To nie miało być tak. Na rozpoczynającym się dziś dorocznym forum EBC przedstawiciele banków centralnych i akademicy mieli ścierać się na teorie z zakresu polityki monetarnej. Zamiast tego muszą stawić czoła szokującej decyzji Brytyjczyków o opuszczeniu UE.
Wynik brytyjskiego referendum może zagrażać ożywieniu w strefie euro, na które prezes Mario Draghi liczył po dwóch latach prowadzenia bezprecedensowo łagodnej polityki monetarnej. Wpływ Brexitu na globalny wzrost oznacza, że on sam oraz inni prezesi banków centralnych – wraz z Janet Yellen z Fedu, która również ma być w Portugalii – ponownie muszą zastanowić się, jak długo jeszcze są w stanie utrzymywać rozwiązania przyjęte w reakcji na kryzys.
- Sintra to świetna szansa na przedyskutowanie potencjalnej koordynacji – powiedział Frederik Ducrozet, ekonomista Banque Pictet & Cie w Genewie. – EBC prawdopodobnie będzie w stanie czekać i obserwować rozwój wypadków w najbliższych tygodniach, jednak horyzont zakończenia niekonwencjonalnej polityki oddalił się – dodał.
Brak Carneya
To, o czym będzie się rozmawiać w portugalskiej Sintrze, zależeć będzie od tego, kto ostatecznie się w niej stawi. Wiadomo już, że z uczestnictwa zrezygnował Mark Carney, gubernator Banku Anglii, który pierwotnie miał w środę obok Yellen i Draghiego wciąć udział w panelu prowadzonym przez Jeana-Claude’a Tricheta, poprzedniego prezesa EBC.
Tuż po ogłoszeniu wyników brytyjskiego referendum, banki centralne zareagowały. Kraje G7 zapewniły w piątek, że w razie potrzeby zapewnią płynność na rynku, a wysocy rangą przedstawiciele banków centralnych przebywali przez weekend na zaplanowanym zgromadzeniu udziałowców Banku Rozrachunków Międzynarodowych. Jego prezes Jaime Caruana stwierdził, że „niepewność da się powstrzymać”.

Nie po raz pierwszy Forum EBC, zainaugurowane dwa lata temu jako europejski odpowiednik sympozjum w Jackson Hole, które organizuje Rezerwa Federalna, przyćmione zostało przez bieżące problemy. W 2014 r. głośno było o bliskiej perspektywie wprowadzenia ujemnych stóp procentowych oraz uruchomienia programu skupu aktywów w strefie euro, rok temu zaś w centrum uwagi była Grecja.
Przedwczesne nadzieje
Tym razem Mario Draghi miał nadzieję, że w Sintrze będzie mógł świętować pierwsze oznaki tego, że prowadzona przez niego polityka zaczyna działać. W tym miesiącu stwierdził, że istnieją odpowiednie warunki, aby „w nieodległej przyszłości” inflacja CPI wzrosła do celu na poziomie bliskim 2%, co nie udawało się przez ponad trzy lata.
Analitycy, którzy kwestionowali, czy EBC zrobił wystarczająco dużo, wdrażając pakiet stymulacyjny złożony z ujemnych stóp procentowych, długoterminowych pożyczek oraz opiewającego na 1,7 biliona euro program luzowania ilościowego (ang. quantitative easing), będą mogli w związku z Brexitem przekonać się, czy mieli rację.
Według rynkowych wskazań, prawdopodobieństwo obniżenia stopy depozytowej na następnym posiedzeniu decyzyjnym (21 lipca) wzrosło do 50% wobec 20% przed referendum. Obecnie stopa ta już jest na poziomie -0,4%.
Nie zaskakuje także to, że w górę poszło prawdopodobieństwo cięcia stóp przez Bank Anglii. W piątek Mark Carney stwierdził, że „bank centralny rozważy podjęcie dodatkowych działań”, o ile będzie to konieczne. Pod znakiem zapytania stoi odpowiedź ze strony Rezerwy Federalnej, która już wcześniej wstrzymała perspektywę stopniowego podnoszenia stóp procentowych w tym roku.
Polityczne żądania
Draghi może wykorzystać spotkanie w Sintrze, aby ponownie zapewnić, że zrobi wszystko, co będzie trzeba, aby pobudzić inflację w strefie euro, lecz działać powinny także rządy państw. Finansowe i polityczne czynniki sprawiają jednak, że taka perspektywa obecnie się oddala.
W 2017 r. program skupu aktywów prowadzony przez EBC może napotkać na problem niedoboru obligacji niektórych państw dostępnych do zakupu, a dalsze obniżanie stopy procentowej może uderzyć w zyski banków, co z kolei może wstrzymać akcję kredytową. Kluczowy instrument w arsenale Draghiego - bezwarunkowe transakcje monetarne (OMT, ang. Outright Monetary Transactions) – pozwalające na nieograniczony zakup długu najsłabszych gospodarczo państw do momentu, aż przeprowadzą one reformy, raczej nie zyska poklasku wśród polityków obawiających się reakcji społeczeństw. Populistyczni liderzy we Francji, Włoszech i Holandii już teraz wyrazili chęć zorganizowania referendum dotyczącego pozostania w UE.
- Brexit sprawia, że odpowiedź „zrobimy wszystko, co będzie trzeba” może nie być wystarczająca – stwierdził Daniel van Schoot, ekonomista Rabobanku w Utrechcie. – Wzmocni to pewne ruchy polityczne, może też wpłynąć na rentowności obligacji, na co EBC będzie musiał odpowiedzieć. Fakty są takie, że politycy obecnie mogą nie chcieć składać wniosków o wejście do programu OMT, czym wiążą ręce bankowi centralnemu – skonkludował.
Aktualizacja [13:45] - Janet Yellen jednak nie przyleci do Portugalii.






























































