REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Chaos w USA. Sympatycy Trumpa wtargnęli do Kongresu. 5 osób nie żyje

2021-01-06 19:55, akt.2021-01-07 07:16
publikacja
2021-01-06 19:55
aktualizacja
2021-01-07 07:16

Sympatycy prezydenta USA Donalda Trumpa wtargnęli w środę do gmachu Kongresu, doprowadzając do wstrzymania posiedzenia amerykańskiego parlamentu. Wieczorem czasu miejscowego demonstranci rozchodzą się. Policja poinformowała, że w trakcie zamieszek zmarło 5 osób.

Chaos w USA. Sympatycy Trumpa wtargnęli do Kongresu. 5 osób nie żyje
Chaos w USA. Sympatycy Trumpa wtargnęli do Kongresu. 5 osób nie żyje
fot. STEPHANIE KEITH / / Reuters

Wtargnięcie zwolenników prezydenta do Kongresu i ewakuacja parlamentarzystów stanowi bezprecedensowe wydarzenie w historii Stanów Zjednoczonych. Demonstrantom udało się wejść m.in. do sali obrad Izby Reprezentantów oraz biura szefowej tej izby Nancy Pelosi. Zdjęcia przechadzających się po korytarzach Kongresu sympatyków Trumpa z flagami Konfederacji oraz bronią obiegły zszokowany świat.

Cztery osoby zmarły w trakcie środowych zamieszek w okolicach Kapitolu - poinformowała waszyngtońska policja. W amerykańskiej stolicy aresztowano ponad 50 osób, a 14 policjantów zostało rannych. W czwartek CNN podał, że zmarł jeden z policjantów, rannych podczas środowych zamieszek na Kapitolu w Waszyngtonie. To piąta ofiara śmiertelna wydarzeń w siedzibie amerykańskiego Kongresu.

Szef policji w Waszyngtonie Robert Contee potwierdził, że wśród zmarłych jest kobieta, która została postrzelona przez policję Kapitolu, a także trzy inne osoby, które zginęły w "nagłych wypadkach".

Policja stwierdziła, że zarówno służby bezpieczeństwa, jak i zwolennicy prezydenta Donalda Trumpa stosowali środki chemiczne podczas kilkugodzinnej okupacji budynku Kapitolu. Przed gmachem i w jego wnętrzu dochodziło do bójek.

Wakacje na giełdzie

Funkcjonariusze policji w Waszyngtonie podali, że unieszkodliwili dwie bomby, jedną znalezioną przed siedzibą Demokratów, a drugą przed siedzibą Republikanów.

fot. Carol Guzy / / ZUMA Press

Fala dymisji w Białym Domu

Po wtargnięciu zwolenników Donalda Trumpa do Kongresu część pracowników Białego Domu zrezygnowała z pracy. Portal CNN spekuluje że kolejni rozważają taki krok, w tym doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Białego Domu, Robert O'Brien. Według CNN niektórzy członkowie rządu prowadzą rozmowy na temat odsunięcia prezydenta od władzy.

Dymisję z efektem natychmiastowym złożyła Stephanie Grisham, szefowa personelu Melanii Trump i była rzeczniczka Białego Domu. Swoją pracę zakończyły także Sarah Matthews z biura prasowego oraz Anna Cristina Niceta, która odpowiadała za organizacje spotkań.

Jak podaje CNN, dymisję jeszcze w środę czasu miejscowego rozważają także O'Brien, doradca Białego Domu Matt Pottinger oraz zastępca szefa personelu Chris Liddell. Zdaniem stacji niektórzy członkowie rządu prowadzą rozmowy na temat 25. poprawki do amerykańskiej konstytucji, która mówi o pozbawieniu władzy prezydenta. Procedura wymaga zaangażowania w to wiceprezydenta.

Jak donosił dziennik "New York Times", to zastępca Trumpa Mike Pence, a nie prezydent, zatwierdził rozkaz rozmieszczenia oddziału Gwardii Narodowej w Waszyngtonie. Wcześniej - mimo presji ze strony Trumpa - Pence stwierdził że nie może jednostronnie odrzucić głosów Kolegium Elektorów, za co spotkała go krytyka ze strony przywódcy USA.

