Naruszenie konstytucyjnych zasad, nieład terminologiczny i nieprecyzyjność – takie zarzuty wobec prezydenckiego projektu tzw. ustawy spreadowej znaleźć można w opiniach przesłanych przez Związek Banków Polskich do Sejmu. Bankowcy wskazali także kilka technicznych problemów, które może napotkać regulacja w jej obecnym kształcie.
Związek Banków Polskich oszacował, że koszt wdrożenia ustawy zakładającej zwrot spreadów kredytobiorcom walutowym mieścić się może w przedziale od 7 do 14 mld zł. W przesłanej do Sejmu opinii zarzut niedoszacowania skutków regulacji jest tylko jednym z pobocznych wątków. Dokument zawiera m.in. analizę przeprowadzoną przez prof. Chmaja i zestaw szczegółowych uwag do tekstu projektu.
Opinia prawna dotycząca oceny zgodności ustawy z konstytucją została przygotowana przez Kancelarię Chmaj i Wspólnicy. Przypomnijmy, że na zlecenie ZBP ten sam zestaw autorów przyjrzał się także poprzedniej wersji prezydenckiego projektu. „Niewątpliwie, przedstawiony Projekt w zakresie rozwiązań obejmujących restrukturyzację zadłużenia kredytowego tzw. frankowiczów jest lepszy od poprzednio przedstawionego (…) w mniejszym stopniu obciąża sektor bankowy kosztami tej restrukturyzacji” – czytamy w konkluzjach opinii. Jednocześnie autorzy zwracają uwagę, że w toku prac legislacyjnych może zmienić się jego brzmienie, a zakres obciążeń banków może ulec zwiększeniu.
W analizie podkreślono, że projekt:
- Narusza zasadę niedziałania prawa wstecz, co nie znajduje usprawiedliwienia w założeniu projektu, jakim jest ochrona konsumentów. Ten sam cel może zostać osiągnięty w inny sposób, bez naruszenia konstytucji.
- Narusza zasadę ochrony zaufania jednostek do państwa i prawa. „Banki miały podstawy by sądzić, że raz ukształtowany stosunek prawny urnowy kredytu pozostanie takim do momentu rozwiązania urnowy lub spłaty kredytu. Co więcej, banki zawierając urnowy o tej treści nie były ograniczone żadnymi regulacjami, które zakazywałyby pobierania kosztów spreadu” – czytamy w opinii prof. Chmaja.
- Narusza zasadę ochrony praw nabytych, odbierając bankom wynagrodzenie bez przyznania ekwiwalentu za utracone prawa.
- Sięga po nieproporcjonalne do celu środki. „W drodze regulacji Projektu projektodawca zamierza uznać wszystkie, zawarte na przestrzeni 11 lat, umowy kredytowe za niewiążące w części dotyczącej rozliczania kosztów spreadu, bez względu na indywidualną ocenę postanowień danej umowy oraz negocjacje stron w tym zakresie (…). Taka generalizacja jest niedopuszczalna w świetle zasad demokratycznego państwa prawa. Projekt może naruszać konstytucyjną zasadę proporcjonalności” – wskazano w dokumencie.
ZBP proponuje garść zmian
Uwagi Związku Banków Polskich koncentrują się na bardziej szczegółowych zagadnieniach. Jedną z głównych przytaczanych w dokumencie tez jest pogląd, że ustawa wchodzi w kompetencje sądów. Z góry zakłada bowiem, że spread narzucany przez kredytodawców był świadczeniem nienależnym. „Sugerowanie, że banki ustalają kursy w sposób dowolny, w oderwaniu od rynkowych kursów wymiany walut obcych jest założeniem błędnym, gdyż projektodawcy nie dokonali oceny w tym zakresie, nie przeprowadzili jakiejkolwiek analizy faktycznie stosowanych kursów” – czytamy w komentarzu Związku.

Główne techniczne postulaty ZBP odnoszące się do brzmienia projektu obejmują:
- Zastosowanie, zamiast wartości 0,5 proc. odchylenia od kursu NBP, średniej stawki stosowanej przez banki.
- Uregulowanie procedury postępowania, gdy bank nie posiada już dokumentacji kredytu. „Bank na podstawie Prawa bankowego po upływie 10 lat przechowywania tych danych, jest zobowiązany do zaprzestania przetwarzania danych byłego klienta (nie istnieje żaden cel ani przesłanka uprawniająca bank do przechowywania tych danych dłużej)” – wskazano w opinii.
- Zawężenie zakresu ustawy wyłącznie do kredytów udzielanych na zaspokojenie własnych potrzeb mieszkaniowych kredytobiorcy.
- Zrównanie zasad naliczania spreadu dla kredytów denominowanych i indeksowanych.
- Wyłączenie z zakresu ustawy umów, w których przewidziano możliwość spłaty zobowiązania w walucie jeszcze przed wejściem w życie ustawy antyspreadowej.
- Likwidację dublowania kar dla banków za naruszenie obowiązków przewidzianych ustawą. Przypomnijmy, że zakłada się zarówno kary na rzecz nadzoru, jak i wypłatę na rzecz klientów.
- Obniżenie projektowanego limitu do poziomu 255 550 zł przysługującego wyłącznie na jeden kredyt. Jednocześnie ZBP postuluje ograniczenie tego limitu do jednej umowy, bez możliwości proporcjonalnego zwiększania tegoż limitu w stosunku do liczby konsumentów (czyli np. podwojenia w przypadku kredytu zaciągniętego wspólnie przez małżonków).
- Wypłacanie zwrotu w walucie polskiej, a nie obcej.
Projekt ustawy o zasadach zwrotu niektórych należności wynikających z umów kredytu i pożyczki czeka w najbliższych miesiącach parlamentarna obróbka. Kształt regulacji może się bardzo znacząco zmienić, chociaż trudno oczekiwać, że postulaty bankowców znajdą zrozumienie. Można spodziewać się, że więcej zwolenników będą miały raczej prokonsumenckie korekty niż zapisy chroniące interes banków. Niewątpliwie jednak obecny projekt jest w wielu miejscach co najmniej nieprecyzyjny, a poprawek wymagać będzie chociażby kwestia wzorów stosowanych do ustalania zwrotów czy postępowania przy zobowiązaniach zaciąganych przez wielu kredytobiorców.




























































