Coraz wyższe ceny paliw i zwyżkujące rentowności obligacji skarbowych groziły, że będzie to mocno spadkowa sesja na Wall Street. Ale nowojorskie indeksy zdołały odrobić większość początkowych strat. Rynek praktycznie już pogodził się z podwyżką stóp procentowych w Rezerwie Federalnych.


Zapowiadało się, że nowy tydzień rozpoczniemy od przeszło jednoprocentowych spadków. Inwestorów niepokoiła sytuacja na Bliskim Wschodzie oraz niemal rekordowo wysokie ceny oleju napędowego, wzmagającego i tak już silną presję inflacyjną. A to przekładało się na coraz wyższe rentowności obligacji skarbowych stanowiących podstawową alternatywę dla akcji.
Niespełna godzinę po rozpoczęciu sesji w Nowym Jorku rentowność 10-letnich obligacji rządu USA ponownie sięgnęła 5%. I podobnie jak w piątek znów bardzo szybko spadła. Nie wiadomo, czy miła miejsce jakaś mniej lub bardziej formalna interwencja agend rządowych, czy też po prostu rynek przestraszył się tej psychologicznej i technicznej bariery.
Pojawiła się też „podkładka” pod spadek rentowności w postaci obietnicy prezydenta Trumpa, że Ukraina i Rosja przestaną atakować swoje instalacje energetyczne. Wcześniej prezydent USA apelował do władz w Kijowie, aby nie strzelały już do rosyjskich rafinerii, bo drogie paliwa „szkodzą światu” (co akurat się zgadza). Po tych deklaracjach cena oleju napędowego w Londynie spadła o blisko 60 USD/t, ale wciąż pozostaje bardzo wysoka (1473,5 USD/t.).
Zwrot na rynku „diesla” zbiegł się w czasie ze spadkiem rentowności papierów skarbowych, co z kolei utorowało drogę do „kupowania dołków” na Wall Street. Indeks S&P500 finalnie stracił tylko 0,48% i zameldował się na poziomie 7619,98 punktów. Nasdaq Composite poszedł w dół o 0,56% i finiszował z rezultatem 26 186,41 pkt. Średnia przemysłowa Dow Jonesa po oddaniu 0,29% zakończyła dzień na pułapie 52 421,28 pkt.

- Jak dotąd nie było wielkiego dramatu na rynku akcji w obliczu 5% rentowności obligacji i wysokich cen ropy naftowej. Ale jeśli blokada cieśniny Ormuz będzie trwała, to do równania będziemy musieli dodać kilka podwyżek stóp procentowych w bankach centralnych, co rynek właśnie wycenia – powiedział agencji Reuters Lombard Odier, główny ekonomista w Samy Chaar.
Równocześnie rynek terminowy praktycznie przypieczętował wrześniową podwyżkę stopy funduszy federalnych. Szanse na to, że w środę FOMC podniesie stopy o 25 pb. wyceniane są już na 92,5%. Po 2008 roku Komitet ani razu nie podjął decyzji, która nie wpisywałaby się w oczekiwania rynku. Ważniejsze jest jednak to, że inwestorzy wyceniają już cały cykl podwyżek i że za rok stopa funduszy federalnych znajdzie się o 100 pb. wyżej niż obecnie. A to może stanowić zagrożenie dla wciąż wysokich wycen akcji.
Ulgę przyniosły także doniesienia z rynku ropy naftowej. Kurs ropy Brent wycofał się ze 110 USD do 106 USD za baryłkę, czemu towarzyszyły doniesienia o możliwej saudyjskiej kontrofensywie przeciwko rebeliantom Huti z sąsiedniego Jemenu. W zeszłym tygodniu Huti przejęli kontrolę nad całym jemeńskim wybrzeżem Morza Czerwonego i zmusili Arabię Saudyjską do wstrzymania dostaw ropy naftowej rurociągiem Wschód-Zachód.
KK


























































