Sytuacja gospodarcza zmusza deweloperów do dzielenia się podwyżkami cen mieszkań solidarnie z nabywcami, żeby utrzymać wciąż wysoki popyt na rynku mieszkaniowym. Są jednak miasta, gdzie zysk deweloperów na 1 mkw. powierzchni użytkowej rośnie wraz z kosztami jego budowy albo nawet i bez tego – wynika z danych Narodowego Banku Polskiego.
Rosnące ceny gruntów i budowy najmocniej wpływały na podwyżki cen 1 mkw. mieszkania – to, o czym od kilku miesięcy mówią deweloperzy, ma swoje odzwierciedlenie w wykresach z najnowszej Informacji o cenach mieszkań i sytuacji na rynku nieruchomości mieszkaniowych i komercyjnych w Polsce w I kw. 2018 roku przygotowanej przez NBP. Okazuje się jednak, że nie we wszystkich miastach to te czynniki podnosiły końcową cenę netto jednostki powierzchni.
Deweloperzy odpuszczają, ale nie wszędzie
Deweloperzy zgodnie z zapowiedziami dzielili się solidarnie podwyżkami cen z nabywcami. Ale tylko w największych miastach, gdzie ceny i tak już były wysokie – np. w Warszawie, Krakowie czy Wrocławiu – wynika z danych NBP. W Gdańsku, gdzie buduje się coraz więcej i od wielu miesięcy ceny szybują w górę, zysk deweloperski w szacunkowej strukturze ceny netto 1 mkw. mieszkania rósł razem z ceną ziemi i kosztami budowy. Podobnie było w Łodzi, gdzie koszty deweloperów nie zmieniły się drastycznie od kilku lat, za to odnotowano wzrost słupka odpowiedzialnego za udział zysku deweloperskiego w cenie mieszkania.
– Ceny generalnego wykonawstwa wzrosły od 2016 o ponad 30 proc. Jeszcze większy wzrost nastąpił w cenach zakupu gruntów. Te dwa czynniki powodują, że aby zrekompensować te wzrosty z ostatnich dwóch lat, deweloperzy musieliby podnieść ceny o około 15 proc. Jest to wartość przekraczającą, moim zdaniem, możliwości rynku, w szczególności w segmencie tanich mieszkań. Efektem końcowym może więc być 30 proc. spadek marż deweloperów, a w niektórych przypadkach nawet o połowę. W przypadku mniejszych projektów grozić to może wstrzymywaniem rozpoczynania nowych inwestycji lub niemożność ich sfinansowania w bankach – komentował sytuację na rynku Michał Kubicki, prezes zarządu Unimax Development w kwietniowym badaniu Cenatorium.
Ostatnie miesiące to już pierwsze oznaki ostudzenia zapału kupujących. Dlatego to na najbardziej konkurencyjnych rynkach można było zaobserwować częściową rekompensatę podwyżek cen.

MG



























































