
Image licensed by Ingram Image
Od swego majowego debiutu akcje Facebooka straciły przeszło połowę wartości i na zamknięciu wtorkowej sesji były wyceniane na 17,73 USD wobec 38 USD w ofercie pierwotnej. Mimo to wycena internetowej spółki wciąż pozostaje astronomiczna i sięga 36-krotności prognozowanych tegorocznych zysków.
Lecz nie tylko wysoka wycena walorów FB może martwić inwestorów. Niemniej istotnym problemem jest sposób, w jaki spółka traktuje swych udziałowców. Zarząd kierowany przez Marka Zuckerberga wyraźnie premiuje akcjonariuszy będących równocześnie jej pracownikami. Koszty tej polityki ponoszą zwykli inwestorzy, którzy dali się zwieść mirażem wyjątkowości tej internetowej firmy.
Pracownicy wyciągają kasę od inwestorów
W sprawozdaniu przesłanym do amerykańskiego nadzoru giełdowego Facebook w dość pokrętny sposób przyznaje się do planów dokonania... faktycznego skupu własnych akcji. Wszystko kręci się wokół programu akcji pracowniczych, jakie zatrudnieni w FB otrzymują w ramach premii motywacyjnych. Nietypowe jest tylko to, że Facebook zapłaci za nich podatek dochodowy od przyznanych papierów – w sumie 1,9 mld dolarów. Spółka wyłoży własną gotówkę lub zaciągnie kredyt, efektywnie zmniejszając liczbę własnych akcji o 101 mln sztuk.
| »Nabici w Facebooka, czyli małpy na Wall Street |
Skutki tej skomplikowanej z prawno-księgowego punktu widzenia operacji są jednak dość oczywiste. Facebook pozbędzie się niemal połowy gotówki, którą zaledwie cztery miesiące temu pozyskał od inwestorów. Pojawia się zatem pytanie, po co firmie były te pieniądze? Czy nagle straciła pomysły na rozwój biznesu, czy też środki finansowe w ogóle nie były jej potrzebne?
Insiderzy na swoim
Osobnym problemem pozostaje kwestia ograniczeń w sprzedaży akcji posiadanych przez pracowników FB. Już 29. października na rynek może trafić 234 mln akcji pracowniczych, a do końca roku wygasną lock-upy na kolejne 933 mln akcji. Łącznie stanowi to ponad 40% akcji Facebooka i jest to poważny „nawis podażowy”.
| »10 najpopularniejszych profili na Facebooku |
W tej sytuacji niewiele zmienia pisemna deklaracja złożona przez samego Marka Zuckerberga. Założyciel FB nie planuje sprzedaży akcji w ciągu następnych 12 miesięcy. Obecnie pan Zuckerberg posiada ok. 444 mln akcji wartych przy obecnym kursie 7,9 mld dolarów. Ale pozostali akcjonariusze-pracownicy będą mogli pozbyć się akcji i także zostać miliarderami. Choć pewnie sprzedawać będą po niższej cenie niż pan Zuckerberg, który podczas IPO uzyskał 1,1 mld USD, upłynniając walory po 38 USD za sztukę.
Czy to jest niesprawiedliwe? Czy to jest legalne? Na oba pytania odpowiedź jest twierdząca. Rynek to nie miejsce dla altruistów i marzycieli wierzących w gruszki na wierzbie. Inwestorzy, którzy kupowali akcje FB, płacąc sto dolarów za dolara zysku, sami byli sobie winni. I wciąż mają okazję, by uratować prawie połowę zainwestowanego kapitału. I nie muszą oglądać się na czerwone krawaty z Wall Street, które wciąż rekomendują kupowanie akcji Facebooka, mimo że rzeczywistość brutalnie rozprawiła się z przesadnie optymistycznymi prognozami.
Krzysztof Kolany
Analityk Bankier.pl






























































