Przedsiębiorstwa działające na włoskim rynku finansowym zgodziły się na udział w utworzeniu funduszu na rzecz stabilności sektora. Zgromadzone pieniądze mają zabezpieczyć słabszych pożyczkodawców przed upadłością. Fundusz ratunkowy został zapowiedziany przez premiera kraju, Matteo Renziego.
Włosi obawiają się o sektor finansowy po serii obniżek cen akcji banków krajowych. Za przyczynę bessy na włoskiej giełdzie uznawane są zagrożone kredyty w tamtejszej gospodarce, opiewające na kwotę 360 miliardów euro – donosi "Financial Times". Największe podmioty z rynku mają współfinansować fundusz zabezpieczający interesy mniejszych graczy, których działalność może być zagrożona w wyniku niespłacalności kredytów.
Fundusz ratunkowy ma wynieść 5 miliardów euro – wpłat mają dokonywać nie tylko banki (swój udział zapowiedziały m.in. UniCredit, Intesa Sanpaolo i UBI Banca – największe banki w kraju), ale także ubezpieczyciele i firmy zajmujące się zarządzaniem aktywami. Premier zapowiedział również, że na dniach zostaną wprowadzone regulacje przyspieszające postępowanie upadłościowe – dzięki nim i funduszowi, klienci będą mogli szybciej odzyskać swoje pieniądze.
Zobacz także
Informacja pozwoliła odbić się włoskim bankom na giełdzie – te, które już zadeklarowały udział w projekcie, zyskały 15 proc. na cenie akcji w ciągu ostatnich kilku dni. Minister finansów widzi w tym funduszu nie tylko poprawę dla banków, ale także szansę na zmniejszenie udziału złych kredytów w sektorze. Nie będzie to jednak szybki proces – średni okres na odzyskanie przez pożyczkodawców złych kredytów we Włoszech wynosi 8 lat.































































