Tysiące osób manifestują w Madrycie na ulicy prowadzącej do parlamentu, domagając się przyjęcia przepisów dających większą ochronę najemcom mieszkań. Głosowanie w Kongresie Deputowanych w odbędzie się piątek po południu, a jego wynik jest trudny do przewidzenia.


Dekrety, nad którymi trwa debata w Kongresie, przewidują automatyczne dwuletnie przedłużenie umów najmu wygasających przed końcem 2028 r., zwiększenie ochrony przed eksmisjami i zakaz zakupu mieszkań przez fundusze spekulacyjne. Ponadto rząd chce uruchomić program pożyczek 0 proc. na pierwsze mieszkanie i wprowadzić regulacje przeciwdziałające patologiom związanym z najmem krótkoterminowym i wakacyjnym.
„Eksmitować sępie fundusze!”
Trwające od kilku dni protesty są następstwem szeroko relacjonowanej przez media sprawy eksmisji 23 dnia września z mieszkania w Madrycie 87-letniej Maricarmen Abascal. Została ona eksmitowana z mieszkania, które zajmowała przez ostatnich 70 lat po ośmiu latach sądowej batalii. Nowy właściciel lokalu, fundusz inwestycyjny określany przez hiszpańskie media i część polityków „sępim”, wykorzystując lukę prawną, podwyższył jej czynsz z ok. 500 do 1650 euro, co jest kwotą o ok. 300 euro większą niż jej emerytura.
Budynek Kongresu jest otoczony barierkami; policja zamknęła też niektóre uliczki prowadzące do siedziby Kortezów. „Mieszkanie to prawo!”, „Eksmitować sępie fundusze!”, „Gdzie progresywny rząd?”, „Dzieci na ulicach, nikogo nie obchodzą!” – skandują protestujący.
- Jestem tu dla moich wnuków, dla młodych. Ja jestem uprzywilejowana, bo mam swoje mieszkanie, mnie te problemy nie dotyczą. Ale młodych nie stać ani na wynajem, ani na kupno mieszkania – powiedziała PAP Aurora z Madrytu, która z tłumem demonstrantów skandowała hasła na demonstracji przy Kongresie.

Miasteczko namiotowe
Ok. pół kilometra w linii prostej od Kongresu, na placu Puerta del Sol setki młodych ludzi mieszkają w miasteczku namiotowym, domagając się zwiększenia dostępu do mieszkań. Namioty zajęły niemal całą długość liczącego ok. 150 m centralnego placu stolicy Hiszpanii. W piątek panuje tam spokojna atmosfera; koczujący zadbali o przejścia pomiędzy setkami namiotów, na bieżąco zamiatają wąskie chodniki pomiędzy nimi.
Protests outside Spain’s parliament during housing vote https://t.co/KBc8H6SOuw
— Reuters (@Reuters) October 2, 2026
Wynik głosowania nad dekretami jest niepewny. Przeciwko są ugrupowania opozycyjne: konserwatywna Partia Ludowa (PP) i skrajnie prawicowa Vox, natomiast katalońska partia Junts chce debaty i głosowania nad własnym projektem prawa dotyczącym mieszkalnictwa.
„Ten rząd nie cofnie się ani o krok w walce o prawo do mieszkania. (…) Nadszedł czas prawdy. PP, Vox i Junts muszą wybrać: albo stoją po stronie większości społecznej, albo po stronie spekulantów. Ich głosy zdemaskują ich przed całymi pokoleniami” – napisał nocy z czwartku na piątek na platformie X premier Pedro Sanchez.
Eksmisja Maricarmen Abascal przesunęła uwagę opinii społecznej na problemy mieszkalnictwa, na czym może skorzystać premier Sanchez, dla którego poparcie ostatnio spadało. W piątek hiszpańskie media przekazały, powołując się na źródła w rządzącej Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej (PSOE), że szef rządu rozważa rozpisanie przedterminowych wyborów jeszcze w listopadzie tego roku, jeśli Kongres Deputowanych nie przyjmie dekretów. W normalnym terminie wybory odbyłyby się za ok. rok.
Z Madrytu Justyna Wojteczek (PAP)
jw/ bjn/




























































