Hel kojarzy się z balonami dla dzieci, ale jest niezastąpionym surowcem dla mikrochipów, rezonansów magnetycznych i lotnictwa. Zniszczenia wojenne, wstrzymanie eksportu i zależność od niewielu krajów wydobywczych powodują wzrost cen. Szczególnie Europie grozi deficyt, który uderzy w kluczowe gałęzie przemysłu i otworzy nowe możliwości przed producentami z Ameryki Północnej.


Niedobór helu zagraża przemysłowi półprzewodników i wysokim technologiom
Podczas gdy uwaga opinii publicznej skupia się przede wszystkim na cenie ropy, globalne rynki coraz bardziej zmagają się z niedoborem helu. Ten gaz szlachetny nie posiada bezpośredniego zamiennika przemysłowego i jest niezastąpiony w produkcji półprzewodników oraz wielu innych wysokich technologii. Obszary zastosowań rozciągają się od lotnictwa i kosmonautyki po medycynę. O sprawie informują nasi koledzy z Finance.si.
Główną przyczyną niedoboru helu również w tym przypadku jest wojna w Iranie. Ważna infrastruktura została uszkodzona, a ponadto Cieśnina Ormuz pozostaje zamknięta. Teraz także Chiny tymczasowo wstrzymują swój eksport, aby pokryć własne zapotrzebowanie. Przez Chińską Republikę Ludową do tej pory rosyjski hel nadal trafiał do Europy.
Do czego jednak potrzebny jest ten gaz, dlaczego tak mocno zyskuje na wartości i które firmy oraz branże są szczególnie zagrożone? Hel odgrywa strategiczną rolę w nowoczesnej gospodarce. Ze względu na swoje unikalne właściwości fizyczne nie istnieje dla niego bezpośredni zamiennik przemysłowy. Ponadto gazu tego nie da się wyprodukować sztucznie. Pozyskuje się go głównie jako produkt uboczny przy przetwarzaniu gazu ziemnego.
Hel słabo wchodzi w reakcje z innymi substancjami i posiada najwyższą przewodność cieplną spośród wszystkich gazów. Dzięki temu jest niezastąpiony w licznych branżach wysokich technologii. Około jedna czwarta światowej podaży trafia obecnie do przemysłu półprzewodników. Tam hel stosowany jest przy produkcji mikrochipów, chłodzeniu oraz przy utrzymywaniu odpowiednich warunków produkcyjnych. Gazu potrzebuje również medycyna. W rezonansach magnetycznych płynny hel chłodzi potężne magnesy. W przemyśle lotniczym i kosmicznym wykorzystuje się go przy produkcji samolotów i pojazdów kosmicznych oraz przy specjalnych procesach spawalniczych, jak wyjaśnia „Financial Times”.

Niewiele krajów wydobywczych kontroluje globalny rynek helu
Obecny kryzys dostaw wynika przede wszystkim z przestojów w produkcji w Katarze. Kraj ten pokrywa około jednej trzeciej światowego zapotrzebowania na hel. Irański atak na kompleks przetwórczy Ras Laffan uszkodził w marcu kilka instalacji gazowych. Według obecnych szacunków naprawy mogą potrwać od trzech do pięciu lat. Dodatkowo zakłócenia w Cieśninie Ormuz i ataki na rosyjską instalację w Orenburgu zaostrzają sytuację.
Strukturalna wrażliwość rynku wiąże się z jego silną koncentracją. Ponad 93 procent globalnej produkcji helu przypada na zaledwie cztery państwa: USA, Katar, Rosję i Algierię. Zakłady w USA pracują już niemal z pełną wydajnością i dlatego nie mogą w krótkim czasie zastąpić brakujących ilości, poinformował Reuters.
Do tego dochodzi rosnący popyt w wyniku boomu na sztuczną inteligencję i półprzewodniki. Produkcja wydajnych mikrochipów zużywa duże ilości tego gazu szlachetnego. Kształtowanie się cen na rynku helu pozostaje wyjątkowo nietransparentne. W przeciwieństwie do ropy naftowej czy gazu ziemnego nie istnieje publiczny rynek terminowy. Przez to trudne jest śledzenie cen. Firmy nie mogą się również zabezpieczyć przed wahaniami cen za pomocą instrumentów finansowych.
Ponieważ hel nie jest przedmiotem obrotu na zorganizowanym rynku giełdowym, nie ma także jednolitej ceny na rynku światowym. Ceny powstają głównie w długoterminowych kontraktach między producentami a odbiorcami przemysłowymi. Dane analityków branżowych pokazują jednak, że ceny kontraktowe od 2022 roku wzrosły ponad dwukrotnie. Odpowiedzialne za to są powtarzające się przerwy w dostawach i rosnące ryzyka geopolityczne.
