Boom w gdańskiej mieszkaniówce. Ceny już prawie takie jak w Warszawie

redaktor Bankier.pl

Gdańskie mieszkania drożeją w oczach i to nie tylko ze względu na ogólny boom na rynku. Tak szybko nie drożeje obecnie żadne inne miasto w Polsce. Jeśli tamtejsza mieszkaniówka utrzyma tempo, to „ekologiczna migracja” w ciągu najbliższych miesięcy może podnieść poziom cen mieszkań do tych znanych z rynku warszawskiego.

Czyste powietrze i wyższa jakość życia to jedne z głównych czynników, które według specjalistów z branży nieruchomości tak mocno przyciągają ostatnio Polaków do zamieszkania w Trójmieście. Potencjału nie marnują także sami deweloperzy, którzy coraz chętniej inwestują w lokale mieszkalne o podwyższonym standardzie, windując przy tym średnie stawki dla całego miasta.

(fot. Anna Ferensowicz/Pacific Press via ZUMA Wire / FORUM)

Gdańsk goni Warszawę… w cenach mieszkań

A te wzrosty są widoczne zarówno w comiesięcznych raportach o cenach ofertowych nieruchomości sporządzanych we współpracy z serwisem Otodom, jak i zestawieniach średnich cen transakcyjnych przygotowywanych dla Bankier.pl przez Cenatorium.

Na początku roku zdawało się, że wzrosty cen w Gdańsku nieco się uspokoiły, ale początek II kw. nie pozostawił wątpliwości – ceny tam wciąż rosną i wychodzi na to, że nadal będą. Kwietniowe oczekiwania sprzedających mieszkania w Gdańsku wyniosły średnio 7384 zł/mkw. na rynku pierwotnym i 8568 zł/mkw. na rynku wtórnym. W obu przypadkach jeden z ośrodków trójmiejskiej aglomeracji jest już drugim po Warszawie najdroższym miastem w zestawieniu cen ofertowych przygotowanych dla Bankier.pl przez Otodom.pl.

Stawki za 1 mkw. mieszkania rosną w Gdańsku od ok. 3 lat. Na rynku wtórnym w relacji rok do roku średnia cena ofertowa wzrosła o 22 proc. i w kwietniu tego roku jest już o zaledwie 500 zł/mkw. niższa od tej z rynku Warszawskiego. Deweloperzy również nie próżnują i w ofertach sprzedaży oczekują o kilkanaście procent więcej niż rok temu. Takie wzrosty są wyjątkowe w skali analiz przeprowadzanych przez Bankier.pl – to oznacza tyle, że nie jest on efektem wyłącznie ogólnych podwyżek na rynku nieruchomości.

– Nie jest tajemnicą, że rynek nieruchomości w Polsce od pewnego już czasu rozwija się bardzo dynamicznie. Obserwujemy ten trend uważnie od kilku lat, analizując liczbę ofert w różnych segmentach rynku, a także zmieniające się na nim ceny. W skali naszego kraju wyróżnia się przede wszystkim Gdańsk, gdzie różnice są zdecydowanie największe. Na przestrzeni ostatnich 2 lat średnie ceny ofertowe wzrosły o 18 proc. na rynku pierwotnym i 37 proc. na rynku wtórnym, gdzie dla porównania w innych większych miastach zmiany te są najczęściej o połowę mniejsze – mówi w rozmowie z Bankier.pl Michał Szczudlak, analityk Otodom.pl.

Wykres średnich cen transakcyjnych mieszkań w Gdańsku do 35 m2
Wykres średnich cen transakcyjnych mieszkań w Gdańsku do 35 m2 (Bankier.pl)

Choć podobnych podwyżek nie widać jeszcze na rynku najmu, to z problemem rosnących cen, wraz z szukającymi mieszkania, muszą liczyć się także szukający miejsca na wybudowanie własnego domu. Stawki ofertowe za 1 mkw. gruntu budowlanego w mieście wzrosły w ciągu roku o ok. 30 proc. – tak samo wzrosła średnia cena dla całego województwa pomorskiego.

Atrakcyjne inwestycje i najwyższa jakość życia – to przyciąga Polaków do Gdańska

Szukając odpowiedzi na pytanie, skąd tak duże wzrosty cen w Gdańsku w ostatnich latach, wystarczy spojrzeć na jego trójmiejskich sąsiadów. Okazuje się, że Gdańsk zwyczajnie ich goni. – Średnie ceny w Sopocie sięgają już kilkunastu tysięcy złotych za 1 mkw. – dodaje Szczudlak.

Trójmiasto od lat jest uznawane za jedną z najatrakcyjniejszych lokalizacji mieszkalnych w skali kraju. I o ile Sopot to faktycznie już od lat osobna enklawa (najdroższa i najbardziej unikatowa lokalizacja mieszkaniowa w kraju) to na Gdańsk i Gdynię dopiero teraz przyszedł czas. Na sukces tych dwóch miast wpływa głównie lokalizacja, atrakcyjność mieszkaniowa i najwyższa jakość życia potwierdzona licznymi badaniami.

(fot. Lukasz Dejnarowicz / FORUM)

– Coraz częściej mówi się też o rozwijającym się trendzie „migracji ekologicznej” z miast o najbardziej zanieczyszczonej atmosferze do Trójmiasta, gdzie powietrze ma jedno z najlepszych parametrów czystości w Polsce. Swoje robi też tutejszy rynek pracy, który należy do najlepszych w Polsce z podobnie optymistycznymi perspektywami dalszego rozwoju – komentuje Jarosław Jędrzyński, ekspert portalu RynekPierwotny.pl.

Dodatkowo na wzrosty cen mieszkań wpływają także sami deweloperzy. Na rynku trójmiejskim coraz więcej powstaje nieruchomości z wyższej półki. Jak podaje RynekPierwotny.pl, obecnie do tej kategorii można zaliczyć już więcej niż co trzecią trójmiejską inwestycję mieszkaniową.

Gdynia już przejmuje rolę Sopotu, w którym miejsca na nowe inwestycje już tyle nie ma. Gdańsk jednak wciąż pozostanie głównym rynkiem mieszkaniowym w Trójmieście, który również w ostatnim czasie mocno zyskuje na atrakcyjności. – Na celowniku deweloperów znalazły się takie lokalizacje jak Nowa Letnica, Wrzeszcz czy tereny postoczniowe. Są to oczywiście lokalizacje zaliczane do najatrakcyjniejszych w Gdańsku, około centralne i położone blisko linii brzegowej Bałtyku, co na Wybrzeżu ma zasadnicze znaczenie. Zwłaszcza dużym potencjałem rozwojowym dysponuje Nowa Letnica, obszar chyba najsłabiej zaludniony w Gdańsku i dopiero co dostrzeżony przez deweloperów mieszkaniowych. Razem z sąsiednim Dolnym Wrzeszczem to tereny doskonale nadające się pod rozwój inwestycji mieszkaniowych z wyższej półki dla bardziej wymagających klientów biur deweloperskich – tłumaczy Jędrzyński z RynekPierwotny.pl.

To jeszcze nie koniec podwyżek?

Gdańsk, który dopiero „wyłania się” z cienia Sopotu od kilku ostatnich lat, może jeszcze bardziej namieszać na rynku w nadchodzących dopiero miesiącach. – W ostatnim czasie średnia cena za 1 mkw. w Gdańsku na rynku wtórnym przebiła 8000 zł i w tym tempie w przyszłym roku może być nawet na poziomie Warszawy – przewiduje Szczudlak.

Taki rozwój sytuacji nie zdziwi, bo obecna hossa na rynku mieszkań w Gdańsku zdaje się mieć solidne podstawy – atrakcyjna lokalizacja, sąsiedztwo Bałtyku i czyste powietrze, które jest ostatnio mocno w cenie sprawiają, że kolejne wzrosty stawek zobaczymy jeszcze przynajmniej w tym roku.

Mateusz Gawin

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 1 antonicaracal

Będzie płacz, tworzy się nowy "AMBER NIERUCHOMOŚCI"

! Odpowiedz
1 0 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
6 22 gerth

Gdańsk, ceny byłyby jak w Poznaniu, Wrocławiu gdyby nie to że:
1) jest nad morzem, mnóstwo kwater jest pod wynajem krótkoterminowy, jest atrakcyjnym miejscem turystycznym także wyłączając plażing = +20%
2) Gdańsk jest lubianym i znanym miastem dla Skandynawów - przyjeżdżają tu na wakacje, sporym zainteresowaniem cieszy się turystyka medyczna - mimo przykrego wypadku - a także przyjeżdżają na studia medyczne - studia na GUMedzie są kilka razy tańsze a poziom kształcenia satysfakcjonujący, kolejne kilka %
3) Gdańsk a zwłaszcza Gdynia to miasta portowe, sporo tu marynarzy różnego szczebla, przelicznik nie jest tak oszałamiający jak 30 lat temu jednak to nadal dobrze płatne zawody, przybywa centrów usług, firm informatycznych (Intel, WP.PL). LPP w Gdańsku ma głównie wysokopłatne stanowiska projektantów, generalnie centrali a nie dla szwaczek.
Również część "fizoli" zarabia poważne pieniądze - stoczniowcy, zwłaszcza spawacze zarabiają po 8-10 tys netto a i tak wielu z nich jedzie do Norwegii gdzie dostaną 3x więcej, na weekendy wracają (Gdańsk ma prawie 50 połączeń tygodniowo - czyli co 3-4 godziny przypatuje/odlatuje samolot z/do Norwegii), kupują sobie mieszkania i chaty za naprawdę miliony.
4) bogate otoczenie - w dwudziestoleciu międzywojennym tereny wokół Gdańska były polskie - okoliczne powiaty to nie tereny popeegierowskie - powiaty gdański, kościerski, chojnicki są znacząco bogatsze niż ich odpowiedniki w wielu innych województwach np zachodnio-pomorskim czy dolnośląskim, do tego są to tereny atrakcyjne turystycznie - pieniądze dopływają nie tylko do Gdańska i nad morze ale i na Kaszuby, w Bory Tucholskie - młodzi migrując do miasta często mają "obstawę" dotacji od rodziców na pierwsze mieszkanie
5) polscy emigranci, "wracający z zagranicy" lub kupujący mieszkanie w kraju "na starość" często wybierają Gdańsk - wrócę do Polski i cały czas będę miał wakacje a nad morze będę chodził sobie codziennie, potem, w praktyce, różnie to bywa ale to też rynek. Trochę jest też zakupów mieszkań wakacyjnych - coraz więcej jest ludzi których stać na zakup mieszkania (apartamentu) tylko po to by w nim pomieszkać 2-3 tygodnie w roku, dotyczy to zwłaszcza Sopotu, kto "nie mieści" się w Sopocie kupuje 100m dalej w Jelitkowie (Gdańsk)

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
20 32 fred_

Bardzo ciekawe ale juz wiem jaki bedzie final za pare lat.
Oto porownanie obu miast:

Warszawa:
Klimat - najwieksza ilosc dni slonecznych w roku, cieple lata, ogolnie bezwietrznie
Zarobki - dobre

Gdansk:
Klimat - deszczowo caly rok, zimne lata, caloroczny zimny wiatr polnocny
Zarobki - przecietne, wiecej mozna zarobic np w Katowicach

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
17 10 jasiek2017

hahahha zawsze pojawiaja sie belkoty jak wyzej. A co do wiatru polnocnego jedz do Skandynawii i powiedz im, ze w Katowicach wiecej zarobia. Do tego nie beda mieli zimnego lata itd itd

! Odpowiedz
9 20 fred_ odpowiada jasiek2017

Zabawne. Jak pisalem komantarz, od razu wiedzialem, ze mi odpowiesz.
Zawsze piszesz o wielkich wzrostach cen nieruchomosci w Polsce a w szczegolnosci o wzrostach w trojmiescie. Czuje ze pracujesz dla lokalnego dewelopera (nic nie mam przeciwko temu oczywscie, mozesz pracowac dla kogo chcesz i gdzie chcesz).
Bottom line jest taki, ze nie mozna porownywac trojmiasta ze stolica. Gdanskowi do Wawy jezcze daleko.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
6 6 jasiek2017 odpowiada fred_

Spoko moge pracowac dla kogo chcesz. Na szczescie ludzie kieruja sie swoimi interesami a nie przepowiedniami wrozbitow z internetu.
Jak to sie mowi psy szczekaja a karawana jedzie dalej.

! Odpowiedz
16 11 silvio_gesell

cena ziemi = (renta gruntowa - opodatkowanie pracy) / (stopa procentowa + stopa opodatkowania gruntu)

Przy ujemnych realnych stopach jak obecnie nie dojdziemy daleko na samym podatku ryczałtowym od powierzchni nieruchomości, bo stopa opodatkowania gruntu jest niższa w najkorzystniejszych lokalizacjach. W niektórych lokalizacjach jest tak niska, że mianownik dąży do zera co prowadzi do patologii jak w centrum Warszawy, oraz trzymania pustostanów jako lokaty kapitału.
Potrzebne jest opodatkowanie wzrostu wartości gruntu, co pozwoli na obniżenie opodatkowania pracy (w tym opodatkowania najmu) i przywróci ceny nieruchomości do realnych.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 13 jasiek2017

opodatkuj swoje teorie, Polska bedzie bogata

! Odpowiedz
16 6 silvio_gesell odpowiada jasiek2017

Chodzi o opodatkowanie dochodów pasywnych ze wzrostu cen ziemi i równocześnie odpisanie tego od opodatkowania dochodu. Jeśli pracujesz i nie trzymasz pustostanów to nic się dla Ciebie nie zmieni. Zmieni się tylko zdolność kredytowa bezrobotnych rentierów, i dobrze, bo jeśli kredyty są oprocentowane na 5%, a ziemia drożeje rocznie 10% to można w nieskończoność rekonsolidować kredyty i zarabiać 5% na czysto.

Opodatkowanie wzrostów cen gruntu jest w Szwajcarii i Singapurze - Polska od tego też nie zbiednieje.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl