W ciągu roku przeciętna płaca wzrosła o 124 zł brutto (93 zł netto), a zatrudnienie o 61 tysięcy. Wzrost przeciętnego wynagrodzenia oraz zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw ekonomiści tłumaczą stosunkowo dobrą koniunkturą w gospodarce.


Przewidywany wzrost PKB w 2016 roku wyniesie ponad 3,5%. Równocześnie odnotowujemy systematyczny spadek bezrobocia, które w kwietniu spadło już poniżej 11%. Mimo wszystko wciąż odnoszę wrażenie, że dynamika wzrostu płac nie nadąża za dużym spadkiem bezrobocia i wzrostem zatrudnienia.
Na ten moment największym zagrożeniem dla polskiej gospodarki jest sytuacja na rynkach światowych, zwłaszcza ciągła niepewność w sprawie przyszłości Grecji w strefie euro.
Płace w sektorze przedsiębiorstw rosną, ale wciąż oscylują one w granicach 1 tys. euro miesięcznie. Zwłaszcza, że o przeciętnej płacy może pomarzyć ok. 2/3 pracujących. 4 tys. zł brutto to mało na tle innych państw z Europy Zachodniej.
Niskie koszty pracy były jedną z przyczyn łagodnego przebiegu kryzysu w Polsce, ale zarówno sytuacja polityczna jak i ekonomiczna nie pozwala nam dłużej tolerować znacznej rozbieżności między stosunkowo dobrą wydajnością pracy, a bardzo niskimi w stosunku do niej płacami. Dlatego większość planowanych reform powinna skupiać się na zwiększeniu dochodów Polaków.





























































