Frankowcy spierający się obecnie z bankami w sądach liczą przede wszystkim na unieważnienie umowy. Jak wynika z sondażu przeprowadzonego przez Bankier.pl, kredytobiorcy w przeważającej większości nie spotkali się z propozycją ugody ze strony banku.
Korzystający ze wsparcia dużej kancelarii, przekonani o wysokim prawdopodobieństwa zwycięstwa, żądający unieważnienia umowy kredytowej w całości – tak scharakteryzować można na podstawie wyników badania Bankier.pl frankowców, którzy obecnie walczą z bankami w sądach. Główną osią sporu jest zazwyczaj mechanizm przeliczania walut oraz nieprawidłowości na etapie przed podpisaniem umowy.
Podczas gdy większość spłacających kredyty oparte na franku szwajcarskim przygląda się z boku rozwojowi sytuacji w sądach, część kredytobiorców już aktywnie zaangażowała się w spory z bankami. W pierwszej części omówienia wyników najnowszej edycji badania Bankier.pl „Życie z frankiem. Diagnoza” przedstawiliśmy rozterki liczniejszej grupy – „milczącej większości”. W drugiej przyjrzymy się doświadczeniom kredytobiorców goszczących na sądowych salach.
W lutym 2020 r. przeprowadziliśmy na łamach Bankier.pl trzecią już edycję badania „Życie z frankiem. Diagnoza”. Swoimi doświadczeniami podzieliło się w internetowym kwestionariuszu 2199 respondentów. 499 osób z tej grupy (23 proc.) to osoby, które obecnie uczestniczą w sądowym sporze z bankiem. Przedstawione poniżej odsetki odpowiedzi odnoszą się do tej zbiorowości.
Awangarda i druga fala
Czterech na pięciu respondentów spierających się z bankiem pozwało kredytodawcę indywidualnie. Zaledwie 17 proc. badanych uczestniczy w pozwie zbiorowym, a marginalną grupę stanowili kredytobiorcy „wciągnięci” w sądowe potyczki przez bank (3 proc.) i występujący w charakterze pozwanych.

Badanych można umownie podzielić na dwie grupy ze względu na moment podjęcia decyzji o wytoczeniu powództwa. Pierwszą z nich są osoby, które zdecydowały się na sądowy spór przed kilkoma laty – „przecierający szlaki”. Wśród respondentów stanowili oni najliczniejszą zbiorowość. 38 proc. zdecydowała się na rozpoczęcie sądowej walki ponad 2 lata temu, a 13 proc. – 1-2 lata temu.
Druga generacja podjęła kroki ostatnio, m.in. po orzeczeniu TSUE z października 2019 r. 20 proc. badanych rozpoczęło spór w 3 miesiącach poprzedzających sondaż, a 14 proc. w okresie 3-6 miesięcy przed lutym 2020 r.
Respondenci zapytani o powody wejścia na drogę sądową zdecydowali się przede wszystkim na skomentowanie motywacji swoimi słowami (28 proc.). W swobodnych wypowiedziach dominowało kilka wątków:
- Poczucie niesprawiedliwości, wykorzystania przez drugą stronę kontraktu.
- Dysproporcję pomiędzy bieżącą wartością zadłużenia w złotych a kwotą widniejącą w umowie, „uwięzienie” w kredycie.
- Samodzielną analizę treści umowy – zidentyfikowanie nieuczciwych klauzul.
25 proc. wskazań uzyskały medialne doniesienia o sporach sądowych, a 24 proc. – informacje o rozstrzygnięciu Trybunału Sprawiedliwości UE. Na te czynniki wskazywali w pierwszej kolejności zwłaszcza kredytobiorcy, którzy ruszyli do sądów w niedawnej przeszłości. W grupie pozywających o „stażu” sprawy do 3 miesięcy 56 proc. za najważniejszą motywację uznało wyrok TSUE.
62 proc. badanych wskazało, że ich sprawa jest rozstrzygana obecnie w pierwszej instancji. 30 proc. nie złożyło jeszcze pozwu, przygotowuje odpowiednie dokumenty.
Najczęstsze żądanie – unieważnienie umowy
Badani w większości przypadków korzystają ze wsparcia większych kancelarii prawnych prowadzonych przez kilku adwokatów (63 proc. wskazań). Z deklaracji respondentów wynika, że zaledwie 5 proc. zdecydowało się na współpracę z firmami niebędącymi kancelariami adwokackimi. Niewykluczone jednak, że rozróżnienie typów podmiotów aktywnych na tym rynku może sprawiać pozywającym banki kłopoty.
Przeczytaj także
Głównym żądaniem sformułowanym w pozwach złożonych lub składanych przez badanych jest w większości przypadków unieważnienie umowy kredytowej w całości (63 proc. wskazań). 32 proc. oczekuje uznania klauzul za niedozwolone i pozostawienia w mocy pozostałej części umowy.
Respondenci podnoszą przede wszystkim zarzuty związane z klauzulami abuzywnymi odnoszącymi się do sposobu przeliczania walut (95 proc. wskazań). W pytaniu o główne punkty poruszane w pozwach wskazywano także na nieprawidłowości na etapie przedkontraktowym (52 proc.) oraz klauzule dotyczące oprocentowania (35 proc.). Badani mogli wybrać kilka odpowiedzi.
Zaledwie 3 proc. respondentów wskazało, że w ich sprawie bank zaproponował ugodę. Odsetek ten był niemal taki sam wśród „starszych” stażem pozywających, jak i decydujących się na spór w ostatnim czasie.
Ponad 70 proc. badanych zdecydowało się odpowiedzieć na otwarte pytanie brzmiące następująco – „pod jakimi warunkami byłbyś skłonny negocjować z bankiem i rozwiązać spór polubownie?”. Wskazania były zróżnicowane, jednak może je podsumować (w kolejności od najczęściej występujących) w podziale na kilka grup:
- Zdecydowane odrzucenie możliwości negocjacji, czasem ze wskazaniem na brak reakcji banku na wcześniejsze propozycje.
- Ponowne rozliczenie umowy – różnie rozumiane – m.in. jako przeliczenie kapitału po kursie z dnia zaciągnięcia zobowiązania, zwrot nadpłat, „odfrankowienie”.
- Zmniejszenie salda do spłaty.
Walczący w sądach są optymistami. 58 proc. wskazuje, że szanse na zakończenie sprawy po ich myśli są wysokie. 31 proc. twierdzi, że prawdopodobieństwo wygranej mieści się w przedziale od 50 do 80 proc.
Co ciekawe, zaledwie 8 proc. badanych miało wątpliwości, jak oszacować swoje szanse na powodzenie w sądowym sporze, a pesymiści (oceniający prawdopodobieństwo na poniżej 49 proc.) stanowili łącznie tylko 2 proc. wśród respondentów.

































































