Tam gdzie decydenci zaczynają wierzyć w swoje kłamstwa i gdzie decyduje interes polityczny, a nie ekonomiczny, musi dojść do katastrofy - mówiła w niedzielę na konwencji wyborczej w Warszawie kandydatka Koalicji Obywatelskiej na premiera Małgorzata Kidawa-Błońska.
"Drożyzna jest dotkliwa, a ludzie muszą więcej zarabiać. Ale tego nie zrobi się dekretami. Gospodarka nie znosi polityki, nie rośnie na rozkaz. Rozwija się dzięki pracy milionów ludzi. I o nich trzeba dbać, ich szanować i ich wspierać, a nie chwytać za gardło" - oceniła Kidawa-Błońska. Dodała, że trzeba im tę pracę ułatwiać.
"Nie może być tak, że Polacy zaczynają się bać, tak jak (...) pracownicy i pracodawcy boją się nowych podatków, absurdalnych pomysłów w ZUS-ie, dekretów zmieniających płace jednych kosztem drugich" - oceniła.
"Pracodawcy ze zdumieniem usłyszeli, że mają być wymienieni na nowe elity ekonomiczne. Gdzie są te elity?" - pytała Kidawa-Błońska. Powiedziała, że dziś także przedsiębiorcy i pracodawcy stają się politycznym wrogiem. Oceniła, że to skrajnie polityczne, zachłanne, nieodpowiedzialne i niebezpieczne dla całego kraju.

"Wszyscy musimy powiedzieć temu +stop+. Musimy powiedzieć +stop+ zanim zdewastują całą naszą gospodarkę, stabilność ekonomiczną i zabiorą ludziom miejsca pracy" - zaznaczała.
"Tam, gdzie decydenci zaczynają sami wierzyć w swoje kłamstwa, gdzie zamykają oczy na fakty, chcą być mądrzejsi od fachowców, gdzie decyduje interes polityczny, a nie ekonomiczny, musi dojść do katastrofy". I porównała państwo do Titanica, na którym do końca grała orkiestra. "Nie dajmy się zagłuszyć telewizyjnej, partyjnej orkiestrze, nie dajmy się uśpić PiS-owskiej propagandzie, nie pozwólmy, by gospodarczo, kulturowo i cywilizacyjnie zepchnąć nas z Europy na wschód" - dodała.
Europejska ochrona zdrowia w Polsce za unijne pieniądze
Europejska ochrona zdrowia w Polsce za unijne pieniądze to jest nasz plan - mówiła Kidawa-Błońska. Zapowiedziała, że przyszły rząd będzie przełomowy pod względem liczby resortów kierowanych przez kobiety.
Kidawa-Błońska obiecywała zmiany w służbie zdrowia, ale - jak zauważyła - "nie da się nic naprawić, jeśli się nie przyzna, że coś jest zepsute, nie zrobi dobrej szkoły ktoś, kto udaje, że nie widzi ogromnego bałaganu".
"Nie naprawi ochrony zdrowia ktoś, kto twierdzi, że jest bardzo dobra. Wszyscy znamy prawdę i mówimy tę prawdę głośno - że w służbie zdrowia jest zapaść, że ludzie przeżywają piekło na SOR-ach, umierają w kolejkach do specjalistów, że brakuje lekarzy i pielęgniarek, zamykane są oddziały i w Zakopanem kobiety nie mają gdzie rodzić" - mówiła Kidawa-Błońska. Zapewniła, że KO ma rozwiązanie: "Europejska ochrona zdrowia w Polsce za unijne pieniądze to jest nasz plan".
Kidawa-Błońska podkreśliła, że trzeba to wprowadzić natychmiast, a nie kłócić się z Unią. "Przecież ta wojna z Unią zamiast zwiększać, zmniejsza nam środki" - zaznaczyła. Zapewniła, że właśnie KO zdobędzie te środki na poprawę sytuacji w służbie zdrowia.
Kandydatka KO na premiera zapowiedziała też, że "przyszły rząd będzie przełomowy pod względem liczby resortów, jakie obejmą kobiety". "Mamy silne osobowości, wybitne specjalistki, których fachowość może budzić podziw. A przy tym - jak to kobiety - są odpowiedzialne, solidne, solidarne i potrafią poskromić swoje ego" - mówiła.
"Już czas skorzystać z tego bogactwa - więcej kobiet w rządzie. Marzę, aby był równy podział i zrobię wszystko, aby się to udało" - podkreśliła Kidawa-Błońska.
Autorka: Mieczysław Rudy, Ludwika Tomala, Marta Rawicz, Aleksandra Rebelińska
lt/ mkr/ reb/ godl/





























































