Słowa prezydenta USA Donalda Trumpa o poparciu dla zjednoczenia Irlandii nie były przypadkowe, a podczas wizyty w Dublinie podjął on ten temat z prezydentką i premierem Irlandii – napisał w niedzielę irlandzki „Sunday Independent”, powołując się na źródła rządowe.


Anonimowi rozmówcy gazety podkreślili, że słowa, które wywołały reakcję rządu w Londynie i stały się tematem dnia w irlandzkich mediach, nie były spontaniczną wypowiedzią prezydenta USA, lecz „odzwierciedlają jego przekonania”.
W komentarzu redakcyjnym „Sunday Independent” podkreślił, że nie jest łatwo zinterpretować znaczenie wypowiedzi prezydenta, który „mógł nie rozumieć, jak bardzo jego słowa mogłyby zaburzyć delikatną równowagę w stosunkach irlandzko-brytyjskich”. Przypomniał, że na podobną deklarację nie zdobył się nawet poprzedni prezydent USA Joe Biden, z dumą podkreślający swoje irlandzkie pochodzenie.
Gazeta oceniła jednocześnie, że uwagi Trumpa mogą przekształcić się w bardziej systematyczne stanowisko Waszyngtonu. „Jego żądanie (dotyczące uzyskania przez USA - PAP) kontroli nad Grenlandią (…) też na początku wydawało się spontaniczną uwagą, ale szybko przekształciło się w oficjalną politykę Białego Domu” - zauważyła.
„Jednemu nie da się zaprzeczyć: dynamika wokół referendum granicznego wyraźnie wzrosła w ostatnich miesiącach i latach” - ocenił „Sunday Independent” .

Jednocześnie dziennik podkreślił, że przed listopadowymi wyborami do Kongresu USA Trump mógł też chcieć zaskarbić sobie sympatię ok. 30 mln Amerykanów irlandzkiego pochodzenia.
Publicystka gazety Eilis O'Hanlon nie kryła sceptycyzmu. „Uspokójcie się, prezydent (Trump) powie wszystko, byle tylko usłyszeć jakiś komplement” - napisała, dodając, że słowa o jedności Irlandii były zaskoczeniem dla wszystkich, „w tym prawdopodobnie dla samego Trumpa”. Wypowiedź prezydenta określiła mianem „słów rzuconych mimochodem”.
Irlandzki „Sunday Times” ocenił, że „jak na prezydenta USA była to nadzwyczajna interwencja w jedną z najbardziej delikatnych kwestii w polityce brytyjskiej i irlandzkiej, a także odejście od neutralności, z jaką (kolejne) amerykańskie administracje (...) odnosiły się do konstytucyjnej przyszłości Irlandii Północnej”. Gazeta podkreśliła, że Trump „zapuścił się na politycznie grząski teren”.
Politycy wszystkich opcji krytyczni wobec słów Trumpa o jedności Irlandii
Brytyjscy politycy skrytykowali w niedzielę słowa prezydenta USA Donalda Trumpa, który mówił w Dublinie, że chciałby zobaczyć zjednoczenie Irlandii. Zgodni byli zarówno przedstawiciele irlandzkiej lewicy, jak i prawicy.
Angela Rayner z rządzącej Partii Pracy powiedziała w Sky News, że rząd „bardzo poważnie” traktuje Porozumienie Wielkopiątkowe, które reguluje status Irlandii Północnej. - Donald Trump to Donald Trump. Prezydent mówi to, co myśli, tak jak chce - powiedziała.
Dodała, że w kwestii stosowania Porozumienia Wielkopiątkowego Londyn współpracuje z rządem w Dublinie. - Będziemy dalej podążać tą ścieżką - zadeklarowała.
- Nie tego oczekujemy od sojuszników. Z takimi sprawami nie powinni igrać – podkreślił z kolei Tom Tugendhat, minister spraw zagranicznych w gabinecie cieni Partii Konserwatywnej, największego ugrupowania opozycyjnego. Dodał, że „tradycyjnie prezydenci USA popierali prawo mieszkańców Irlandii Północnej do decydowania o własnej przyszłości”.
Słowa Trumpa skrytykował też przedstawiciel prawicowej Reform UK. - Zdecydowanie nie zgadzamy się w tej kwestii z Donaldem Trumpem. Nie powinien był wtrącać się do brytyjskiej polityki. To nasze granice. Reform UK zawsze będzie bronić Zjednoczonego Królestwa” - zadeklarował w Sky News poseł ugrupowania Rober Jenrick.
Lider Reform UK Nigel Farage, który utrzymuje z Trumpem bliskie stosunki, już w sobotę podkreślił, że „Irlandia Północna to integralna część Zjednoczonego Królestwa”, a jej mieszkańcy „nie chcą ani referendum, ani zjednoczenia”.
Premier: Część reakcji na słowa Trumpa była na wyrost
Premier Irlandii Micheal Martin stwierdził w niedzielę, że część reakcji na deklarację prezydenta USA Donalda Trumpa w sprawie zjednoczenia Irlandii była przesadzona i nie sądzi, by cel ten udało się obecnie osiągnąć.
- Myślę, że część tych reakcji jest na wyrost – stwierdził Martin, pytany przez dziennikarzy o obawy brytyjskich polityków i północnoirlandzkich zwolenników zachowania więzów Irlandii Północnej z koroną brytyjską.
Martin dodał, że z jego perspektywy sobotnie słowa prezydenta USA o tym, że chciałby zobaczyć zjednoczenie Irlandii, nie były szczególną niespodzianką, bo już wcześniej Trump sugerował, że byłoby to dobrym rozwiązaniem. - On tak uważa. Sądzi, że jedność jest logicznym sposobem na zorganizowanie wyspy – dodał Martin.
Premier Irlandii wskazał, że nie będzie rozmawiał o deklaracji Trumpa podczas zaplanowanych na przyszły tydzień konsultacji z brytyjskim premierem Andym Burnhamem.
W rozmowie z BBC Martin podkreślił, że popiera jedność, ale nie uważa, by była obecnie możliwa.
RTE, nadawca publiczny, opisał te deklaracje jako „tonowanie nastrojów”.
Trump zapowiedział zniesienie ceł na irlandzką whiskey
Na zakończenie dwudniowej wizyty w Irlandii prezydent USA Donald Trump zapowiedział zniesienie amerykańskich ceł na irlandzką whiskey.
- Wszyscy mnie męczyli, mówiąc: czy mógłbyś wyświadczyć mi przysługę, to, co się dzieje, jest takie niesprawiedliwe. Czy mógłbyś znieść cła na irlandzką whiskey?. A ja powiedziałem: w imieniu Stanów Zjednoczonych Ameryki zniosę cła na irlandzką whiskey - powiedział Trump w ośrodku golfowym Doonbeg, podczas ceremonii zakończenia turnieju Irish Open, gdzie wręczył nagrodę zwycięzcy, Shane'owi Lowry'emu.
Obecnie amerykańskie cło na produkowaną w republice Irlandii whiskey wynosi 10 proc. Tymczasem ten sam rodzaj alkoholu pochodzący z Irlandii Północnej i Szkocji nie jest obłożony cłem.
(PAP)
































































