Paniczna wyprzedaż akcji europejskich banków wzmocniła popyt na złoto. A przynajmniej na „złote” kontrakty terminowe, których notowania osiągnęły najwyższy poziom od maja 2015 roku. Trudno o piękniejszą alegorię finansową: bankowa trwoga przyciąga pieniądze do złota.


[Aktualizacja 15:00]
W czwartek o 15:00 za uncję złota płacono 1.235,50 dolarów, czyli aż o 3% więcej niż dzień wcześniej. Wcześniej, notowania złotych kontraktów sięgnęły 1.242,18 USD/oz., co było najwyższą ceną od roku.
Od początku roku złoto zdrożało o ponad 16%, podczas gdy ceny akcji mierzone globalnym indeksem MSCI World spadły o 10%. Za sprawą tak nagłej zwyżki rynek złota zdradza już objawy ekstremalnego wykupienia. 14-dniowy RSI wzrósł do 85,67 pkt., a więc poziomu niewidzianego od szczytu poprzedniej hossy z września 2011 roku.
Najsilniejszą zachętą do inwestowania w złoto jest potrzeba znalezienia bezpiecznej przystani w obliczu kiełkującego kryzysu w europejskim sektorze bankowym. Od początku roku indeks STOXX 600 Banks spadł o 28%, a kilka systemowo-istotnych europejskich banków wycenianych jest na mniej niż połowę ich wartości księgowej.

W grę wchodzą także spekulacje w kwestii polityki Rezerwy Federalnej. Wielu uczestników rynku przychyla się do opinii, że ze względu na ostatnie spadki na giełdach bank centralny USA wstrzyma się z kolejnymi podwyżkami stóp procentowych.
Zobacz także
Te oczekiwania przekładają się na osłabienie dolara – kurs EUR/USD przekroczył poziom 1,13 i znalazł się najwyżej od października. A słaby dolar sprawia, że złoto i inne metale szlachetne stają się tańsze dla inwestorów spoza Ameryki, co często (choć nie zawsze!) prowadzi do wzrostu cen kruszców wyrażonych w USD.
„W pewnym stopniu to wszystko przypomina rok 2008: napięcia na rynkach kredytowych, akcje banków pod presją sprzedających i obawy o to, że banki centralne stały się bezsilne” – skomentował obecną sytuację Shane Oliver, szef strategii inwestycyjnych w AMP Capital.



























