25. poprawka do Konstytucji Stanów Zjednoczonych przewiduje możliwość pozbawienia prezydenta Stanów Zjednoczonych władzy, jeśli większość członków jego gabinetu - pod kierunkiem wiceprezydenta - dojdzie do wniosku, że prezydent jest niezdolny do sprawowania tego urzędu.

O takiej opinii musi pisemnie zostać poinformowany Kongres, władzę niezwłocznie przejmuje w takim przypadku wiceprezydent. Prezydent może jednak zaprotestować, a wtedy jeśli wiceprezydent i gabinet to zakwestionują, ostateczną decyzję podejmuje Kongres. O zastosowanie 25. poprawki zaapelowali do Pence'a demokratyczni członkowie komisji sprawiedliwości Izby Reprezentantów.

Trump o "skradzionych wyborach"

Prezydent USA Donald Trump w środę w nagraniu wideo na Twitterze wezwał demonstrantów, z których część wtargnęła do gmachu Kapitolu, do pokojowego rozjejścia się do domów. Oświadczył jednocześnie, że "wybory nam skradziono".

"Wiem, że jesteście zranieni. Mieliśmy wybory, które nam skradziono" - powiedział Trump. "Musicie pójśc teraz do domu, musimy mieć pokój, musimy mieć prawo i porządek (...)" - dodał.

Powtórzył, że wybory "były sfałszowane". "Kochamy was, jesteście wyjątkowi, (...) wiem co czujecie, rozejdźcie się w pokoju do domów" - zakończył.

Twitter w środę usunął kilka tweetów prezydenta USA Donalda Trumpa i zamknął jego konto na dwanaście godzin.

fot. Igor Bobic / / Twitter

Z części budynku waszyngtońskiego Kapitolu zajmowanej przez Senat USA usunięto protestujących - informuje telewizja CNN powołując się na policję. Zgromadzeni na zewnątrz protestujący wybijają szyby w budynku - donosi stacja.

Na wniosek prezydenta USA Donalda Trumpa Gwardia Narodowa uda się na Kapitol - poinformowała w środę rzeczniczka Białego Domu. Wcześniej gubernator Wirginii poinformował o wysłaniu do stolicy oddziałów Gwardii Narodowej z tego stanu.

Demonstrujący zwolennicy prezydenta USA Donalda Trumpa wdarli się do sali obrad Izby Reprezentantów, w tym na mównicę, oraz do biura przewodniczącej tej izby Nancy Pelosi. Część z nich jest uzbrojona.

Kongresmenów poproszono o założenie masek gazowych i położenie się na podłodze. 

Na prośbę burmistrz Waszyngtonu Muriel Bowser, z którą blisko współpracuję, wysyłam żołnierzy Gwardii Narodowej Wirginii oraz 200 policjantów stanowych, by pomóc w opanowaniu sytuacji w tym mieście - przekazał na Twitterze gubernator Wirginii Ralph Northam. 

Z powodu zagrożenia bezpieczeństwa nikt nie może wejść, ani opuścić budynku Kongresu Stanów Zjednoczonych. Siły policyjne Kapitolu poprosiły o wsparcie inne jednostki porządkowe, w tym służby federalne - informuje CNN, powołując się na swoje źródła.

"Widzę kilka osób dosłownie wspinających się po murach Kapitolu, by dotrzeć do innych protestujących" - relacjonuje dziennikarz stacji z budynku Kongresu. Potwierdza też, że policja użyła gazu łzawiącego.

Zwolennicy Trumpa protestowali w całym kraju

Według amerykańskich mediów, niezależnie od nagłośnionych szeroko zamieszek w Waszyngtonie, a także w Georgii, gdzie w środę ogłoszono zwycięstwo wyborcze dwóch demokratycznych kandydatów do Senatu, manifestacje odbyły się też w innych rejonach USA. Miały na ogół pokojowy przebieg.

W stanie Waszyngton około 200 zwolenników Trumpa przedarło się przez bramę rezydencji gubernatora - poinformował lokalna filia stacji NBC - KHQ. Tamtejsza policja stwierdziła, że gubernatora i jego rodziny nie było w domu i znajdują się w bezpiecznym miejscu.

Stowarzyszona z NBC stacja KSNT powiadomiła, że protestujący weszli do gmachu legislatury stanu Kansas w Topeka. Mieli na to pozwolenie i nie doszło do łamania prawa.

„Pojawili się w wyznaczonym terminie, przeprowadzili wiec, było spokojnie, nikt nie poszedł tam, gdzie nie powinien, nie zrobiono nic niezwykłego i wyszli o czasie” – mówił CNBC funkcjonariusz patrolu policji Don Hughes.

Z kolei lokalna gazeta z Ohio „The Columbus Dispatch” podała, że zwolennicy Trumpa i członkowie neofaszystowskiej grupy Proud Boys starli się przed gmachem legislatury stanowej w Columbus z demonstrantami z Black Lives Matter.

Setki zwolenników Trumpa protestowało przed Kapitolem stanu Michigan, podała Detroit Free Press. Według policji manifestacje miały charakter pokojowy.

Także w Salt Lake City, stolicy stanu Utah protesty i miały spokojny przebieg. Budynek legislatury stanowej był zamknięty dla publiczności z powodu pandemii.

Policja w stolicy Kalifornii - Sacramento podała na Twitterze, że 11 osób zostało aresztowanych za nielegalne posiadanie gazu pieprzowego na Kapitolu stanowym.

„Martwimy się o bezpieczeństwo delegacji kongresowej Kalifornii, a personel (waszyngtońskiego) Kapitolu stara się wesprzeć ich w każdy możliwy sposób” - ocenił demokratyczny gubernator Gavin Newsom.

Jak wynika z relacji „The Denver Post”, budynki władz w Denver, w Kolorado, zostały zamknięte, a mniej istotni pracownicy opuścili miasto z powodu protestów biura jako środek zapobiegawczy.

Setki ludzi demonstrowało zachowując spokój.

Według NBC News w Nowym Meksyku, Wyoming i Teksasie zamknięto gmachy legislatur stanowych, a w niektórych przypadkach ewakuowano pracowników.

„Stany Zjednoczone są odporne. Przetrwały wiele burz dzięki naszemu systemowi rządów i naszej niezwykłej Konstytucji. Przemoc, której jesteśmy świadkami na Kapitolu (w Waszyngtonie) hańbi nasze dziedzictwo” – przekonywał republikański gubernator Wyoming Mark Gordon. Jak dodał zachęcił kraj do naśladowania jego stanu w pokojowym wyrażaniu sprzeciwu, co jest kamieniem węgielnym wolności słowa”.

Także republikański gubernator Georgii Brian Kemp krytykował ludzi zagrażających bezpieczeństwu publicznemu, atakujących organy ścigania i włamujących się do budynków rządowych.

„Te działania są hańbą i całkiem szczerze nieamerykańskie” – pisał Kemp na Twitterze.

Biden: Trwa bezprecedensowy atak na demokrację

W tej chwili nasza demokracja jest atakowana w sposób niemający precedensu - oświadczył w środę prezydent elekt Joe Biden. "Nigdy niczego takiego nie widziano we współczesnych czasach" - ocenił.

"Cytadela Wolności - Kapitol - jest atakowany. Jest to atak na przedstawicieli narodu, na policję Kapitolu, która przysięgała ich chronić oraz na urzędników, którzy pracują w sercu naszej republiki" - mówił Biden. "Jest to atak na najświętsze przedsięwzięcie amerykańskie, na wykonywanie woli narodu" - podkreślił. "To musi się skończyć" - dodał.

Jak zauważył, sceny chaosu na Kapitolu nie odzwierciedlają Ameryki i tego, kim Amerykanie są. "Pokazują niewielką grupę ekstremistów. (...) Musi się to skończyć. Teraz" - oświadczył. Wezwał przy tym prezydenta Donalda Trumpa, by w telewizji zażądał zakończenia tego oblężenia.

W Waszyngtonie zwolennicy Trumpa wtargnęli do Sali obrad Izby Reprezentantów i Senatu. Według Fox News jedna osoba została postrzelona. Stronnicy Trumpa zamierzają przeszkodzić w oficjalnym zatwierdzeniu zwycięstwa Joe Bidena w wyborach prezydenckich. 

Prezydencie Trump zajmij swoje miejsce - zaapelował do ustępującego prezydenta USA prezydent-elekt Joe Biden. Zapewnił, że nie obawia się o swoją inaugurację.

"Droga, którą mamy teraz postępować, jest jasna. To jest droga demokracji, szacunku, uczciwości, honoru i zobowiązania" - mówił Joe Biden w środowym telewizyjnym wystąpieniu, w związku z zamieszkami na Kapitolu.

"Mimo tego, co dzisiaj widzieliśmy, jestem pełen optymizmu" - zapewniał. "W tych strasznych wydarzeniach wszyscy Republikanie, wszyscy Demokraci, cały naród musi zdawać sobie sprawę, że musimy wystąpić wspólnie. To są Stany Zjednoczone Ameryki" - mówił.

"Prezydencie Trump, zajmij swoje miejsce" - zaapelował do urzędującego prezydenta, któremu 20 stycznia kończy się kadencja.

Gdy już odszedł od mównicy, obecni w studiu dziennikarze zaczęli go pytać o zaplanowaną na 20 stycznia inaugurację jego prezydentury. "Nie martwię się o swoją inaugurację" - powiedział Joe Biden, kończąc trzykrotnym wezwaniem "wystarczy".

Pence: Atak na Kapitol nie będzie tolerowany

Atak na Kapitol nie będzie tolerowany, osobom w to zaangażowanym będą stawiane zarzuty; przemoc i niszczenie muszą się zakończyć - napisał na Twitterze wiceprezydent USA Mike Pence.

"Pokojowy protest jest prawem każdego Amerykanina, ale ten atak na Kapitol nie będzie tolerowany, a osobom w niego zaangażowanym będą stawiane zarzuty w najpełniejszym zakresie przewidzianym prawem" - oświadczył Pence.

"Przemoc i zniszczenia, które mają miejsce na Kapitolu USA, muszą się zakończyć i to teraz. Każda osoba w to zaangażowana musi szanować funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa i niezwłocznie opuścić budynek" - dodał.

"Ci, którzy szturmują Kapitol, muszą natychmiast przestać" - oznajmił natomiast senator Ted Cruz, który stoi na czele akcji sprzeciwu wobec certyfikowania wyników głosowania Kolegium Elektorów w Kongresie.

"Oblężenie Kapitolu"

Przed gmachem Kapitolu znajdują się tysiące sympatyków prezydenta USA, którzy uważają, że wybory prezydenckie z 3 listopada 2020 roku zostały sfałszowane. Dochodzi do starć z policją, która używa gazu łzawiącego. Część demonstrantów wtargnęła do budynku Kapitolu.

Protestujący zwolennicy ustępującego prezydenta, którzy licznie zebrali się przed Kapitolem, przerwali metalowe ogrodzenia ustawione przed budynkiem i starli się z policją - relacjonuje agencja Associated Press.

fot. / / Reuters

Zamieszczane w sieci materiały wideo pokazują zgromadzonych pod amerykańskim Kapitolem manifestantów, ścierających się z funkcjonariuszami policji, którzy użyli gazu pieprzowego, by powstrzymać napierający tłum - podaje agencja.

Już wcześniej AP informowała, że policja ewakuowała niektóre budynki biurowe Kongresu. W środę amerykański Kongres zebrał się, by ostatecznie zatwierdzić wybór Joe Bidena na prezydenta USA. Obrady przerwano.

Trump krytykuje Pence'a i prosi o wspieranie straży Kapitolu

Prezydent USA Donalda Trump skrytykował w środę swojego zastępcę Mike Pence'a za "brak odwagi" i poprosił o wspieranie straży Kapitolu. Do gmachu wtargnęli jego sympatycy; dochodzi do starć ze służbami bezpieczeństwa.

"Mike Pence nie miał odwagi zrobić tego, co należało zrobić, aby chronić nasz kraj i naszą konstytucję, dając stanom szansę certyfikowania skorygowanego zestawu faktów, a nie tych fałszywych lub niedokładnych, o których poświadczenie poproszono je wcześniej. Stany Zjednoczone domagają się prawdy!" - napisał na Twitterze.

"Proszę wspierajcie naszą straż Kapitolu oraz służby bezpieczeństwa. Oni naprawdę są po stronie naszego kraju. Zachowujcie spokój!" - dodał w drugim z tweetów Trump.

Kongres przerwał obrady, wiceprezydent Pence, który przewodniczył posiedzeniu, został zaprowadzony w bezpieczne miejsce.

Godzina policyjna w Waszyngtonie

Burmistrz Waszyngtonu Muriel Bowser od godziny 18 czasu miejscowego w środę (od północy w Polsce) ogłosiła godzinę policyjną w mieście. Kapitol, w którym zebrały się obie izby Kongresu Stanów Zjednoczonych, otoczony jest przez sympatyków prezydenta USA Donalda Trumpa.

Georgia: uzbrojeni zwolennicy Donalda Trumpa przed budynkiem Kapitolu w Atlancie

Uzbrojeni zwolennicy Donalda Trumpa zgromadzili się przed budynkiem Kapitolu w Atlancie w stanie Georgia – informuje agencja Reutera. Policja ewakuowała sekretarza stanu Brada Raffenspergera oraz innych pracowników.

Według agencji AP przed budynkiem Kapitolu – siedziby stanowej legislatywy stanu Georgia w Atlancie, zgromadziło się ok. stu osób. Niektórzy z nich są uzbrojeni w strzelby.

W Georgii we wtorek przeprowadzono dogrywkę wyborów do Senatu USA. Według wyników z 98 proc. komisji, pewny mandatu może być reprezentujący Demokratów Raphael Warnock, senatorem prawdopodobnie zostanie także drugi reprezentant tej partii - Jon Ossoff. Ich wygrana dałaby Demokratom większość w Senacie.

W Waszyngtonie zwolennicy Trumpa wtargnęli do Sali obrad Izby Reprezentantów i Senatu. Według Fox News jedna osoba została postrzelona. Stronnicy Trumpa zamierzają przeszkodzić w oficjalnym zatwierdzeniu zwycięstwa Joe Bidena w wyborach prezydenckich.

Debata w Kongresie

Republikańscy parlamentarzyści zgłosili obiekcje wobec zatwierdzenia głosów elektorskich z Arizony, oddanych w listopadowych wyborach prezydenckich na Demokratę Joe Bidena. Izba Reprezentantów i Senat, dwie izby Kongresu Stanów Zjednoczonych, oddzielnie debatowali i mieli głosować nad tym pakietem; oczekuje się, że ostatecznie go zatwierdzą.

Przed Arizoną żaden z parlamentarzystów nie zgłosił zastrzeżeń do głosów elektorów z Alaski i Alabamy. Część Republikanów zapowiada, że obiekcje będzie wnosić także wobec innych stanów, w tym m.in. Pensylwanii i Georgii. Posiedzenie parlamentu trwać więc może kilkanaście godzin lub nawet dłużej.

Kongres Stanów Zjednoczonych w środę ma dopełnić formalności uznania Bidena za zwycięzcę wyborów prezydenckich w USA. Posiedzeniu dotyczącemu głosowania Kolegium Elektorów przewodzi wiceprezydent Mike Pence.

Media: przy Kapitolu wykryto ładunki wybuchowe, zabezpieczyła je policja

Według amerykańskich mediów w Waszyngtonie, w którym trwają zamieszki, policja w okolicach Kapitolu zabezpieczyła ładunki wybuchowe. Telewizja Fox News informuje o trzech takich przypadkach, CNN - o dwóch, agencja AP - o jednym. Według wszystkich tych mediów ładunki nie stanowią już zagrożenia.

Fox News, opierając się na źródłach w siłach porządkowych, informuje o trzech niezidentyfikowanych czarnych pakunkach, z których wystawały rury i kable. Nie jest do końca jasne, czy były to prawdzie ładunki wybuchowe - dodano.

Według CNN policja zabezpieczyła dwa improwizowane ładunki wybuchowe, jeden w budynku, w którym mieści się krajowy komitet Partii Republikańskiej, drugi na terenie kompleksu Kapitolu. Były to prawdziwe ładunki wybuchowe, które zostały unieszkodliwione - przekazała stacja.

Agencja Associated Press pisze o "co najmniej jednym" ładunku wybuchowym, który został znaleziony niedaleko budynku Kapitolu i nie stanowi już zagrożenia.

Policja: w Waszyngtonie aresztowano 13 osób, przejęto 5 sztuk broni

Co najmniej 13 osób aresztowano, przejęto pięć sztuk broni, kilku funkcjonariuszy jest rannych - poinformował w środę szef policji Dystryktu Kolumbii, Robert Contee. Policja wypiera protestujących sprzed Kapitolu, używając gazu łzawiącego i granatów hukowych - donoszą media.

Contee podkreślił, że żadna z aresztowanych osób nie była mieszkańcem Waszyngtonu.

Przekazał, że kilku funkcjonariuszy zostało rannych, ale mimo tego nadal pełnią służbę.

Telewizja CNN poinformowała, że policja Kapitolu zatrzymała co najmniej 20 osób.

Agencja Reutera przekazała, że budynek Kapitolu został zabezpieczony przez policję. Associated Press i telewizja CNN informują, że policja używa gazu łzawiącego i granatów hukowych.

Pence wznowił obrady: ci, którzy wtargnęli do Kongresu, nie wygrali

W Waszyngtonie wznowiono posiedzenie Kongresu. Na jego początku wiceprezydent Mike Pence stwierdził, że osoby które wtargnęły do parlamentu "nie wygrały" i dziękował służbom bezpieczeństwa.

"Nie wygraliście, przemoc nigdy nie wygrywa, wygrywa wolność" - oświadczył Pence. Poinformował o wznowieniu prac Kongresu.

"Senat USA nie zostanie zastraszony" - ocenił natomiast lider republikańskiej większośći w tej izbie Mitch McConnell.

Źródło z otoczenia Pence'a poinformowało, żę wiceprezydentowi zaoferowano opuszczenie Kongresu, ale ten odmówił i przez cały czas przebywał na Kapitolu.

Źródło:PAP
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (149)

dodaj komentarz
itso_empty2
no reasumując incydent nasuwa się bardzo prosty wniosek brak opcji to brak wolności USA powinno naśladować Polskę jak chce przetrwać a mianowicie skończyć raz na zawsze z dualizmem partyjnym
specjalnie_zarejestrowany2
Dla porównania domu Kaczyńskiego broni równocześnie 1000 policjantów.
open_mind
Jednio jest pewne że: Kapitol w USA jest znacznie słabiej chroniony jak znana willa na Żoliborzu
open_mind
Odbicie Kapitolu: Jak dobrze że w USA zwyciężyła demokracja, bo już myślałem że USA będą musiały o pomoc w zaprowadzeniu na nowo demokracji prosić zagranice.
open_mind
Najchętniej w zaprowadzeniu demokracji w Ameryce wzięłyby udział kraje arabskie.
demeryt_69 odpowiada open_mind
Czy to jakaś osobista sesja Q&A?
itso_empty2 odpowiada demeryt_69
ciiicho nie widzisz ze open mind nie wtrącaj się jak w człowieku panuje wewnętrzna równowaga nic tylko czerpać garściami ze światłego umysłu, tylko przeszkadzasz :)
159120br
Była umowa między ok 200 członkami Antify a ochroną i policją, że ich wpuszczą do środka. Akurat wtedy kamery były ustawione w idealnych pozycjach do relacjonowania! To nie koniec, wywiad armii ma już ostatnie części puzzla do zrozumienia jak fałszowano wybory w czasie rzeczywistym, czyli za pośrednictwem satelitów Leonardo należące Była umowa między ok 200 członkami Antify a ochroną i policją, że ich wpuszczą do środka. Akurat wtedy kamery były ustawione w idealnych pozycjach do relacjonowania! To nie koniec, wywiad armii ma już ostatnie części puzzla do zrozumienia jak fałszowano wybory w czasie rzeczywistym, czyli za pośrednictwem satelitów Leonardo należące do rządu włoskiego (członek NATO!) i do Watykanu! Wybory w Georgii zajęcie Kapitolu musieli odpuścić aby poradzić sobie z informacją z Włoch. Do 20 stycznia jeszcze sporo czasu, będzie się działo!
demeryt_69
Co bierzesz? Dopalacze z trutką na szczury?
itso_empty2 odpowiada demeryt_69
widzę ze tak dopytujesz każdego o używki ze chyba sam chcesz coś brać, nie tędy droga młody człowieku

Powiązane: Wybory w USA

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki