Najnowsze dane z Półwyspu Iberyjskiego wpisują się w ciąg negatywnych inflacyjnych niespodzianek. Coraz więcej wskazuje na to, że dezinflacja nie będzie na tyle szybka i trwała, jak na to liczono jeszcze jesienią.


Indeks cen dóbr konsumpcyjnych (CPI) w Hiszpanii był w lutym aż o 1,0% wyższy niż w styczniu – poinformował Narodowy Instytut Statystyczny (INE). Ten inflacyjny wystrzał nastąpił po styczniowym spadku wskaźnika CPI o 0,4% mdm.
W rezultacie roczna inflacja CPI przyspieszyła do 6,1% wobec 5,9% odnotowanych w styczniu. To spora niespodzianka, ponieważ ekonomiści spodziewali się spowolnienia hiszpańskiej inflacji konsumenckiej do 5,7%. Jeszcze większe zaskoczenie miało miejsce w przypadku wskaźnika HICP (czyli unijnej, „uwspólnionej” wersji krajowych CPI), którego roczna dynamika wzrosła z 5,9% do 6,1%, choć oczekiwano jej spadku do 5,5%.
Dodatkowo inflacja bazowa – czyli wskaźnik nieobejmujący żywności, paliw i energii – wzrosła do 7,7% względem 7,5% w styczniu i 7,0% w grudniu. Widać więc nasilającą się presję inflacyjną pchaną przez krajowy popyt konsumpcyjny, a nie przez zewnętrzne szoki surowcowe (droższy gaz, żywności paliwa).
Hiszpania jest w ostatnich miesiącach przypadkiem specyficznym, jeśli chodzi o wskaźniki inflacyjne. Po pierwsze jest to kraj o jednym z najniższych wskaźników inflacji HICP w całej strefie euro (w styczniu niższym odczytem mógł się pochwalić tylko Luksemburg). Po drugie przez ostatnie miesiące spadek inflacji w Hiszpanii wyprzedzał analogiczne trendy w pozostałych krajach eurolandu (co jednak mogło być tylko przypadkową koincydencją).

I wreszcie po trzecie hiszpańskie statystyki CPI są pod silnym wpływem rządowych manipulacji cenami energii i ciepła. W lipcu weszły w życie przepisy limitujące ceny gazu ziemnego, a od października obniżony został VAT na gaz. W efekcie w kategorii „ogrzewanie, oświetlenie i dostawy wody” ceny w lutym były o niemal 20% niższe niż rok wcześniej. Także o 20% rdr spadły ceny miejskiego transportu publicznego.
Abstrahując od tych statystycznych niuansów, w danych za styczeń i luty obserwujemy ponowne nasilenie się presji inflacyjnej. Na początku 2023 roku wzrost inflacji CPI odnotowano w Niemczech oraz na Węgrzech, a także w jeszcze siedmiu innych krajach UE (w tym także w Polsce). Z kolei w Stanach Zjednoczonych inflacja CPI w styczniu spadła wyraźnie słabiej, niż tego oczekiwali ekonomiści.
Te wszystkie dane stoją w kontrze do powszechnych jeszcze niedawno oczekiwań silnej dezinflacji. Teraz widać, że proces spadku inflacji (ale nie spadku cen!) zachodzi znacznie wolniej i że presja inflacyjna wciąż pozostaje silna pomimo znaczącego spadku cen paliw, energii oraz płodów rolnych.



























































