Agencja Fitch oceni piątkę Kaczyńskiego

główny analityk Bankier.pl

W piątek wieczorem powinniśmy poznać pierwszy tegoroczny przegląd ratingu Polski. Będzie to pierwsza okazja, aby analitycy jednej z trzech wielkich agencji ratingowych ocenili wpływ tzw. piątki Kaczyńskiego na wiarygodność kredytową Polski.

To za sprawą posunięć Prawa i Sprawiedliwości wcześniej zarezerwowana dla garstki ekspertów tematyka ratingu kredytowego Polski wypłynęła na wody medialnego głównego nurtu. Stało się to w styczniu 2016 roku, gdy agencja S&P zaskoczyła wszystkich pierwszą w historii obniżką polskiego ratingu. Od tego czasu przez następne dwa lata „ratingowe piątki” elektryzowały opinię publiczną.

Wydawało się, że ratingowe emocje skończyły się w 2018 roku po tym, jak S&P wycofała się ze swej błędnej decyzji sprzed dwóch lat i w kwietniu podniosła perspektywę polskiego ratingu, a w październiku podnosząc rating Polski do poprzedniego poziomu. Tym bardziej, że po fatalnym fiskalnie roku 2016 rząd Mateusza Morawieckiego „ogarnął” deficyt budżetowy, w 2018 roku ograniczając go do 10-11 mld złotych, a więc ok. 0,5% PKB. Po takim wyniku ostatecznie odpadły jakiekolwiek argumenty za obniżeniem polskiego ratingu.

Jarosław Kaczyński wywraca stolik

Sytuacja uległa zmianie miesiąc temu, gdy Jarosław Kaczyński zapowiedział istotne zwiększenie transferów socjalnych w postaci programu 500+ na każde pierwsze dziecko i nadzwyczajnej, dodatkowej emerytury. „Piątka Kaczyńskiego” od 2020 roku ma kosztować ok. 40 mld złotych rocznie, co stanowi równowartość ok. 2% PKB. Jest już przesądzone, że tak duży wzrost wydatków państwa nie obędzie się bez zwiększenia deficytu budżetowego i to w warunkach spowolnienia wzrostu gospodarczego.

W zeszłym tygodniu potwierdził to sam premier Morawiecki. - Zdecydowaliśmy się na zwiększenie deficyty budżetowego do 2, może nawet 3 proc. PKB. Będziemy starali się, żeby było poniżej 3 proc. – powiedział premier Mateusz Morawiecki na spotkaniu w Strzelinie. Oznacza to, że „piątka Kaczyńskiego” praktycznie w całości ma zostać sfinansowana z pożyczonych pieniędzy. Czyli poprzez emisję obligacji kupowanych w znacznej mierze przez inwestorów zagranicznych.

To kardynalna zmiana w polityce fiskalnej ekipy Mateusza Morawieckiego, który przez ostatnie dwa lata doprowadził do znaczącej redukcji manka w kasie państwa. Ale teraz zamierza powiększyć deficyt aż do wysokości limitu zapisanego w traktacie z Maastricht (3% PKB). Dla zagranicznych wierzycieli Polski to coś więcej niż zapis traktatowy. Dla nich to niemal formalna gwarancja tego, że rząd Polski trzyma się ustalonych reguł i w sposób odpowiedzialny prowadzi politykę fiskalną. Przekroczenie progu 3% PKB mogłoby zostać bardzo źle przyjęte przez inwestorów i zapewne skutkowałoby gwałtowną wyprzedażą polskich obligacji, co oznaczałoby wzrost kosztów obsługi długu publicznego. Przypomnijmy, że w 2017 roku aż 13 krajów unijnych odnotowało nadwyżkę fiskalną. Zatem nawet niski deficyt nie jest już wielkim osiągnięciem.

Rząd uspokaja, agencja oceni

Ostatnie dni to festiwal zapewnień i uspokajających komentarzy płynących z ust prominentnych przedstawicieli obozu władzy. O znaczeniu limitu 3% i reguły wydatkowej mówił nie tylko premier Morawiecki, ale też wicepremier Gowin i minister Czerwińska. Trudno nie powiązać tych wypowiedzi z piątkowym przeglądem polskiego ratingu.

- Chciałabym zrobić wszystko, abyśmy nie przekroczyli tych 3 proc. Reguły fiskalne dają bardzo dużą możliwość, by zastosować pakiet luzowania ilościowego – powiedziała w poniedziałek Teresa Czerwińska. To o tyle ważna wypowiedź, że w poprzednim tygodniu rynek aż huczał od pogłosek o dymisji minister finansów, która podobno nie została wtajemniczona w fiskalne plany partyjnego kierownictwa.

W tym kontekście piątkowy komunikat Fitcha będzie miał szczególne znaczenie i to z dwóch powodów. Po pierwsze, będzie to pierwsza z trzech głównych agencji, która wypowie się o nowych pomysłach PiS-u. Po drugie, w przypadku Polski to właśnie ocena Fitcha zdaje się mieć decydujące znaczenie, ponieważ przez ostatnie trzy lata była to jedyna z głównych agencji, która nie zmieniła ani perspektyw, ani samego ratingu Polski. Fitch zachował olimpijski spokój i nie przejął się harcami naszych polityków, utrzymując rating Polski bez zmian na poziomie A- z perspektywą stabilną.

Rating Polski w trzech głównych agencjach
S&P Moody's Fitch
AAA Aaa AAA
AA+ Aa1 AA+
AA Aa2 AA
AA- Aa3 AA-
A+ A1 A+
A A2 (p. stabilna) A
A- (p. stabilna) A3 A- (p. stabilna)
BBB+ (p. stabilna) Baa1 BBB+
BBB Baa2 BBB
BBB- Baa3 BBB-
BB+ Ba1 BB+
BB Ba2 BB
BB- Ba3 BB-
B+ B1 B+
B B2 B
B- B3 B-
CCC+ Caa1 CCC+
CCC Caa2 CCC
CCC- Caa3 CCC-
źródło: Bankier.pl

Po piątkowym przeglądzie ekonomiści nie spodziewają się zmiany ratingu Polski (A-). Mało prawdopodobna wydaje się także zmiana stabilnej perspektywy naszego ratingu. Ale analitycy Fitcha zapewne wypowiedzą się o oczekiwanych skutkach zwiększenia wydatków państwa i przedstawią nowe prognozy dla parametrów długu i deficytu. Ważna będzie też całe uzasadnienie decyzji, które może okazać się bardzo krytyczne dla planów rządu.

Dlaczego rating ma znaczenie

Oceny agencji ratingowych mają duże znaczenie dla rynku obligacji skarbowych, który wycenia koszt obsługi polskiego długu publicznego. Część inwestorów instytucjonalnych wręcz musi kierować się notami wystawianymi przez trzy główne agencje ratingowe (S&P, Fitch i Moody’s), ponieważ są związane regulacjami wewnętrznymi lub zewnętrznymi. Dotyczy to na przykład banków, zakładów ubezpieczeń czy funduszy emerytalnych, którym w wielu przypadkach wolno kupować tylko obligacje o ratingu inwestycyjnym. Równocześnie dla zarządzających aktywami ocena agencji ma decydujące znaczenie – nie każdy ma czas analizować sytuację polityczno-gospodarczą u wszystkich emitentów.

Ewentualna krytyczna ocena analityków Fitcha może mieć przełożenie nie tylko na rynek obligacji skarbowych, ale też na złotego. Polska waluta od roku cieszy się raczej kiepskim sentymentem inwestycyjnym. Ostatnie tygodnie przyniosły spadek indeksu złotego do najniższych poziomów od lata 2017 r. Pojawiło się zatem ryzyko wybicia dołem z wielomiesięcznej konsolidacji, dla czego negatywna opinia Fitcha byłaby idealnym katalizatorem. Trzymajmy więc kciuki za wyrozumiałość i żelazne nerwy agencyjnych analityków. Pamiętajmy też, że Fitch ma prawo odstąpić od przeglądu polskiego ratingu, pozostawiając wszystkie jego parametry pozostają bez zmian.

Następny regularny przegląd ratingu Polski odbędzie się 12 kwietnia i będzie on autorstwa S&P Global Rating. Tydzień później, w piątek 19 kwietnia na temat polskiego długu wypowie się agencja Moody’s.

Krzysztof Kolany

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
8 16 specjalnie_zarejstrowany1

Jedyny racjonalny powod dla ktorego Polska nie powinna miec maksymalnego ratingu to nasza lokalizacja geo-polityczna i historia. Jesli chodzi o finanse to przyczepianie sie do nas podczas gdy czescia EU sa takie kraje jak Grecja, Portugalia, Hiszpania, Wlochy i ich polityka wobec zaciagania dlugow jest absurdem.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne
USD/PLN -0,27% 3,9211
2019-08-23 22:59:00
EUR/PLN 0,29% 4,3695
2019-08-23 23:00:00
EUR/USD 0,51% 1,1137
2019-08-23 22:59:00
CHF/PLN 0,50% 4,0163
2019-08-23 22:59:00
Porównywarka kantorów internetowych

Kupuj walutę taniej >>

Chcę
Kupić
Sprzedać
Płacę

Wymień walutę taniej

Znajdź profil