Co przyniesie gospodarce nowa kadencja Andrzeja Dudy

Ignacy Morawski2020-07-14 08:00założyciel SpotData.pl
publikacja
2020-07-14 08:00
fot. Filip Radwański / FORUM

Po pierwszej turze wyborów prezydenckich obiecałem, że podzielę się krótką refleksją polityczno-gospodarczą po ostatecznych wynikach drugiej tury. Nadszedł więc na nią czas. Co oznacza wybór Andrzeja Dudy na kolejną kadencją Prezydenta RP? To jest przede wszystkim umocnienie obecnego obozu władzy i jego wizji gospodarczej. Trzeba więc odpowiedzieć na pytanie, jakie są elementy tej wizji, które będą realizowane w nadchodzących latach.

Są trzy elementy, na które zwróciłbym uwagę.

Po pierwsze, będziemy w Polsce obserwowali umocnienie tzw. kapitalizmu państwowego. Jest to system, w którym coraz więcej decyzji biznesowych jest podejmowanych na poziomie centrum politycznego. Podam kilka przykładów. Zielona rewolucja, czyli transformacja systemu energetycznego od węgla w kierunku odnawialnych źródeł energii, odbywa się w Polsce w dużej mierze przez działania podejmowane przez spółki państwowe – nie tylko energetyczne, ale też paliwowe, wydobywcze, finansowe. Podobnie jest z rewolucją cyfrową, czyli transformacją dużej części modeli biznesowych w kierunku usług świadczonych przez Internet i za pomocą nowoczesnej infrastruktury cyfrowej. Choć w tej dziedzinie zmiana odbywa się oddolnie, to za wiele kluczowych projektów infrastrukturalnych odpowiadają firmy państwowe.

Można powiedzieć, że to są przykłady dość oczywiste, bo duże transformacje wymagają dużych nakładów kapitałowych, a te są zdolne zrealizować firmy państwowe lub zagraniczne. Ale kapitalizm państwowy sięga głębiej i dalej. Prawdopodobnie wzrośnie zainteresowanie spółkami medialnymi ze strony firm państwowych – tuż po wyborach mówił o tym sam Jarosław Gowin, uznawany w obozie Zjednoczonej Prawicy za osobę o raczej liberalnych poglądach gospodarczych (konkretnie Gowin powiedział, że model repolonizacji mediów powinien przypominać model repolonizacji banków – a te przecież były przejmowane przez spółki państwowe, m.in. PZU czy PFR). Sądzę też, że odżyją takie pomysły, jak powołanie narodowego holdingu spożywczego, narodowej sieci sklepów spożywczych, państwowego holdingu opakowaniowego itd. Takich pomysłów będzie coraz więcej.

To nie oznacza, że stajemy się krajem nieprzyjaznym dla kapitału prywatnego, w tym zagranicznego. Wręcz przeciwnie, firm zagranicznych jest w Polsce coraz więcej i inwestują w coraz bardziej zaawansowane projekty. Jest też coraz więcej prężnych firm prywatnych. Ale kapitalizm państwowy oznacza, że – według wizji gospodarczej PiS – skok w nowoczesność mają nam zapewnić przede wszystkim firmy państwowe. One będą kontrolowały dużą część branż uznawanych za strategiczne dla rozwoju. Ponadto większość osób prowadzący w Polsce biznes wie, że w jakimś momencie będzie musiała robić interesy ze spółkami państwowymi.

Po drugie, będziemy obserwowali przesunięcie akcentów w polityce gospodarczej z redystrybucji na inwestycje. Ten pierwszy element wyszedł PiS-owi całkiem sprawnie w pierwszej kadencji. Rząd zwiększył wydatki społeczne, a jednocześnie istotnie obniżył (w czasie pierwszej kadencji) wskaźniki długu publicznego i deficytu finansów publicznych (czyli ich wartość w relacji do PKB). Jednak miejsca na dodatkową redystrybucję jest już bardzo mało, ponieważ po kryzysie wskaźniki długu i deficyt wystrzelą w kosmos. A jednocześnie bardzo mocno wzrasta presja na zwiększenie inwestycji w tak ważnych dziedzinach, jak energetyka, telekomunikacja czy infrastruktura.

Szczególnie inwestycje energetyczne będą musiały drastycznie przyspieszyć ze względu na presję ze strony coraz bardziej restrykcyjnych regulacji europejskich. Co więcej, dotacje z ogromnego Funduszu Rekonstrukcji Unii Europejskiej (jeżeli ten wejdzie w życie) oraz Funduszu Transformacji sprawią, że będzie więcej miejsca na spektakularne projekty inwestycyjne. Ten element polityki gospodarczej szedł do tej pory rządowi słabo i zapewne zostanie podjęta próba, żeby to zmienić.

Po trzecie, patrząc trochę szerzej, będziemy świadkami rekonstrukcji niektórych paradygmatów w polityce fiskalnej i pieniężnej. Rząd, przy przychylnym spojrzeniu rynków finansowych i agencji ratingowych, dostał do ręki dwa narzędzia, o których posiadaniu nie mógł wcześniej marzyć – pole do znaczącego zwiększenia wskaźników długu publicznego oraz możliwość finansowania deficytu budżetowego przez bank centralny (to drugie odbywa się okrężnie, ale się odbywa). Rząd wykorzystuje te narzędzia do obrony gospodarki przed kryzysem, w moim przekonaniu słusznie podejmując radykalne działania w tak nietypowych warunkach, ale trudno mi sobie wyobrazić, że gdy kryzys minie to politycy grzecznie odłożą owe narzędzia na półkę za szybką z napisem „rozbić tylko w razie awarii”. Ustawowe limity nałożone na deficyt finansów publicznych zostaną prawdopodobnie zastąpione nowymi regułami, które będą deficyt i dług traktowały łagodniej. Bank centralny zostanie zaangażowany nie tylko w finansowanie działań antykryzysowych, ale później również we wsparcie dużych, państwowych projektów inwestycyjnych – oczywiście nie wprost, ale przez jakaś formę skupu obligacji.

Nie sądzę, by władza polityczna porzuciła dbałość o stabilność finansów publicznych i inflacji. Nikomu by się to nie opłacało. Ale będzie odbywało się testowanie nowego gruntu – na ile można sobie pozwolić na wykorzystanie rosnącej tolerancji rynków odnośnie długu publicznego i luźnej polityki pieniężnej, by nie zachwiać jednocześnie stabilnością gospodarki?

Czy to wszystko wyjdzie nam na dobre, czy na złe? Powiem otwarcie – nie wiem. Snucie scenariuszy gospodarczych w oparciu o czynniki polityczne rzadko dobrze się sprawdza. Niektóre zagrożenia, których obawiałem się pięć lat temu – czyli m.in. destabilizacja budżetu przez nadmierne wydatki społeczne, czy zmniejszenie inwestycji zagranicznych w wyniku ograniczenia niezależności wymiaru sprawiedliwości – na razie się nie zmaterializowały. Jednocześnie wciąż obawiam się budowy kapitalizmu politycznego, w którym decyzje zapadają nie w sieci niezależnych instytucji, ale w jednym budynku w centrum Warszawy. Obawiam się, że nowe otwarcie dla PiS będzie oznaczało to, co pięć lat temu: mocne uderzenie, tylko tym razem w media. Obawiam się budowy turecko-węgierskiej wersji gospodarki, która jest dynamiczna, ale ekstremalnie upolityczniona.  

Żyjemy w czasie globalnej zmiany paradygmatów, więc naturalne jest, że Polska też przechodzi wstrząsy instytucjonalne. Najważniejsze zadanie prezydenta będzie polegało na tym, by te wstrząsy stabilizować, a nie wzmacniać. Zakończę wyrażeniem nadziei, że spokojny już o swój polityczny los prezydent to zadanie wypełni.

Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.

Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.

Źródło:
Ignacy Morawski
Ignacy Morawski
założyciel SpotData.pl

Ignacy Morawski jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych ekonomistów rynkowych. Przez wiele lat pracował w sektorze bankowym (WestLB, Polski Bank Przedsiębiorczości), gdzie pełnił rolę głównego ekonomisty odpowiedzialnego za analizy makroekonomiczne. W latach 2012-16 zdobył wiele wyróżnień w licznych rankingach prognostycznych, zajmując m.in. dwukrotnie miejsce na podium konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowanego przez Narodowy Bank Polski i „Rzeczpospolitą”. Był również członkiem zespołu przygotowującego prognozy makroekonomiczne w Polskiej Akademii Nauk, pracował także w think tanku WiseEuropa. Karierę rozpoczynał jako reporter ekonomiczny „Rzeczpospolitej”. Jest absolwentem ekonomii na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (52)

dodaj komentarz
wincenty2
Widać, że działa tutaj dużo płatnych agitatorów pisu. Zresztą opłacanych de facto przez wszystkich Polaków. Wybory były nieuczciwe i grupy korzystające z władzy pisu mogą się cieszyć ale skutki dla Polski i dla nich (płatnych agitatorów) bedą paskudne bo pis zacznie obciążać podatkami zwłaszcza pracujących Widać, że działa tutaj dużo płatnych agitatorów pisu. Zresztą opłacanych de facto przez wszystkich Polaków. Wybory były nieuczciwe i grupy korzystające z władzy pisu mogą się cieszyć ale skutki dla Polski i dla nich (płatnych agitatorów) bedą paskudne bo pis zacznie obciążać podatkami zwłaszcza pracujących (czyli młodych) aby utrzymać poparcie grupy 60+ co spowoduje dalszą masową imigrację i degradację Polski pod względem ekonomicznym i demograficznym. A pis czuje się tak pewnie, że już nawet nie ukrywa swoich działań korupcyjnych. Niestety wkroczyliśmy na ścieżkę Rosji, Białorusi i być może nawet Wenezueli.
tak_sobie_pisze
artykuł opluwający polskiego prezydenta ozdobiony zdjęciem z niemieckiej gazety, w sumie biedni redaktorzy jesteście... jeszcze czasem tu zaglądam ale....
marynapilecka
Tak, chodź Dudy nie popieram, ale manipulacja jawna z tym zdjęciem...
wtf2077
budyń nigdy nie zerwie się ze smyczy, musiałby mieć jaja i kręgosłup
moimskromnymzdaniem
Kolejne nowe podatki.
grzegorzkubik
Kolej plus, CPK, przekop mierzei, inwestycje Google i Microsoft, dalszy wzrost branży gamingowej. Jak PIS dogada się z Konfederacją to być może wzrośnie kwota wolna od podatku i zostanie zniesiony podatek Belki.
chlopekroztropek
Niektórzy tęsknią za czasami gdy pani Basia po znajomości wyjmowała kilo salcesonu spod lady. Reglamentacja, limity cenowe, bon 500 na dziecko, wyprawka 300, bony turystyczne, krowa plus, świnia plus i inne benefity jeśli oddasz swój głos na jedyną słuszną partię. To jest w skrócie "gospodarka" do jakiej dąży PiS.
meryt
chlopekroztropek "Niektórzy tęsknią za czasami gdy pani Basia po znajomości wyjmowała kilo salcesonu spod lady Reglamentacja, limity cenowe,'

Limitów cen zabrakło w Irlandii podczas Wielkiego Głodu (1845–1849), mimo produkcji żywności wystarczającej do wyżywienia wyspy, którą eksportowano do UK.
Racjonowanie
chlopekroztropek "Niektórzy tęsknią za czasami gdy pani Basia po znajomości wyjmowała kilo salcesonu spod lady Reglamentacja, limity cenowe,'

Limitów cen zabrakło w Irlandii podczas Wielkiego Głodu (1845–1849), mimo produkcji żywności wystarczającej do wyżywienia wyspy, którą eksportowano do UK.
Racjonowanie to oznaka racjonalności.
https://en.wikipedia.org/wiki/Rationing

chlopekroztropek "bon 500 na dziecko, wyprawka 300, bony turystyczne, krowa plus, świnia plus i inne benefity jeśli oddasz swój głos na jedyną słuszną partię"

W PRL nie dostawałeś bonu 500, wyprawki 300, bonu turystycznego, krowy plus, świni plus.
To przyszło z Zachodu: Kindergeld,, niemiecki socjal, unijne dopłaty do krowy, świni. (Dopłaty do "dobrostanu" krów i świń ).
and00 odpowiada meryt
Co chcesz koleś naczytał się GW, naoglądał TVN i myśli że coś wie, a tylko propagandy się nałykał

Powiązane: Wybory prezydenckie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki