„Banki zwracają pieniądze”, czyli jak reklamują się frankowe kancelarie

analityk Bankier.pl

Obsługa pozwów składanych przez kredytobiorców „frankowych” stała się atrakcyjną działką prawnego biznesu. Sprawdziliśmy, w jaki sposób kancelarie i firmy odszkodowawcze przyciągają do siebie klientów w internecie.

Przez lata z bankami w sądach spierali się nieliczni kredytobiorcy „frankowi”. Sprawom tym towarzyszyło umiarkowane zainteresowanie mediów, które donosiły o wybranych sporach (np. zbiorowej walce klientów „starego portfela” w mBanku). Sytuacja diametralnie zmieniła się w ostatnich dwóch latach, na co złożyły się zarówno działania organizacji kredytobiorców, niektórych prawników, bezczynność banków i wreszcie głośne rozstrzygnięcie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

(fot. ASkwarczynski / Shutterstock)

Wielu posiadaczy kredytów opartych na franku szwajcarskim zainteresowało się opcją pozwania swojego kredytodawcy. Pojawił się popyt na pomoc prawną, co dostrzegły zarówno małe kancelarie, jak i wielkie firmy specjalizujące się wcześniej w pokrewnych rodzajach sporów. Do nowego klienta trzeba jednak dotrzeć, a utrudniają to zasady obowiązujące w branży.

Reklama w sieci to nie reklama?

Kodeks etyki zawodowej adwokatów zakazuje im prowadzenia szerokiej działalności marketingowej. Jak wskazano w dokumencie, adwokata obowiązuje „zakaz korzystania z reklamy, jak również zakaz pozyskiwania klientów w sposób sprzeczny z godnością zawodu oraz współpracy z podmiotami pozyskującymi klientów z naruszeniem prawa lub zasad współżycia społecznego”.

Luźniejsze zasady dotyczą radców prawnych, którzy nie powinni informować swojej klienteli w sposób sprzeczny z prawem lub naruszający godność zawodu. Takich ograniczeń nie mają natomiast firmy odszkodowawcze i podmioty nie będące kancelariami prawnymi – mogą swobodnie korzystać z narzędzi pozwalających dotrzeć do potencjalnych klientów.

W środowisku adwokatów toczy się dyskusja o konieczności rozluźnienia zasad dotyczących reklamowania działalności i uszczegółowienia zasad obecności online. Niektórzy uważają obecnie obowiązujące reguły za zbyt surowe i przestarzałe w czasach internetu i mediów społecznościowych. Wystarczy spojrzeć na wyniki wyszukiwań w Google, by zorientować się, że nie wszyscy poważnie traktują obostrzenia.

(Google)

Nawet 10 zł za kliknięcie

Sprawdziliśmy, jakie stawki za kliknięcie w reklamę umieszczoną w wynikach wyszukiwań gotowe są zapłacić firmy pragnące dotrzeć do kredytobiorców rozważających pozwanie banku. Przypomnijmy, że Google pobiera opłatę nie za wyświetlenie modułu, ale za reakcję użytkownika klikającego w link. Wysokość prowizji ustalana jest w drodze niejawnej aukcji – reklamodawcy ustalają budżety i maksymalną cenę, jaką gotowi są zapłacić za przekierowanie potencjalnego klienta.

Google w narzędziu umożliwiającym planowanie kampanii AdWords prezentuje zakres wartości – od najniższych pozwalających znaleźć się na górze strony z wynikami do najwyższych. Firma informuje również o tym, czy konkurencja w przypadku danego hasła jest duża (wielu licytujących reklamodawców) oraz jaka jest średnia liczba wyszukiwań na dane hasło miesięcznie.

Szacunkowe stawki za kliknięcie w reklamy w wynikach wyszukiwania Google dla słów kluczowych związanych z kredytami CHF

Lp.

Słowo kluczowe

Średnia miesięczna liczba wyszukiwań

Stawka za klik pozwalająca znaleźć się na górze wyników wyszukiwania (dolny zakres przedziału)

Stawka za klik pozwalająca znaleźć się na górze wyników wyszukiwania (górny zakres przedziału)

Konkurencja w danym słowie kluczowym

1.

Kredyt frank

do 1 tys.

3,35 zł

10,13 zł

Średnia

2.

Kredyt frankowy

do 1 tys.

3,33 zł

8,88 zł

Duża

3.

Kancelaria kredyt frankowy

do 100

3,50 zł

7,90 zł

Duża

4.

Kredyt we frankach

do 10 tys.

2,77 zł

7,37 zł

Duża

5.

Kredyt CHF

do 1 tys.

3,09 zł

6,58 zł

Duża

6.

Odfrankowienie

do 100

2,57 zł

5,06 zł

Duża

7.

Frank szwajcarski kredyt

do 100

2,45 zł

5,14 zł

Duża

Źródło: Google AdWords planer słów kluczowych, 18.2.2020.

Najdroższe mogą okazać się kliknięcia dla wyszukiwania terminu „kredyt frank” – nawet ponad 10 zł. To więcej niż przy znacznie bardziej, wydawałoby się, komercyjnym haśle „kredyt gotówkowy”. Dla porównania, jedne z najdroższych haseł („pożyczka online”) to koszt za klik szacowany w przedziale 11-23 zł. Dla hasła „odfrankowienie” maksymalna cena to 5 zł, a „kancelaria kredyt frankowy” – niemal 8 zł. W przypadku wielu pokrewnych, ale mniej popularnych haseł (np. pozew kredyt frankowy), Google nie jest w stanie podać szacunków dotyczących liczby wyszukiwań i kosztów reklamy.

Jak kancelarie zachęcają do kliknięcia?

Przeanalizowaliśmy próbkę reklam pojawiających się na pierwszej stronie wyników dla haseł wymienionych w tabeli powyżej. Jak zazwyczaj wygląda reklamowe „copy” skierowane do kredytobiorców?

Najczęściej pojawiającym się hasłem jest „pomoc”. Kancelarie podkreślają, już w nagłówku reklamy, że są w stanie poprawić sytuację frankowiczów. Niemal równie często przywoływana jest „analiza”, czyli pierwszy z etapów współpracy z prawnikiem interesujący wahających się klientów banków. Część firm wskazuje, że gotowa jest bezpłatnie przyjrzeć się umowie kredytowej. W niektórych reklamach znaleźć można dodatkową zachętę – „prawdopodobnie nadpłaciłeś raty”, „masz do odzyskania kilkadziesiąt tysięcy złotych”.

Bardziej fachowe hasła, np. odfrankowienie, odwalutowanie, unieważnienie, rzadziej eksponowane są w krótkich wizytówkach reklamodawców. Forma płatnych wyników wyszukiwania wymusza skrótowość i kancelarie koncentrują się przede wszystkim na wskazaniu swoich mocnych stron (np. „przyjmujemy sprawy z całego kraju”, „rzetelna ocena powództwa”, „kontakt jeszcze dziś”, „doświadczenie z bankami”).

Masz kredyt we franku? Kontaktowałeś się z prawnikami? A może jeszcze się wahasz? Podziel się doświadczeniami w badaniu Bankier.pl.

Weź udział w badaniu. Kliknij tutaj, aby otworzyć ankietę w osobnym oknie.

Michał Kisiel

Źródło:
Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
2 9 rubikk

Kodeks etyki zawodowej adwokatów zakazuje im prowadzenia szerokiej działalności marketingowej, jak również zakaz pozyskiwania klientów w sposób sprzeczny z godnością zawodu.
Czy roznoszenie wizytówek mieszkańcom, którzy mają kredyty we frankach (widoczne w KW) jest niezgodne z etyką zawodową? Przylazł do mnie ostatnio jakiś prawnik i zaprosił do współpracy. Oczywiście wizytówka wylądowała w koszu.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 11 marekrz

Jak czytam w reklamie "kancelaria zaprasza osoby które wzięły kredyty we frankach" to już wiem, że tej kancelarii na pewno bym nie zaufał. Jeżeli kancelaria, chce się podjąć sprawy, a nie wie tego, że kredyty były wypłacane w złotych, nie frankach, to znaczy że nic nie wie o problemie i może tylko pogorszyć sytuację kredytobiorcy.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 38 grzegorz2323

to ja od dzisiaj bede klikac do oporu zeby zwiekszyc zyski google , jednoczesnie kupie akcje google

! Odpowiedz
0 59 damamad

Już pisałem że to smutne jak państwo pozwala na powstawaniu kolejnych patologii na bazie innych. Za rok UOKIK będzie się zajmował problemem kancelarii nadciągających klientów.

! Odpowiedz
1 22 piotrkatan

UOKiK już się tym zajmuje https://www.uokik.gov.pl/aktualnosci.php?news_id=16128 ale co z tego, skoro jak grzyby po deszczu rosną nowe kancelarie. A w internecie co drugi kalkulator liczy wygrana frankowiczow na 9000 proc. zysku, opisuja to tu https://enerad.pl/aktualnosci/odfrankowienie-kredytu-z-firma-odszkodowawcza-uwazaj-na- oszustow/. Współczuje frankowiczom, ale gdzie jest w takiej sytuacji państwo?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Porównaj oferty

Sprawdź, które banki pożyczą pieniądze na najlepszych warunkach, i ile wyniesie miesięczna rata kredytu.

Znajdź najbardziej zyskowną lokatę bankową. Określ najważniejsze cechy, a wyszukiwarka wybierze najlepsze oferty.