REKLAMA

Sabat władców pieniądza w Jackson Hole

Michał Żuławiński2014-08-21 15:28analityk Bankier.pl
publikacja
2014-08-21 15:28
Sabat władców pieniądza w Jackson Hole
Sabat władców pieniądza w Jackson Hole
fot. Fuse / / Thinkstock

Każdego roku w drugiej połowie sierpnia do niewielkiej miejscowości położonej w Górach Skalistych zjeżdżają jedni z najpotężniejszych ludzi na świecie, aby wspólnie omawiać i ustalać decyzje, które będą miały wpływ na miliardowe zyski nielicznych oraz na życie miliardów ludzi na całym świecie. Brzmi nieprawdopodobnie? Witajcie w Jackson Hole.



Jackson Hole w stanie Wyoming. Góry, lasy, jeziora oraz - przynajmniej przez jeden weekend w roku - najważniejszy punkt na mapie światowych finansów. To tu mogą zapaść decyzje, od których zależało będzie, czy Smith znajdzie pracę, Schmidt wyeksportuje towary za granicę, a Kowalskiego stać będzie na spłatę raty kredytu.

Na scenie po Benie

Tegoroczna konferencja, na którą zjadą przedstawiciele banków centralnych z całego świata, będzie szczególna z kilku powodów. W roli gospodyni zadebiutuje Janet Yellen. Nowa szefowa Rezerwy Federalnej powoli musi zacząć mierzyć się z wyzwaniem, które pozostawił jej poprzednik Ben Bernanke, czyli z zasygnalizowaniem rynkom finansowym perspektywy podnoszenia stóp procentowych. Wprawdzie w Jackson Hole Yellen ma mówić o rynku pracy - który zdaniem wielu jest jej ulubionym zagadnieniem ekonomicznym - natomiast powszechnie oczekuje się, że w piątkowym przemówieniu zdradzi choć część szczegółów dotyczących "strategii wyjścia" z polityki prowadzonej przez Fed.

W scenę, z której padają słowa zdolne zatrząść rynkami, Jackson Hole przemienił właśnie sam Bernanke. W 2010 r. ogłosił uruchomienie drugiej rundy luzowania ilościowego (QE2), w 2011 r. zapowiedział "operację twist", natomiast w 2012 r. poinformował o QE3. W sumie w latach 2007-2012 (w 2013 r. szef Fed się nie pojawił) indeks S&P500 rósł w dniach przemówień Bernankego średnio o 1,2%. Jeżeli Janet Yellen dorówna swojemu poprzednikowi, wówczas na Wall Street padną kolejne rekordy, a S&P500 zamelduje się powyżej 2000 pkt.

Inwestorze, daj się poznać i wygraj iPada Mini

Swoją rolę do odegrania w Jackson Hole będzie miał także inny prelegent - Mario Draghi. Rynki zdążyły już "przetrawić" sięgnięcie przez EBC w czerwcu po ciężkie działa w postaci obniżki stóp procentowych oraz zapowiedzi uruchomienia programu TLTRO. Oczekiwania wobec EBC wciąż są duże, szczególnie, że z europejskiej gospodarki nie przestają płynąć niepokojące sygnały: PKB rośnie zbyt wolno, inflacja jest daleka od celu, a bezrobocie wciąż jest wysokie.

O podobieństwie banków centralnych do kolarskiego peletonu czytaj na drugiej stronie

BanKolarze jadą w nieznane

Spotkanie "władców pieniądza" służyć będzie przede wszystkim koordynacji przyszłych działań. Sprzyjająca uprawianiu wszelkich sportów okolica Jackson Hole nasuwa pewne analogie. Analitycy Morgan Stanley porównali banki centralne do kolarzy, którzy w czasie silnego wiatru wolą jechać w grupie, przez co łatwiej mogą stawić czoła wichurze. Wysforowanie się wymaga sporego wysiłku, a nierzadko peleton i tak "połyka" samotnego śmiałka, który opadł z sił. Wyjście przed szereg z podnoszeniem stóp oznacza m.in. umocnienie waluty, a tego w realiach globalnej wojny walutowej banki centralne boją się jak ognia. Na domiar złego jeszcze nigdy w historii stopy procentowe nie były tak niskie, a bilanse banków centralnych tak rozdęte, wobec czego próżno szukać oparcia w historycznych przykładach.

