Za co płacimy deweloperom więcej?

Sytuacja gospodarcza zmusza deweloperów do dzielenia się podwyżkami cen mieszkań solidarnie z nabywcami, żeby utrzymać wciąż wysoki popyt na rynku mieszkaniowym. Są jednak miasta, gdzie zysk deweloperów na 1 mkw. powierzchni użytkowej rośnie wraz z kosztami jego budowy albo nawet i bez tego – wynika z danych Narodowego Banku Polskiego.

Rosnące ceny gruntów i budowy najmocniej wpływały na podwyżki cen 1 mkw. mieszkania – to, o czym od kilku miesięcy mówią deweloperzy, ma swoje odzwierciedlenie w wykresach z najnowszej Informacji o cenach mieszkań i sytuacji na rynku nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych w Polsce w I kw. 2018 roku przygotowanej przez NBP. Okazuje się jednak, że nie we wszystkich miastach to te czynniki podnosiły końcową cenę netto jednostki powierzchni.

Deweloperzy odpuszczają, ale nie wszędzie

Deweloperzy zgodnie z zapowiedziami dzielili się solidarnie podwyżkami cen z nabywcami. Ale tylko w największych miastach, gdzie ceny i tak już były wysokie – np. w Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu – wynika z danych NBP. W Gdańsku, gdzie buduje się coraz więcej i od wielu miesięcy ceny szybują w górę, zysk deweloperski w szacunkowej strukturze ceny netto 1 mkw. mieszkania rósł razem z ceną ziemi i kosztami budowy. Podobnie było w Łodzi, gdzie koszty deweloperów nie zmieniły się drastycznie od kilku lat, za to odnotowano wzrost słupka odpowiedzialnego za udział zysku deweloperskiego w cenie mieszkania.

Szacunkowa struktura ceny netto 1 mkw. powierzchni użytkowej mieszkania na rynku pierwotnym w wybranych miastach Polski - dane za I kw. 2018 r.
Szacunkowa struktura ceny netto 1 mkw. powierzchni użytkowej mieszkania na rynku pierwotnym w wybranych miastach Polski - dane za I kw. 2018 r. (Narodowy Bank Polski)

– Ceny generalnego wykonawstwa wzrosły od 2016 o ponad 30 proc. Jeszcze większy wzrost nastąpił w cenach zakupu gruntów. Te dwa czynniki powodują, że aby zrekompensować te wzrosty z ostatnich dwóch lat, deweloperzy musieliby podnieść ceny o około 15 proc. Jest to wartość przekraczającą, moim zdaniem, możliwości rynku, w szczególności w segmencie tanich mieszkań. Efektem końcowym może więc być 30 proc. spadek marż deweloperów, a w niektórych przypadkach nawet o połowę. W przypadku mniejszych projektów grozić to może wstrzymywaniem rozpoczynania nowych inwestycji lub niemożność ich sfinansowania w bankach – komentował sytuację na rynku Michał Kubicki, prezes zarządu Unimax Development w kwietniowym badaniu Cenatorium.

Ostatnie miesiące to już pierwsze oznaki ostudzenia zapału kupujących. Dlatego to na najbardziej konkurencyjnych rynkach można było zaobserwować częściową rekompensatę podwyżek cen.

MG

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 biznespolska

W takiej sytuacji na poważnie trzeba sprawdzić stan prany nieruchomości: www.sprawdzonanieruchomosc.pl/stan-prawny-nieruchomosci/

! Odpowiedz
38 5 brygidamroz

A no taka prawda, że mieszkania ida strasznie w górę. Mnie na razie nie stać na kupno mieszkania. Ale wynajmuje mieszkanie w Krakowie przez agencję nieruchomości abcdom i dobrze na razie mi z tym. Mam nadzieje, że za dwa\trzy lata już dostanę kredyt mieszkaniowy i nie będe musiała komuś płacić

! Odpowiedz
7 14 fred_

Sytuacja gospodarcza jest w tej chwili bardzo dobra wiec i ceny z kosmosu. Kryzys nadciagnie sam z wojen handlowych i podwyzek stop na swiecie. Najpierw dostanie sie gospodarkom rozwinietym a potem, jak zawsze, ze zdwojona sila, o erwa rynki wschodzace (z ok rocznym opoznieniem).

! Odpowiedz
11 13 jasiek2017

bez wzgledu na chwilowe kryzysy itp ceny nieruchomosci zawsze rosna w dluzszej perspektywie. Moze za rok czy 3 lata bedzie troszke tanie (w co watpie) ale za 10 lat dzisiejsze ceny beda wydawaly sie marzeniem

! Odpowiedz
1 5 matpoz1 odpowiada jasiek2017

Tak,tak, a świstak zawija je w te sreberka. Obecnie ceny zależnie od miasta ledwo przekroczyły górkę z 2008 r., a od tego czasu skumulowana inflacja wynosiła 28%.

! Odpowiedz