą zasiłków. Na koniec 2015 roku prawo do zasiłków miało 217 tys. bezrobotnych. To blisko 100 tys. mniej niż na początku 2014 roku. Dzięki spadkowi bezrobocia dzisiaj na zasiłki wydajemy ok. 1,5 mld zł mniej niż dwa lata temu (spadek o prawie 40%).
W 2014 roku na zasiłki dla bezrobotnych zabezpieczono 4 mld zł. Wówczas stopa bezrobocia wróciła ponad poziom 13%, co przekładało się na ponad 2 mln zarejestrowanych w urzędach pracy.
Trend na rynku pracy jednak się odwrócił i w grudniu 2015 roku odnotowaliśmy 9,8% stopę bezrobocia. Poprawa na rynku pracy przełożyła się także na spadek liczby osób z prawem do zasiłku, na które w zeszłym roku wydaliśmy już tylko 3,1 mld zł. W planach na 2016 rok na ten cel zarezerwowano jeszcze niższą kwotę - 2,6 mld zł.
Na koniec 2015 roku prawo do zasiłków miało 217 tys. bezrobotnych – blisko 100 tys. mniej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Jeśli utrzyma się obecny trend na rynku pracy i stopa bezrobocia na koniec roku faktycznie wyniesie 9%, to prawdopodobnie liczba osób z prawem do zasiłku zmaleje o ok. 50 tys. – do rekordowo niskiego poziomu. To przekłada się na realne oszczędności – niewykluczone, że w 2017 roku na zasiłki wydamy nie więcej niż 2,2 mld zł.
Przeczytaj także
Prawo do zasiłku ma mniej niż 15% bezrobotnych
By otrzymać zasiłek dla bezrobotnych, trzeba spełnić szereg warunków. Obecnie w podstawowej wysokości wynosi on 831,10 zł brutto przez pierwsze trzy miesiące, a w kolejnych 652,6 zł brutto. Co istotne i wielu ludzi o tym zapomina – jeżeli zwolnią się sami lub rozwiążą umowę za porozumieniem stron, to prawo do zasiłku otrzymają dopiero po 90-dniach od rejestracji w urzędzie pracy. Pracownik zwolniony dyscyplinarnie, prawo do zasiłku nabędzie dopiero po 180 dniach od momentu rejestracji.

O tyle dni ulega też skróceniu okres otrzymywania zasiłku, tzn. jeśli nabędziemy go po 90 dniach od momentu rejestracji w regionie o niższej stopie bezrobocia (poniżej 150% średniej dla kraju), to otrzymywać go będziemy tylko przez trzy miesiące. Jeśli pracownik został zwolniony dyscyplinarnie i mieszka np. we Wrocławiu to raczej zasiłku nie otrzyma.
Przeczytaj także
Pracownik nabędzie prawo do zasiłku w ciągu 7 dni od momentu rejestracji w urzędzie pracy, gdy został zwolniony z winy pracodawcy; gdy porozumienie stron wynika np. z upadłości zakładu, redukcji zatrudnienia w firmie z winy pracodawcy lub gdy pracownik zwolni się z pracy (bez wypowiedzenia) w wyniku ciężkiego naruszenia jego praw przez pracodawcę, np. ten nie wypłaca wynagrodzenia, nie płaci składek do ZUS-u, nie udziela urlopu, dopuszcza do pracy w szkodliwych warunkach, etc.
Uważaj na porozumienie stron
Zasiłek dla bezrobotnych jest na tyle niski, że trudno mówić o skutecznej ochronie socjalnej osób, które straciły pracę – zwłaszcza, że często mają one na utrzymaniu dzieci. W mojej opinii przepisy ograniczające prawo do zasiłku osobom, które rozwiązały umowy za porozumieniem stron nie korespondują z rzeczywistością – wielu ludzi nawet nie wie, że może to dla nich być niekorzystne, a często chcą być w porządku wobec pracodawcy i nie robić mu kłopotu lub zwyczajnie podlegają naciskowi z jego strony i działając w stresie, nie są w stanie racjonalnie ocenić swojej sytuacji prawnej.
Biorąc pod uwagę niski poziom oszczędności Polaków na czarną godzinę (50% gospodarstw domowych nie ma odłożonego nawet 1 tys. zł), to w sytuacji, gdy tracą pracę, nierzadko stają oni w obliczu nędzy. Być może zasadnym byłoby skrócenie okresu prawa do zasiłku dla tych, którzy zwalniają się sami (oczywiście pod pewnymi warunkami np. pracowali w jednej firmie co najmniej 3 lata), ale zasiłek wypłacać im już w kolejnym miesiącu po zwolnieniu z pracy.
Obecnie obowiązujące przepisy stworzono po to, by ograniczać wypłaty zasiłków dla osób, które nagminnie i regularnie rezygnują z pracy właśnie w celu korzystania ze świadczeń. Pytanie brzmi, czy surowe prawo w tym zakresie dzisiaj też ma rację bytu? Możliwe, że tradycyjnie, by przeciwdziałać 2% „wyłudzaczy”, ogranicza się prawa pozostałych 98% uczciwych obywateli. Bezrobocie nam spadło, na zasiłki wydajemy już stosunkowo niedużo – w związku z tym możemy sobie pozwolić na pewne modyfikacje.
Szara strefa w Polsce? Lekko 200 mld zł

Szara strefa w Polsce szacowana jest na ponad 12% PKB. Nominalnie mowa o ok. 200 mld zł. Zdaniem analityków EY gdyby udało się zwiększyć obrót bezgotówkowy o 100% to budżet państwa zyskałby ok. 7 mld zł dodatkowych wpływów z tytułu podatków. Są dwa rodzaje szarej strefy – pasywna i aktywna. Która z nich jest dla nas gorsza?
Szara strefa to jeden z kluczowych elementów, które budują lukę podatkową w Polsce. Budżet państwa traci na niej kilkadziesiąt miliardów złotych rocznie, np. z tytułu nieodprowadzonego VAT-u.




























