Podobnie jak w kolarstwie, tempo całej grupie nadają najsilniejsi zawodnicy - Fed, EBC i Bank Japonii. Rzecz w tym, że podczas gdy Fed wygasza program luzowania ilościowego i zbliża się - przynajmniej w teorii - do wyższych stóp, EBC wypływa na nieznane wody ujemnej stopy depozytowej oraz przedstawia kolejne programy mające pobudzić usychającą od lat akcję kredytową w Europie. Bank Anglii, który do niedawna jawił się jako gracz, który jako pierwszy zalicytuje podwyżkę stóp procentowych, obecnie gra na czas i ustami swojego szefa Marka Carneya zapowiada, że na jakiekolwiek zmiany polityki z jego strony trzeba jeszcze poczekać.

W sytuacji, w której duzi gracze nie wskazują wyraźnego kierunku, banki centralne mniejszych państw również muszą improwizować. Stopy procentowe obniżały ostatnio Szwecja, Korea Południowa, Meksyk czy Izrael. Widmo deflacji nad Wisłą sprawia, że o dalszej obniżce mówią także niektórzy członkowie RPP. Incydentalne podwyżki w Rosji czy na Ukrainie mają raczej związek z czynnikami wewnętrznymi.

Szefowie banków centralnych jak celebryci - czytaj na stronie trzeciej

Era "władców pieniądza"

Uwaga, z jaką media śledzić będą wydarzenia w Jackson Hole pokazuje, jak bardzo na przestrzeni lat wzrosło znaczenie banków centralnych. Te niegdyś stateczne (lub wręcz nudne) instytucje pełnią we współczesnych finansach rolę rozgrywających, a ich szefowie sławą dorównują czołowym politykom, a niekiedy sportowcom i gwiazdom rocka.

Ogłoszenie decyzji ws. stóp procentowych, publikacja protokołu z posiedzenia czy wreszcie wywiad lub konferencja prasowa prezesa banku centralnego lub jego współpracowników - inwestorzy na całym świecie śledzą absolutnie wszystko, co pada z ust osób odpowiedzialnych za politykę monetarną. Liczy się liczbę słów, analizuje szyk zdania i wydźwięk użytych określeń, a nawet (choć z większym opóźnieniem) to, jak często na posiedzeniach ktoś się zaśmiał.

Sytuację na rynkach akcji, obligacji czy walut zmienić może jedno zdanie - nierzadko niefortunnie sformułowane lub opacznie zrozumiane. Jedna decyzja może natomiast spowodować odpływ kapitału z rynków wschodzących, podnieść lub obniżyć koszt obsługi długu publicznego czy zmienić ceny podstawowych surowców. Efekt motyla w pełnej krasie.

Władza, jaką w swoich rękach skupia kilku profesorów ekonomii wyniesionych przez rządy poszczególnych krajów na najwyższe stanowiska jest olbrzymia. W wielu krajach prezesa banku centralnego praktycznie nie da się odwołać, a za swoje działania odpowiedzialny jest w większości wypadków jedynie przed Bogiem i historią. Czasy w których za doprowadzenie do kryzysu bankiera centralnego można było skazać na karę śmierci, więzienie lub banicję to zamierzchła przeszłość. Obserwujmy więc, co tym razem zgotują nam "władcy pieniądza" na swoim corocznym sabacie, pamiętając jednocześnie o słowach przypisywanych słynnemu niemieckiemu bankierowi Mayerowi Amschelowi Rothschildowi (1744-1812): "Dajcie mi kontrolę nad podażą pieniądza narodu, a nie będzie mnie obchodzić, kto tworzy jego prawa".

Michał Żuławiński
Bankier.pl

Źródło:
Michał Żuławiński
Michał Żuławiński
analityk Bankier.pl

Redaktor prowadzący działu Rynki Bankier.pl. Wraz z zespołem śledzi bieżące wydarzenia na polskiej giełdzie i globalnych rynkach finansowych, analizuje dane gospodarcze z kraju i ze świata, monitoruje politykę banków centralnych itp. Miłośnik nowych technologii, zarówno w obszarze mediów, jak i szeroko pojętego inwestowania. Laureat nagrody specjalnej w konkursie dla dziennikarzy ekonomicznych Narodowego Banku Polskiego im. Władysława Grabskiego. Tel: 604 678 518

Tematy
Kupuj taniej wszystko, czego potrzebujesz z pożyczką bez prowizji. RRSO 12,08%

Kupuj taniej wszystko, czego potrzebujesz z pożyczką bez prowizji. RRSO 12,08%

Komentarze (16)

dodaj komentarz
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
~olśniony
Tak się dzieje gdy ludzie żyją dla pieniądza, ponoć pieniądze miały być po to aby łatwiej było żyć ale jak czas pokazał to to był tylko chwyt reklamowy, szło o to aby ludzi mieć w garści i w końcu się udało, teraz przychodzi za to płacić i to niekoniecznie pieniędzmi. Swoją drogę gdyby tak ni z tond ni zowąd Tak się dzieje gdy ludzie żyją dla pieniądza, ponoć pieniądze miały być po to aby łatwiej było żyć ale jak czas pokazał to to był tylko chwyt reklamowy, szło o to aby ludzi mieć w garści i w końcu się udało, teraz przychodzi za to płacić i to niekoniecznie pieniędzmi. Swoją drogę gdyby tak ni z tond ni zowąd pieniądz stracił jakąkolwiek wartość, to ciekawe jak ci decydenci poradziliby sobie, bo praca fizyczna na własne utrzymanie może być im zupełnie obca.
~ts
jeżeli chcesz mieć "dobrobyt" to musisz uwolnić gospodarkę, a w wolnej gospodarce nieuchronnie pojawią się fortuny, alternatywą jest trzymanie wszystkiego za mordę ale to tez już znamy.
~zerro
Dziura Jacksona a w niej radzą kogo tu jeszcze da się oskubać; podobno w każdym apartamencie są lokówki ;)
~do_Polaka
> Polak - otworzyłem linka - jest co prawda błąd bo po fb jest spacja, ale chyba wiemy dlaczego.OK tylko każdy chce kupować jak najtaniej, bo każdy zarabia za mało. Dlatego mamy tłumy w Biedronkach, Lidlach, Auchanach itd. Obawiam się że to trochę jak zawracanie Wisły, trudno zmusić ludzi by kupowali drożej, że > Polak - otworzyłem linka - jest co prawda błąd bo po fb jest spacja, ale chyba wiemy dlaczego.OK tylko każdy chce kupować jak najtaniej, bo każdy zarabia za mało. Dlatego mamy tłumy w Biedronkach, Lidlach, Auchanach itd. Obawiam się że to trochę jak zawracanie Wisły, trudno zmusić ludzi by kupowali drożej, że właściciel jest lokalny. Często lokalnie znany i często lokalnie bogaty - to przy takich już większych trochę biznesach niż sklepik spożywczy. A ceny - no cóż, pod bokiem mam sklep z polecanej sieci TopMarket - na wiele produktów ceny są wyższe o 30% w porównaniu z Auchan, do którego mam dalej, ale opłaca się jeździć po duże zakupy.Sieć Odido to chyba firmowa sieć franczyzowa makro o ile się nie mylę. Czyli lipa nie nasza.Może ktoś kiedyś zrobi POLSKĄ sieć handlową, taką od podstaw. Zrobi firmę np. KOWALSKI S.A. może KWIATKOWSKI S.A może NOWAK S.A. - zbierze kapitał ( posiadaczem akcji może być każdy, dosłownie każdy ), zbierze mądrych ludzi, którzy zgodzą się pracować na naprawdę średnia krajową i zrobią naprawdę polskie sklepy - to przy poparciu takiej akcji jak ta na fb biedronka będzie się prosiła żeby odkupić od niej nierentowne sklepy.Pytanie tylko - kto to zrobi ?
~WeeD
Taka polska sieć już jest, zwie się "Piotr i Paweł". Może nie jest ogromna, ale z roku na rok się rozrasta. Oby więcej takich projektów.
~jaadasdasdafdsfsdfsd odpowiada ~WeeD
Piotr i Paweł rozrasta się, bo rynek się rozrasta, a nie dlatego, że ta sieć jest konkurencyjna. Mają zbyt wysokie ceny jeśli chcą walczyć na rynku dyskontów. Albo zbyt małe powierzchnie handlowe (zbyt małe sklepy) i zbyt mały asortyment jeśli chcą konkurować z hipermarketami, choćby w wydaniu Piotr i Paweł rozrasta się, bo rynek się rozrasta, a nie dlatego, że ta sieć jest konkurencyjna. Mają zbyt wysokie ceny jeśli chcą walczyć na rynku dyskontów. Albo zbyt małe powierzchnie handlowe (zbyt małe sklepy) i zbyt mały asortyment jeśli chcą konkurować z hipermarketami, choćby w wydaniu "express".
~Polak
Dlaczego w tym kraju nikt nie myśli o Polakach, o tym co rodzime i faktycznie przynosi źródła dochodu? Dlaczego nie potrafimy zadbać o nas samych i nasze dzieci? Dobrze, że, tworzą się patriotyczne inicjatywy jak np. ta (i oby jak najwięcej) fb .com/stopDyskontom
~jasnowidz
W związku z tym sabatem ceny złota lecą w dół. A złoto i tak jest już tanie w stosunku fiat Money, i tak myślę że chyba sobie poszycie dachowe ze złota zrobię bo podobno nie rdzewieje i może umywalkę wraz z baterią. Trzeba przyznać że dzięki Fedowi USA polepszyła się i można sobie na wyroby ze złota to pozwolić.W związku z tym sabatem ceny złota lecą w dół. A złoto i tak jest już tanie w stosunku fiat Money, i tak myślę że chyba sobie poszycie dachowe ze złota zrobię bo podobno nie rdzewieje i może umywalkę wraz z baterią. Trzeba przyznać że dzięki Fedowi USA polepszyła się i można sobie na wyroby ze złota to pozwolić. Chociaż nie wiem czy to nie będzie obciach bo słyszałem że złoto jest nie modne i traktowane jak Old Barbaric Relict?
~jasnowidz
„w piątkowym przemówieniu zdradzi choć część szczegółów dotyczących "strategii wyjścia" z polityki prowadzonej przez Fed” Hahahah. Przeczytałem książkę 'Death of money': Author James G. Rickards. Niestety moje spostrzeżenia zbliżone są z autorem książki - drukarze dobrowolnie pras drukarskich „w piątkowym przemówieniu zdradzi choć część szczegółów dotyczących "strategii wyjścia" z polityki prowadzonej przez Fed” Hahahah. Przeczytałem książkę 'Death of money': Author James G. Rickards. Niestety moje spostrzeżenia zbliżone są z autorem książki - drukarze dobrowolnie pras drukarskich nie oddadzą. I wszystko wskazuje na trzeci wariant najgorszy. Upadek niekontrolowany, z niepokojami społecznymi, wojnami, możliwym wprowadzeniem rządów silnej ręki, masowymi bankructwami, załamaniem się handlu, znaczną utratą wartości walut. To będzie zjawisko o zasięgu globalnym, gwałtowne i niespodziewane, w historii świata. Misje Zakonu Braci Większych USA wprowadzające demokracje na świecie. Misjonarze do dzisiaj w imię dolara dobra świętego przeprowadzają inwazje-naloty stabilizacyjne. Polska aż wzdycha aby ugościć misjonarzy na swym terytorium (w efekcie staniemy się drugą Syria) Główną siłą napędzającą ten zakon jest szczep bakterii chciwości i zaborczości wszczepiony im przez Brytyjczyków. którzy od zarania znani są z tego rodzaju postępowania, a w obecnej chwili poprzez tuby propagandowe starający się przerzucić na społeczeństwo żydowskie odpowiedzialność chciwości. Pamiętajmy że istnieje różnica pomiędzy talentem do handlu a chciwością i zaborem. Misjonarze z Rosji muszą się od braci misjonarzy z USA dużo uczyć. Pragnę dodać że bratobójcza wojna USA pomiędzy północą a południem miała swój zalążek bakteryjny z importu made in G.B. (Anglia).

Powiązane: USA: giełdy i gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki