REKLAMA
Podwójna szansa na wygraną! Ranking ETF w Wakacjach na Giełdzie

    Długa droga powrotna do monetarnej normalności

    Krzysztof Kolany2023-07-20 06:00główny analityk Bankier.pl
    publikacja
    2023-07-20 06:00

    Czerwiec 2022 roku wyznaczył globalne apogeum kryzysu inflacyjnego. Przez poprzednie 12 miesięcy zarówno wskaźniki inflacji, jak i stopy procentowe w bankach centralnych przeszły bardzo długą drogę.

    Długa droga powrotna do monetarnej normalności
    Długa droga powrotna do monetarnej normalności
    fot. EB Adventure Photography / / Shutterstock

    Nieco ponad rok temu globalna presja inflacyjna osiągnęła swój punkt kulminacyjny. Szoki podażowe na rynkach paliw i płodów rolnych wywołane rosyjską agresją na Ukrainę (oraz sankcjami Zachodu na Rosję) zderzyły się z szokami popytowymi wynikającymi z definitywnym zerwaniem restrykcji covidowych i uwolnieniem do realnej gospodarki bilionów dolarów i euro wykreowanych przez poprzednie dwa lata przez banki centralne, a następnie rozdanych ludziom w ramach nadzwyczajnych transferów fiskalnych.

    W czerwcu 2022 rekordowo wysokie ceny osiągnęły paliwa, zboża czy nawozy. To wtedy surowcowy indeks CRB wyznaczył przeszło dekadowe maksimum. W Polsce to wszystko przekładało się na miesięczne przyrosty indeksu cen dóbr konsumpcyjnych (CPI) rzędu 1,5-3,2% miesięcznie. Także w czerwcu ’22 inflacja CPI w Stanach Zjednoczonych osiągnęła przeszło 40-letnie maksimum na poziomie 9,1%. I to był szczyt.

    Owszem, w Polsce oraz w prawie całej Europie na cykliczne maksimum rocznej dynamiki CPI (potocznie zwanej „inflacją”) musieliśmy poczekać do jesieni. Było to pokłosiem drastycznego umocnienia dolara względem walut europejskich oraz kryzysu energetycznego zafundowanego nam przez absurdalną politykę klimatyczną Berlina i Brukseli.

    Inflacyjny rollercoaster

    Minął rok i inflacja w USA obniżyła się do 3%. W strefie euro inflacja HICP obniżyła się do 5,5%, choć w październiku wskaźnik ten osiągnął historyczny rekord na poziomie 10,6%. Nawet w Polsce udało się nam doświadczyć pierwszej fazy dezinflacji. Inflacja CPI zmalała do 11,5% względem przeszło 18% notowanych jeszcze w lutym. Poza efektami wysokiej bazy sprzed roku i globalnego spadku cen paliw wreszcie słabnąć zaczęła także krajowa presja cenowa mierzona przez tzw. inflację bazową. Pozytywnie zaskoczyła nawet inflacja CPI w Wielkiej Brytanii, która w czerwcu zmalała do 7,9% w skali roku. Zjednoczone Królestwo było ostatnią wielką gospodarką świata, w którym roczne tempo wzrostu cen jeszcze niedawno utrzymywało się w pobliżu 10%.

    Czy to wszystko oznacza, że największa od czterech dekad fala inflacyjna definitywnie opadła? Nie byłbym tego taki pewny. Owszem, w perspektywie drugiego półrocza zapewne zobaczymy dalszą dezinflację. Będzie ona bazować choćby na efektach statystycznych i czystej matematyce – z kolejnych odczytów dynamiki rocznej „wypadać” będą wysokie przyrosty miesięczne obserwowane latem i jesienią ’22. Natomiast już rok 2024 może przynieść kolejną falę inflacyjną, choć już zapewne nie aż tak wysoką jak zeszłoroczna.

    Stopy wybiły się ponad inflację

    Przez poprzednie kilkanaście lat w największych gospodarkach świata panował stan represji finansowej. Objawiał się on sytuacją, w której stopy procentowe w bankach centralnych były utrzymywane poniżej zaraportowanej inflacji konsumenckiej. Taka sytuacja wymuszała na posiadaczach oszczędności albo akceptację realnej utraty kapitału albo podjęcie niechcianego ryzyka na rynkach kapitałowych. Niedawno ta sytuacja uległa odwróceniu.

    A przynajmniej na najważniejszym rynku finansowym świata – czyli w Stanach Zjednoczonych. Od kwietnia stopa funduszy federalnych przewyższa inflację CPI za poprzednie 12 miesięcy. Pomijając epizod z przełomu lat 2018/19 po raz pierwszy od 2009 roku Amerykanie mają realnie dodatnie krótkoterminowe stopy procentowe! To rewolucja w największej gospodarce świata, która przez poprzednie kilkanaście lat przyzwyczaiła się do funkcjonowania w nienaturalnych warunkach realnie ujemnych stóp procentowych.

