Zarząd Dino po raz kolejny nie wziął udziału w rozmowach ze związkowcami działającymi w sieci. Zaplanowano je na 16 i 19 stycznia br. Jednak ani w pierwszym, ani w drugim terminie nikt z przedstawicieli sieci nie pojawił się na spotkaniu, choć zobowiązywało ich do tego prawo.


Spór zbiorowy w Dino Polska nabiera tempa. Związkowcy z OPZZ Konfederacja Pracy zarzucają zarządowi sieci unikanie dialogu i łamanie prawa pracy. Na 16 i 19 stycznia 2026 r. zaplanowano ustawowe spotkania rokowań, jednak przedstawiciele spółki nie pojawili się na żadnym z nich.
Jak poinformował Bankier.pl Wojciech Jendrusiak, przewodniczący OPZZ Konfederacja Pracy, do rozmów z zarządem Dino Polska nie doszło ani w piątek, ani w poniedziałek.
– Nie odpowiadają ani na pisma, ani nie chcą prowadzić żadnego dialogu. Nie realizują też przepisów Ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. W ten sposób naruszają też Kodeks pracy. Choć mają obowiązek udostępnić nam regulaminy pracy i wynagradzania, to nic takiego nie otrzymaliśmy. Tymczasem z nami powinny być konsultowane wszelkie przepisy dotyczące pracowników. We wszystkich innych firmach, w których działamy, nie ma takiego problemu – mówi Bankier.pl Wojciech Jendrusiak.
Dino ignoruje związkowców?
Jak tłumaczy przewodniczący OPZZ Konfederacja Pracy zaplanowane spotkania miały się odbyć w ramach procedury sporu zbiorowego.
– Daliśmy zarządowi Dino czas do 30 grudnia. Do tego czasu powinien odpowiedzieć na nasze żądania i zaprosić nas do rokowań. Jednak nic takiego nie miało miejsca. Tymczasem terminy te są dokładnie określone w Ustawie o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Ponieważ pracodawca nie zaproponował żadnego spotkania i nie odniósł się do naszych propozycji, po tym czasie wystąpiliśmy z wezwaniem do rozpoczęcia rokowań – twierdzi Wojciech Jendrusiak. – Zaproponowaliśmy dwa terminy - 16 i 19 stycznia, w celu wyczerpania tej procedury, a przede wszystkim nawiązania jakiejś komunikacji i podjęcia dialogu. Spotkanie miało się odbyć w siedzibie naszego związku w Bełchatowie. Zarówno w piątek, jak i w poniedziałek byliśmy o ustalonej godzinie w biurze, czekaliśmy przygotowani z wodą i z kawą. Jednak nie otrzymaliśmy żadnej informacji od Dino. Wobec tego sporządziliśmy jednostronny protokół rozbieżności z rokowań, z którym wystąpimy do Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej i do dwóch tygodnia powinniśmy mieć wyznaczonego mediatora.
Dwa zawiadomienia do prokuratury i siedem do PIP
Jednak, ponieważ zarząd sieci nie chce rozmawiać ze związkowcami, postanowili oni skierować zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Dino Polska w zakresie naruszenia przepisów Ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych do prokuratury.
– Wcześniej składaliśmy też zawiadomienie w związku nieudostępnieniem dokumentów dotyczących prowadzenia działalności. Złożyliśmy też siedem zawiadomień do Państwowej Inspekcji Pracy dotyczących m.in. jakości posiłków, warunków pracy czy sugestii dotyczących zakazu brania urlopów w miesiącach wakacyjnych – mówi Wojciech Jendrusiak. – W ubiegłym tygodniu rozpoczęła się kontrola PIP pod kątem warunków pracy i temperatury panującej w marketach. W wielu z nich nadal jest zimno. Problemów jest mnóstwo, pracowników jest mało - standard to 3 osoby w sklepie. W dodatku co chwilę się przeziębiają. Jest źle, dlatego będziemy ostro sprzeciwiali się ignorowaniu pracowników, w których imieniu występujemy.
Związkowcy domagają się m.in.:
- wzrostu wynagrodzeń o 900 zł,
- utworzenia obowiązkowego Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych,
- zwiększenia zatrudnienia w sklepach o 30 proc.
O komentarz poprosiliśmy przedstawicieli Dino Polska, jednak do czasu publikacji tekstu nie otrzymaliśmy odpowiedzi.


























































