Luty przyniósł dalszy spadek tzw. inflacji bazowej w Polsce. Niemniej jednak był on wyraźnie słabszy, niż spodziewali się tego ekonomiści.


Według opublikowanych we wtorek danych Narodowego Banku Polskiego w lutym 2021 r. inflacja w relacji rok do roku:
- po wyłączeniu cen żywności i energii wyniosła 3,7 proc. wobec 3,9 proc. miesiąc wcześniej; odczyt okazał się wyższy od 3,5 proc. oczekiwanych przez rynek;
- po wyłączeniu cen administrowanych (podlegających kontroli państwa) wyniosła 1,7 proc. wobec 1,5 proc. miesiąc wcześniej;
- po wyłączeniu cen najbardziej zmiennych wyniosła 2,5 proc. wobec 2,7 proc. miesiąc wcześniej;
- tzw. 15-proc. średnia obcięta, która eliminuje wpływ 15 proc. koszyka cen o najmniejszej i największej dynamice, wyniosła 2,3 proc. wobec 2,6 proc. miesiąc wcześniej.
Spośród czterech wskaźników inflacji bazowej najczęściej używanym przez ekonomistów oraz bankierów centralnych jest wskaźnik pomijający ceny żywności i energii (pierwszy na powyższej liście). Waga obu kategorii w koszyku inflacyjnym wynosi bowiem łącznie ponad 40 proc.
- Wskaźniki inflacji bazowej umożliwiają pogłębioną ocenę procesów inflacyjnych w gospodarce. Tym niemniej wskaźniki te nie są pozbawione wad i trudno wskazać, która z miar inflacji bazowej najlepiej odzwierciedla średniookresowy trend wzrostu cen. W różnych warunkach ekonomicznych poszczególne miary inflacji bazowej mogą z różną precyzją przybliżać nieobserwowalny trend wzrostu ogólnego poziomu cen. Przydatność tych miar w dużej mierze zależy od charakteru szoków, jakim podlegają ceny kategorii wyłączonych z poszczególnych miar inflacji bazowej. Wskaźniki inflacji bazowej są wykorzystywane w Narodowym Banku Polskim – podobnie jak w innych bankach centralnych – w pracach analitycznych, prognostycznych i badawczych, jak również w procesie formułowania polityki pieniężnej – wyjaśnia NBP.
W grudniu inflacja bazowa (bez cen energii i żywności) opuściła wyznaczone w listopadzie 19-letnie maksimum (4,3 proc., najwięcej od listopada 2001 r., rekord wyrównany również w lipcu i wrześniu 2020 r.), obniżając się poniżej 4 proc.
Wskaźnik ten nadal znajduje się powyżej dopuszczalnego odchylenia od celu inflacyjnego Narodowego Banku Polskiego, który wynosi 2,5 proc. z dopuszczalnym odchyleniem o jeden punkt procentowy.
Natomiast „zwyczajna” inflacja CPI w lutym ukształtowała się na poziomie 2,4 proc, a więc tuż poniżej 2,5-procentowego celu inflacyjnego NBP. Jak co roku w marcu GUS dokonał zmian w koszyku inflacyjnym. Dokonuje się ich w oparciu o badanie budżetów gospodarstw domowych, na podstawie którego opracowywany jest system wag. Tym razem na marcową publikację ekonomiści oczekiwali szczególnie mocno – struktura wydatków w naznaczonym pandemią 2020 r. była bowiem wyraźnie inna od lat „normalnych”.
O tym, jak dokładnie obliczana jest inflacja, pisaliśmy w artykule „Jak GUS mierzy inflację? Statystycy wyjaśniają”. Analizując powyższe dane, warto mieć w pamięci, że "Inflacja nie we wszystkich uderza jednakowo", a "Kłamstwo inflacyjne" budziło, budzi i budzić będzie spore emocje. Z tematem inflacji trzeba się coraz bardziej oswajać - ostatnie projekcje Narodowego Banku Polskiego wskazują, że tempo wzrostu cen będzie wyraźnie wyższe niż sądzono. Poza sytuacją krajową, do inflacji dokładają się też czynniki zewnętrzne, w tym droższa żywność i paliwa.
Od kilu miesięcy Polska jest krajem o najwyższej inflacji w Unii Europejskiej. Następne dane na ten temat poznamy w środę 17 marca o 11:00.
KK/MŻ






























































