Według związkowców działających w Dino Polska pracownicy są tam traktowani jak „mrożonki”, ponieważ grzywna za pracę w zbyt niskiej temperaturze to jedynie 1300 zł. Dlatego na ich wniosek do Generalnego Inspektora Pracy rozpoczęły się kontrole w marketach tej sieci.


Jak poinformowali związkowcy OPZZ Konfederacja Pracy w Kauflandzie, Biedronce, Dino, Aldi i Rossmann, na ich wniosek do Generalnego Inspektora Pracy w Warszawie rozpoczęły się kontrole w marketach Dino na terenie całego kraju. Ich zdaniem warunki pracy w sklepach tej sieci są niedopuszczalne, zwłaszcza zimą.
– Zarząd Dino doskonale wie, że kontrole są prowadzone. A mimo to pracownicy nadal są traktowani jak „mrożonki” – praca w niskich temperaturach, brak realnej reakcji, brak szacunku – napisali związkowcy na swoim profilu w mediach społecznościowych. – W praktyce zazwyczaj wygląda to tak, że firmy dostają tylko zalecenia lub nakazy. Jeśli już pojawi się grzywna, to średnio ok. 1300 zł. Więc, gdy pojawi się pytanie o to, czy zaoszczędzić kilka tysięcy na ogrzewaniu marketu, czy zapłacić śmieszny mandat, dla zarządu wybór jest oczywisty. Natomiast pracownicy ponoszą konsekwencje codzienne.
Za mało pracowników, za niskie pensje
Przedstawiciele OPZZ Konfederacja Pracy zarzucają też sieci Dino, że w sklepach pracuje zbyt mało osób – najczęściej tylko trzy na zmianie. To sprawia, że są one przeciążone obowiązkami, a co za tym idzie, odbija się to na ich zdrowiu i bezpieczeństwie.
Związkowcy wskazują też na:

- zbyt niskie wynagrodzenia pracowników
- ograniczanie przez zarząd możliwości wzięcia urlopu w wakacje,
- brak Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych.
Dlatego też w grudniu 2025 r. w sieci rozpoczął się spór zbiorowy.
Konflikt się zaostrza
Tymczasem zarząd Dino cały czas ignoruje działania związkowców. Nie tylko nie odpowiada na ich postulaty, ale też nie wziął udziału w rozmowach, które były zaplanowane na 16 i 19 stycznia br. Zdaniem przedstawicieli OPZZ Konfederacja Pracy oznacza to brak realnej woli porozumienia i dalszą eskalację konfliktu. Jest też naruszeniem obowiązków wynikających z prawa pracy. Dlatego też zapowiedzieli skierowanie wniosku do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o wyznaczenie mediatora, który miałby uczestniczyć w dalszych rozmowach. Planują też zawiadomić prokuraturę o podejrzeniu naruszenia ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, Kodeksu pracy i ustawy o związkach zawodowych.
KW

























