    Monetarna kontrrewolucja

    Już niedługo podobna sytuacja powinna pojawić się także w strefie euro, gdzie EBC prze do kolejnych podwyżek kosztów kredytu pomimo szybko malejącej inflacji HICP (ale też uporczywie wysokiej inflacji bazowej). Realnie dodatnie stopy mają też Chiny, Brazylia, Rosja, Indie, Indonezja, Kanada, Meksyk, Korea Płd. czy Szwajcaria. Gdy do tego grona dołączy euroland, to zdecydowana większość istotnych gospodarek (za wyjątkiem Wielkiej Brytanii i Japonii) znajdzie się w strefie realnie dodatnich stóp procentowych. Stan ten zapewne nie będzie dotyczył Polski, gdzie większość członków Rady Polityki Pieniężnej zapowiada obniżki nominalnych stóp procentowych pomimo wciąż wysokiej inflacji.

    Niemniej jednak globalnie gospodarka będzie musiała sobie radzić z konsekwencjami powrotu do monetarnej normalności. Co to będzie oznaczać? Po pierwsze, kłopoty dla firm-zombie, które są trwale nierentowne lub generują mniej gotówki, niż wynoszą koszty obsługi długu. Wiele z tych firm (w tym także tak do niedawna modnych start-upów) zapewne upadnie i zwolni pracowników. Po drugie, inwestorzy już od wielu miesięcy dysponują sensowną alternatywą dla wysoko wycenianych akcji – amerykańskie krótkoterminowe papiery skarbowe płacące ponad 5% rocznie to niegłupia alternatywa dla indeks S&P500 notowanego przy c/z powyżej 20.

    Po trzecie, konsumpcja na kredyt przestanie się opłacać. W Polsce gdy inflacja podchodziła pod 20% w skali roku opłacało się zaciągać nawet drogie kredyty konsumpcyjne, aby z nich finansować bieżące wydatki. Teraz to się skończy. Równocześnie przez ostatnie lata trzymanie oszczędności oprocentowanych praktycznie na zero nie miało większego sensu. Teraz można sobie zapewnić odsetki rzędu 6-7% przy inflacji CPI zmierzającej w pobliże 5% w perspektywie kolejnych 12 miesięcy.

    Reasumując, w czerwcu 2024 świat zapewne znajdzie się w zupełnie innym miejscu niż teraz. Banki centralne będą już wtedy obniżać stopy procentowe (lub rozważać obniżki), a inflacja powinna być znacznie niższa (choć niekoniecznie na dłużej). Niepewne będą za to losy koniunktury gospodarczej. Póki co rynkowy konsensus zakłada globalne ożywienie, które ma się rozpocząć lata miesiąc. Problem w tym, że w przeszłości tak gwałtowne zacieśnienie polityki monetarnej prawie zawsze kończyło się jakimś kryzysem finansowym lub recesją. Dziwnym byłoby przypuszczać, że tym razem będzie inaczej.

    Źródło:
    Przeczytaj w Pulsie Biznesu
    Szefowa Lux Medu: Lekarze zarabiają dużo, ale presja osłabła
    Krzysztof Kolany
    Krzysztof Kolany
    główny analityk Bankier.pl

    Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Komentarze (9)

    dodaj komentarz
    lipsk
    Fajnie sie czytało ten artykuł. Ale pytanie brzmi co z kryzysem zadłużeniowym ? Coraz wiekszym i jakie są pomysły na jego rozwiązanie. Bo bez tego cienko widze rynki , chyba że to ten czarny łabędz który lata i wreszcie wyląduje.
    samsza
    ma się rozpocząć lata miesiąc

    ok
    samsza
    https://wsjp.pl/haslo/podglad/9460/lada/3393652/lada-moment
    zoomek
    A co jest monetarną normalnością? Fiat money?
    Tu nie będzie powrotu do normalności.
    jenak
    Mega interesującym byłoby wrzucenie jeszcze wykresów inflacji wszystkich krajów dawnego ost blocku oraz pribałtyków.

    Czyli od Estonii, w dół przez Polskę, Czechy, S, dalej Węgry po Rumunię.

    Uspokoiłoby to z pewnością wiele rozgrzanych głów.

    Dlaczego? Bo wszystkie byłyby takie same. Amplituda wybicia ta sama,
    Mega interesującym byłoby wrzucenie jeszcze wykresów inflacji wszystkich krajów dawnego ost blocku oraz pribałtyków.

    Czyli od Estonii, w dół przez Polskę, Czechy, S, dalej Węgry po Rumunię.

    Uspokoiłoby to z pewnością wiele rozgrzanych głów.

    Dlaczego? Bo wszystkie byłyby takie same. Amplituda wybicia ta sama, czas trwania podobny, czy się tam kto spaźniał, czy nie spaźniał, czy w Raju monetarnym, czy poza nim.
    kiepska
    Inflacja jest w b. dużej części wywołana wzrostem cen nośników energii. Był tani gaz z FR i Groeningen a teraz go nie ma i nie będzie.
    pozhoga
    1) wchodzisz na https://tradingeconomics.com/commodity/eu-natural-gas
    2) przestajesz bajdurzyć.
    Zweryfikowanie że kłamiesz zajmuje 3,7 sek.
    kiepska odpowiada pozhoga
    Sprawdź po ile płaci Orlen za gaz jeśli możesz, ale chyba nie możesz skoro powołujesz się na powyższe.

    Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki