Bilans ofiar śmiertelnych wtorkowego trzęsienia ziemi o magnitudzie 7,1 na południowym zachodzie Japonii wzrósł do 35 — poinformowały władze prefektury Kumamoto. W wielu miejscach nadal brakuje prądu i wody, a ponad 9 tys. osób przebywa w ośrodkach ewakuacyjnych.


Poprzedni bilans mówił o 30 ofiarach.
Najnowsza liczba 35 zmarłych obejmuje również osobę, w przypadku której nadal ustalany jest związek śmierci z kataklizmem.
Najwięcej, bo aż 20 osób, zginęło w mieście Yatsushiro. Dziewięć z nich to pracownicy fabryki papieru Nippon Paper, gdzie w wyniku wstrząsów runął komin. Służby zakończyły już w tym miejscu akcję ratunkową.
Siedem osób zginęło natomiast w centrum handlowym Aeon Mall Kumamoto w mieście Kashima, w którym doszło do eksplozji. Zarząd sieci potwierdził śmierć siedmiu pracowników i nawiązał kontakt z pozostałą załogą. Choć firma zakłada, że wszyscy klienci zdążyli bezpiecznie opuścić budynek przed eksplozją, policja i straż pożarna nadal przeczesują zgliszcza, by wykluczyć obecność innych osób.
Sytuacja ocalałych w regionie pozostaje bardzo trudna. W 390 ośrodkach ewakuacji przebywa ponad 9 tys. osób, które dodatkowo muszą mierzyć się z falą upałów. Prawie 80 tys. gospodarstw domowych jest pozbawionych bieżącej wody, a ponad 5 tys. wciąż nie ma prądu. Brakuje benzyny, co wywołuje gigantyczne kolejki na nielicznych czynnych stacjach. Żywioł uszkodził w regionie 66 placówek medycznych.
W liczącej niewiele ponad 10 tys. mieszkańców Hikawie, gdzie odnotowano najwyższy siódmy stopień intensywności sejsmicznej w japońskiej skali, uszkodzonych zostało łącznie niemal 880 budynków. Całkowitemu zniszczeniu uległo tam 125 domów.
Stopniowo przywracany jest natomiast transport publiczny; wznowiono m.in. ograniczone kursowanie pociągów Kyushu Shinkansen.
Japońska Agencja Meteorologiczna odnotowała dotąd niemal 300 wstrząsów wtórnych i ostrzega, że w najbliższych dniach mogą wystąpić kolejne silne zjawiska sejsmiczne.
Japonia, leżąca na styku czterech głównych płyt tektonicznych wzdłuż zachodniego skraju pacyficznego „pierścienia ognia”, jest jednym z krajów najbardziej narażonych na zjawiska sejsmiczne na świecie. Prefektura Kumamoto została już w 2016 r. nawiedzona przez dwa niszczycielskie trzęsienia ziemi, w których zginęły 273 osoby, a ponad 2,8 tys. zostało rannych.
Krzysztof Pawliszak (PAP)
krp/wr/





























































