Po fatalnym dla polskiej waluty tygodniu kurs euro utrzymuje się wyraźnie powyżej 4,50 zł. Niepokój rynku budzą spekulacje na temat możliwych działań władz monetarnych.


W poprzednim tygodniu kurs euro wzrósł z 4,45 zł do nawet 4,58 zł w piątek po południu. W ten sposób ponownie zbliżyliśmy się do wrześniowego maksimum (4,5960 zł) i marcowego, 11-letniego szczytu (4,6323 zł.). Trwałe wyjście powyżej linii 4,60 zł może skutkować ruchem w kierunku 5,00 zł.
W poniedziałek o 9:35 kurs euro kształtował się na poziomie 4,5508 zł, a więc bez większych zmian względem stanu z piątkowego zakończenia notowań.
Przeciwko złotemu przemawiają spekulacje dotyczące możliwych działań Narodowego Banku Polskiego. Analitycy Morgan Stanley uważają, że RPP może obniżyć stopy procentowe poniżej zera. Niepokój mogą też budzić nadzwyczajne narady z udziałem m.in. premiera i prezesa NBP. Doświadczenie uczy, że tego typu spotkania odbywają się tylko wtedy, gdy sytuacja robi się bardzo zła.

Tymczasem za dolara amerykańskiego płacono ponad 3,88 zł wobec przeszło 3,90 zł w piątek. Kurs franka szwajcarskiego w poniedziałek rano wynosił 4,2427 zł po tym, jak przed weekendem znalazł się na najwyższym poziomie od maja. Funta brytyjskiego wyceniano na przeszło 5,04 zł, czyli o ponad cztery grosze wyżej niż w piątek.
KK



























