W przypadku kontraktów długoterminowych hel najwyższej jakości kosztuje obecnie średnio około 19 euro za metr sześcienny. W napiętych warunkach rynkowych cena może osiągnąć około 31 euro. Przy dłużej trwających zakłóceniach dostaw mogłaby wzrosnąć do około 62 euro za metr sześcienny, mówi John Stephenson, analityk w Granite Point Research. Tylko w czerwcu hel w Japonii miał podrożeć o 30 procent, podał branżowy portal „Gasworld”.
Po stronie produkcyjnej dominują niektóre duże koncerny. Obok nich istnieje kilka mniejszych firm. Kursy akcji tych dostawców mogłyby zyskać na wyższych cenach helu. Linde jest liderem rynku i prowadzi zakłady pozyskiwania helu w Katarze i USA. Za nim plasuje się ExxonMobil. Koncern energetyczny produkuje w swoim zakładzie w amerykańskim stanie Wyoming około 20 procent światowej ilości helu. Ważną rolę odgrywa również QatarEnergy. Air Products and Chemicals oraz Air Liquide to także znaczący producenci i dystrybutorzy. Ponadto w Kanadzie i USA działa kilka mniejszych firm, którym analityk John Stephenson przypisuje największy potencjał wzrostu.
Niedobór helu szczególnie silnie zagraża firmom z przemysłu półprzewodników. Raport Granite Point Research wymienia dwa południowokoreańskie koncerny: Samsung Electronics i SK Hynix. W 2025 roku zaimportowały one łącznie 74,7 procent potrzebnego helu z Kataru. Porównywalne ryzyko dotyczy tajwańskiego producenta chipów TSMC. Firma pokrywa 69 procent swojego zapotrzebowania dostawami z państw Zatoki Perskiej. Pośrednio zagrożeni są również projektanci chipów bez własnych fabryk, w tym Nvidia i AMD. W swoich azjatyckich łańcuchach dostaw zależą oni całkowicie od wymienionych producentów półprzewodników.
Przemysł Europy należy do największych przegranych niedoboru helu
Spośród rozwiniętych gospodarek państwa europejskie mogą szczególnie silnie ucierpieć z powodu niedoboru helu. Wysokie ceny energii i zależność od zagranicznych nośników energii dodatkowo pogłębiają problemy. Obok przemysłu półprzewodników dotknięte byłyby przede wszystkim medycyna i lotnictwo. Obydwie branże należą do największych konsumentów tego gazu szlachetnego.
Chyny zaostrzają sytuację, tymczasowo wstrzymując swój eksport helu z powodu rosnącego zapotrzebowania własnego. Choć kraj ten sam należy do wielkich konsumentów, jednocześnie pełnił rolę pośrednika, przez którego europejskie firmy – mimo obostrzeń nałożonych w 2024 roku – wciąż mogły pozyskiwać rosyjski hel.
Według szacunków analityków Chiny między marcem a majem tego roku odsprzedały do innych krajów około 16 procent swojego własnego importu helu, pisze „Financial Times”. John Stephenson z Granite Point Research oczekuje, że niedobór helu utrzyma się dłużej. Pełna naprawa katarskiego kompleksu może potrwać od trzech do pięciu lat. Również normalizacja ruchu statków przez Cieśninę Ormuz może zająć kilka miesięcy.
Najbliższe tygodnie uważane są za krytyczne. Zapasy zgromadzone przed wybuchem konfliktu szybko się kurczą. W tych warunkach producenci z Ameryki Północnej w USA i Kanadzie powinni znacząco zyskać na znaczeniu. Kupujący prawdopodobnie będą próbowali zmniejszyć swoją zależność od niestabilnych źródeł dostaw w Zatoce Perskiej. Ograniczone dostępne ilości powinny trafiać priorytetowo do obszarów o znaczeniu strategicznym. Należą do nich ochrona zdrowia i wykonawcy rządowi. Mniej istotne branże nastawione na konsumenta mogą natomiast jako pierwsze odczuć długofalowe skutki niedoboru helu.
Dla Niemiec wynikają z tego przede wszystkim ryzyka dla przemysłowej wartości dodanej. Niemiecka gospodarka potrzebuje helu między innymi w placówkach medycznych, w lotnictwie i kosmonautyce, przy specjalistycznych procesach spawalniczych oraz w badaniach nad półprzewodnikami i produkcji chipów. Długoterminowo globalny rynek helu powinien jednak znacząco rosnąć. Jego wartość ma wzrosnąć z równowartości około 3,7 miliarda euro w 2025 roku do około 6,6 miliarda euro w 2034 roku.































































