Według lipcowej projekcji Narodowego Banku Polskiego za rok inflacja CPI powinna spaść w okolice 5-6%. Jeśliby tak się faktycznie stało, to zakładane dziś lokaty 12-miesięczne mają szanse przynieść realnie dodatni zwrot z kapitału. Byłby to pierwszy taki przypadek od 7 lat.


Ponad sześć lat temu Polska została wepchnięta w ramiona represji finansowej. Ma ona miejsce, gdy działania rządów i banków centralnych zmuszają posiadaczy oszczędności do podjęcia niekorzystnych dla siebie decyzji. W warunkach represji finansowej stopy procentowe w banku centralnym utrzymywane są poniżej poziomu inflacji, co uniemożliwia ochronę realnej wartości oszczędności. Jest to po prostu nieuzasadniony ekonomiczne transfer majątku od oszczędzających do dłużników.
W Polsce realna krótkoterminowa stopa procentowa pozostaje ujemna od początku 2017 roku (z pojedynczymi wyjątkami spowodowanymi „wahnięciami” inflacji CPI). Oznacza to, że nominalne oprocentowanie bezpiecznych aktywów finansowych (lokat bankowych, obligacji skarbowych) od ponad sześciu lat utrzymywane jest poniżej wskaźnika inflacji za poprzednie 12 miesięcy. Co więcej, w 2022 roku skala tego procederu przekroczyła jakiekolwiek cywilizowane normy, gdy realna stopa procentowa w Polsce sięgała niemal -10%.
Czas przywrócić monetarną normalność
Jednakże niedawno pojawił się cień szansy na to, że do naszego kraju ponownie zawita monetarna normalność, czyli sytuacja, gdy krótkoterminowe stopy procentowe przewyższają bieżącą inflację. A to dlatego, że inflacja CPI zaczęła szybko spadać (głównie za sprawą wysokiej bazy sprzed roku), a stopy procentowe w NBP utrzymywane są na najwyższych poziomach od ponad 20 lat.
Według danych Narodowego Banku Polskiego średnie oprocentowanie lokat bankowych w maju 2023 roku wynosiło 5,5%, co było najwyższym wynikiem od ponad 14 lat. Co prawda banki od początku roku powoli obniżają oprocentowanie lokat, ale nadal bez większych problemów możemy ulokować pieniądze na 6-7% na kolejne 12 miesięcy.

Jeśli sprawdzą się najnowsze przepowiednie generowane przez model ekonometryczny NBP (czyli projekcja inflacyjna), to inflacja CPI za kolejne 12 miesięcy wyniesie ok. 5-6%. Jeśliby tak się stało, to zakładane dziś lokaty bankowe mają szansę „dowieźć” realnie nieujemny zwrot z kapitału. W przypadku lokat na 7% i więcej realne oprocentowanie może być dodatnie także po uwzględnieniu 19% podatku Belki podbieranych od przychodów z odsetek. Byłaby to więc pierwsza taka sytuacja od lat.
Jak ochronić oszczędności przed inflacją?
Inflacja jest swego rodzaju złodziejem, który niemal nieustannie podkrada nam część odłożonych pieniędzy. Inflacja – czyli spadek siły nabywczej pieniądza – objawia się poprzez wzrost cen w gospodarce i w reżymie pieniądza fiducjarnego jest stanem permanentnym. Owszem, mogą zdarzyć się krótkotrwałe epizody deflacyjne (jak w latach 2015-16), ale generalnie inflacja jest drogą w jedną stronę i z roku na rok zmniejsza faktyczną wartość pieniądza.
Większość ludzi nie bardzo się tym przejmuje, dopóki inflacja nie przekracza 2-3% w skali roku (co na dłuższą metę też jest sytuacją destrukcyjną dla portfela). Ale gdy osiąga ona wartości dwucyfrowe (jak w Polsce przez poprzednie 16 miesięcy), sytuacja staje się awaryjna i wymaga podjęcia szybkich i radykalnych decyzji. Niestety, nie istnieje jeden prosty i niezawodny sposób na ucieczkę spod inflacyjnego topora. W ostatnich latach zawiodły nie tylko lokaty bankowe, ale też obligacje skarbowe (w tym także te indeksowane inflacją CPI, co wynika z konieczności zapłacenia podatku Belki… od inflacji) oraz akcje.
Przez poprzednie 5 lat skumulowana inflacja CPI wyniosła niemal 42%. Dla porównania, w tym samym okresie przeciętna lokata bankowa przyniosłaby… 7,5% (i 6,1% po uwzględnieniu „belki”). Znacznie lepiej – ale wciąż poniżej inflacji – wypadła polska giełda, gdzie indeks WIG przez ostatnie 5 lat urósł o 23%. Z inflacją wygrało złoto, którego cena wyrażona w PLN w tym okresie podniosła się o blisko 70%. Podobny wynik (+67%) dostarczyły także nieruchomości mieszkaniowe (do obliczeń przyjęto wyliczaną przez NBP średnią cenę 1m2 mieszkania w 10 największych miastach Polski).
Czy za rok będziemy mogli oficjalnie pożegnać epokę finansowej represji? Chciałbym, aby tak było. Ale na przeszkodzie do tego celu stanąć może większość członków Rady Polityki Pieniężnej. Podczas lipcowej konferencji prasowej przewodniczący RPP Adam Glapiński niemal wprost zapowiedział obniżenie stóp procentowych już jesienią. Choć uważam, że w warunkach wciąż wysokiej inflacji i braku realizacji celu inflacyjnego obniżka stóp byłaby „szkolnym błędem”, to jednak za rok stopa referencyjna NBP może spaść do ok. 5,25%. Tak to przynajmniej widzi rynek terminowy przez pryzmat notowań stawek FRA.
Przeczytaj także
Jeśliby tak się stało, to przy inflacji zgodnej z lipcową projekcją NBP realna stopa procentowa bazująca na historycznie zrealizowanej inflacji za poprzednie 12 miesięcy byłaby bliska zeru. Jednakże przyszłe zmiany stóp procentowych nie będą miały wpływu na oprocentowanie zakładanych dziś lokat o stałej stopie procentowej. Może się więc okazać, że za rok realne oprocentowanie zakładanych dziś lokat będzie nieujemne (przynajmniej bez uwzględnienia „belki”).
W takim układzie zwolennicy bezpiecznego lokowania pieniędzy mają ostatnią szansę, aby „zablokować” sobie obecne oprocentowanie bankowych depozytów w oczekiwaniu na istotny spadek inflacji CPI. Pamiętajmy tylko, że kontynuacja procesów dezinflacyjnych nie jest kwestią pewną i że faktycznie zrealizowana inflacja za następne 12 miesięcy może być zarówno wyższa jak i niższa od projekcji banku centralnego.


























































