REKLAMA
Tour de spółki

Wiceminister pracy o oskładkowaniu umów-zleceń: żadne decyzje nie zostały jeszcze podjęte

2020-09-14 11:57
publikacja
2020-09-14 11:57
fot. Lukasz Krajewski / FORUM

Analizujemy różne warianty, rozmawiamy z partnerami społecznymi na temat różnych rozwiązań, również tych, dotyczących oskładkowania umów-zleceń. Jednak żadne decyzje nie zostały jeszcze podjęte – poinformował PAP wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Stanisław Szwed.

W poniedziałek "Rzeczpospolita" napisała, że rząd planuje pełne oskładkowanie umów-zleceń. Zmiany miałyby wejść w życie już od 1 stycznia 2021 roku, a wyższe składki przedsiębiorcy zapłacą od wynagrodzeń osób, które pracują na co najmniej dwóch umowach zlecenia lub łączą pracę na zleceniu z etatem i działalnością gospodarczą.

"Żadne decyzje nie zostały jeszcze podjęte" – przekazał PAP wiceminister pracy Stanisław Szwed. "Rozmawiamy z partnerami społecznymi na temat różnych rozwiązań. To, w jakiej formie reforma wejdzie w życie i kiedy, zależy właśnie od dialogu ze związkami zawodowymi i organizacjami zrzeszającymi pracodawców. Nic w tej kwestii nie jest jeszcze przesądzone" – dodał Szwed.

Wiceminister zwrócił uwagę, że w związku ze zmieniającą się strukturą demograficzną w kraju, starzeniem się społeczeństwa, konieczne jest w szczególności pochylenie się nad kwestią przyszłych emerytur obywateli - "zadbanie o to, aby świadczenia te były wystarczające na zaspokojenie potrzeb emerytów".

"Zależy nam na tym, by Polacy otrzymywali jak najwyższe świadczenia emerytalne, pozwalające godnie przeżyć jesień życia. Analizujemy różne warianty, szukamy jak najlepszych rozwiązań, które przysłużą się Polakom" – podkreślił Szwed.

Resort rodziny wskazuje, że obecnie, co do zasady, składki płacone od umów-zleceń są bardzo niskie, czego konsekwencją jest wysokość otrzymywanych przez zleceniobiorców zarówno świadczeń krótkoterminowych (zasiłki chorobowe, macierzyńskie, gdy osoby te podlegają dobrowolnie ubezpieczeniom chorobowym) jak i świadczeń długoterminowych (renta z tytułu niezdolności do pracy, emerytura), która jest nieadekwatna (znacznie niższa) od otrzymywanych przychodów z tytułu wykonywanych umów cywilnoprawnych. Tytuły do ubezpieczenia są kumulowane tylko do osiągnięcia z tytułu umowy zlecenia podstawy wymiaru składek nie niższej niż najniższe wynagrodzenie za pracę.

Wiceszef MRPiPS przypomniał, że dyskusja o zmianie obowiązujących przepisów toczy się od kilku lat. Zauważył, że kwestia ta była jedną z rekomendacji "Przeglądu systemu emerytalnego", opracowanego przez resort pracy i przyjętego przez Radę Ministrów 30 grudnia 2016 roku.

"Także partnerzy społeczni postulowali ograniczenie funkcjonującej w systemie ubezpieczeń społecznych hierarchizacji tytułów ubezpieczeń i uporządkowanie obowiązku podlegania ubezpieczeniom społecznym. Temat wielokrotnie poruszany był też na forum Rady Dialogu Społecznego" – zaznaczył wiceminister Szwed.(PAP)

autorka: Karolina Kropiwiec

kkr/ krap/

Źródło:PAP
Tematy
Prowadź konto za 0 złotych w banku Pekao S.A.

Prowadź konto za 0 złotych w banku Pekao S.A.

Advertisement

Komentarze (10)

dodaj komentarz
carlito1
Super ! Wypychany ludzi w szarą strefę :) .... Tylko dobrowolny ZUS!!!!

(Dla ludzi mało ogarniętych, składki ZUS składają się z kilku skladek, a skladka zdrowotna (ta od leczenia) może być opłacana osobno, 300 coś tam złotych...
meryt
po_co "Dajmy ludziom wybór "

Co wybrałbyś w USA?

"Ile kosztuje ubezpieczenie zdrowotne w USA?"
"Pozwól, że zrobię taki krótki wstęp. Jeśli przy stoliku usiądzie razem kilka osób pracujących w różnych firmach i zaczną rozmawiać na temat ubezpieczeń zdrowotnych, to okaże się,
po_co "Dajmy ludziom wybór "

Co wybrałbyś w USA?

"Ile kosztuje ubezpieczenie zdrowotne w USA?"
"Pozwól, że zrobię taki krótki wstęp. Jeśli przy stoliku usiądzie razem kilka osób pracujących w różnych firmach i zaczną rozmawiać na temat ubezpieczeń zdrowotnych, to okaże się, że każda z nich ma inne ubezpieczenie, inny wariant, płaci za nie inną stawkę a stopień pokrywania kosztów za poszczególne usługi medyczne też jest różny. To co będzie łączyć te osoby to fakt, że w razie problemów ze zdrowiem nigdy nie będą tak naprawdę wiedzieć ile choroba wyssie z nich pieniędzy (ale o tym trochę później)."

"Wysokość miesięcznej stawki za ubezpieczenie zdrowotne a w konsekwencji ponoszonych kosztów zależy bowiem od wariantu a także od miejsca zamieszkania. Na terenie niektórych stanów działa na przykład siedem firm ubezpieczeniowych i konkurencja jest większa a na terenie niektórych tylko dwie i ceny są dużo wyższe. Ale wszędzie obowiązuje jedna zasada. Im chcesz mieć lepsze ubezpieczenie, czyli takie, które pokryje jak najwięcej procedur medycznych, badań laboratoryjnych, które da Ci dostęp do specjalistów, zabiegów itd, tym polisa jest droższa. W zależności więc od tego co wybierzesz, tyle zapłacisz."

'W miarę dobre ubezpieczenie kosztuje więc dla jednej osoby miesięcznie kilkaset dolarów, dobrze powyżej pół tysiąca.'

"Czy jak mam ubezpieczenie zdrowotne w USA za pięćset dolarów to z głowy?
Niestety nie. Choćby nie wiem co, do chorowania w USA trzeba zawsze dopłacać, mimo posiadanego ubezpieczenia. Jeśli na przykład idziesz do swojego lekarza pierwszego kontaktu, to bardzo często z polisy wynika, że musisz dopłacić jakąś sumę. W większości pakietów jest to 30/40 dolarów. Tak, dobrze czytasz. Masz ubezpieczenie, za które wywalasz miesięcznie 500 dolarów a jak idziesz z kaszlem, czy gorączką, to i tak musisz dopłacić te cholerne 30 dolców. Ale to pikuś."

"Od wariantu zależy czy załóżmy za prześwietlenie nogi nie zapłacisz nic (musi to być bardzo dobre ubezpieczenie), czy zapłacisz połowę, albo jakiś inny procent. I nie przekładaj tego na polskie realia. Ceny usług medycznych w USA są wyjęte z sufitu. Prześwietlenie nogi będzie kosztować jakieś 1200 dolarów, Ty dopłacisz więc tyle, ile masz określone w polisie. Jeśli w dokumencie jest napisane, że pokrywasz pięćdziesiąt procent w przypadku prześwietleń, to dostaniesz rachunek do domu na 600 dolarów do zapłacenia (mimo, że opłacasz miesięcznie ubezpiecznie za kilkaset dolarów)."


"Ubezpieczenie zdrowotne w USA, dwa kluczowe słowa : copayment i deductible
Wróćmy do rozmowy kilku osób siedzących przy stoliku. Gdy zaczną dyskutować na temat ubezpieczeń zdrowotnych, to często będą padać pytania : jakie masz deductible? Albo : ile wynosi u ciebie copayment? Cóż to oznacza? Deductible to nic innego, jak ilość pieniędzy jaką trzeba zapłacić z własnej kieszeni w ciągu roku za leczenie, zanim firma ubezpieczeniowa zacznie pokrywać jakiekolwiek wydatki. Copayment, to suma jaką musisz zapłacić żeby w ogóle lekarz Cię przyjął (mimo posiadanego ubezpieczenia)."

"Czyli tak jak wspominałam, w wielu przypadkach wizyta u lekarza pierwszego kontaktu wiąże się z wydatkiem 30/40 dolarów, mimo posiadanego ubezpieczenia. W recepcji podajesz kartę ubezpieczeniową, płacisz te 30 czy 40 dolców i dopiero ktoś Cię dopuści do lekarza. A potem módl się żeby nic poważnego Ci nie było. Bo jeśli na przykład lekarz coś Ci znajdzie, co będzie wymagało dodatkowych testów, badań a Twój wariant ubezpieczenia mówi, że Twoje deductible to 5 tysięcy dolarów, to wydatki związane z leczeniem do tej kwoty ponosisz Ty."

"Zapytasz więc : po co mi takie gówniane ubezpieczenie, skoro i tak muszę płacić kupę kasy? Po to, by w przypadku poważnej choroby, operacji i leczenia, które mogą kosztować kilkanaście, kilkadziesiąt czy kilkaset tysięcy dolarów nie przekręcić się na drugi świat z powodu rachunków medycznych."

"Ubezpieczenie zdrowotne w USA a pobyt w szpitalu
To jest koleje zagadnienie, od którego można dostać zawału. Wybierając ubezpieczenie decydujesz też o tym, ile zapłacisz za ewentualny pobyt w szpitalu. Możesz wieszać psy na NFZ, ale jak dzieje się coś poważnego, konieczna jest operacja, to nie obchodzą Cię koszty. Możesz się ewentualnie zastanawiać czy przypadkiem nie wylądujesz z łóżkiem na korytarzu. W USA tak to nie działa."

"Kupując polisę musisz przeanalizować warianty i podjąć decyzję co w przypadku szpitala. Dostajesz mętliku w głowie, bo widzisz, że jedna doba w szpitalu będzie Cię kosztowała kilkaset dolarów a firma ubezpieczeniowa przejmuje płacenie dopiero, po którejś dobie. Mało tego, załóżmy, że lekarz na przykład uzna, iż potrzebujesz jakiejś operacji, ale ona się nie odbędzie, dopóki firma ubezpieczeniowa nie wyda zgody."

"Mówię, że tak to wygląda w przypadku zabiegów, które się planuje. Z Twojej polisy może bowiem wynikać, że ten konkretny zabieg nie jest objęty ubezpieczeniem. I wtedy płacisz za zabieg z własnej kieszeni. Prawda, że inaczej już patrzysz na NFZ?"

"Ubezpieczenie zdrowotne w USA można kupić tylko raz w roku
Dobrze czytasz. Ubezpieczenia sprzedawane są tylko od połowy listopada do połowy grudnia. I koniec. Nie kupisz w tym okresie, nie masz. Są wyjątki, do których zaliczane są : zmiana stanu cywilnego, narodziny dziecka, rozwód, zmiana pracy. Słowem, jeśli Twoja sytuacja życiowa zmienia się w prawnym sensie, to możesz kupić ubezpieczenie w innym okresie niż przeze mnie wspomniany. Jeśli nie, to nie."

"Tu muszę jeszcze nadmienić, że w USA dzieci nie są tak jak w Polsce automatycznie ubezpieczane przez państwo. W Stanach Zjednoczonych rodzic odpowiada za polisę dziecka i to rodzic musi dziecku ją kupić. Jeśli jedna z osób w rodzinie pracuje w firmie, która zapewnia ubezpieczenie pracownicze, to ta osoba może dopisać do ubezpieczenia współmałżonka i dzieci. Polisa jest wtedy oczywiście droższa o te dodatkowe osoby."

"To, że w ubezpieczeniu określona jest również kwestia refundacji leków. W Polsce tego typu sprawy są regulowane na poziomie ministerstwa zdrowia. Tutaj decydujesz Ty, podczas zakupu ubezpieczenia. W warunkach jest bowiem jasno określone, ile będziesz płacić za lekarstwa. Zasada jest zawsze taka sama. Im lepsze ubezpieczenie (czytaj droższe), tym mniej płacisz za leki."

"A wiesz co jest najgorsze z ubezpieczeniami? To że, co roku musisz podejmować decyzję, czy zostajesz przy tym, które masz, czy szukasz innego. Zapytasz : a po co szukać innego, skoro to w miarę mi odpowiada? Cóż, stawki co roku idą w górę, zmieniają się również warunki ubezpieczenia. Bywa, że to, co było gwarantowane w bieżącym ubezpieczeniu, nie jest już gwarantowane w polisie na kolejny rok. Stawka może też tak pójść w górę, że dochodzisz do wniosku, że Cię na to ubezpieczenie już nie stać."

"Dlatego mówię poważnie, jeśli mieszkasz w Polsce, dziękuj Bogu, że masz NFZ. Tak, wiem. Czasem się czeka miesiącami na wizytę. Ale są opcje prywatne i one nie rujnują Ci budżetu. Sęk w tym, że wiele osób w Polsce uważa, że skoro płaci składkę regularnie co miesiąc, to nie ma ochoty jeszcze dopłacać i chodzić gdziekolwiek prywatnie. Cóż, sądzę, że niejeden Amerykanin przyjąłby taki system z pocałowaniem ręki."

"I jeszcze jedna rzecz. Żeby było jasne. Nie możesz sobie pójść w USA do lekarza, który Ci się spodoba. Możesz pójść do lekarza figurującego na liście firmy, od której kupujesz ubezpieczenie. Jeszcze coś? Tak. Znajoma poleci Ci dobrego lekarza a Ty z radością odkryjesz, że jego nazwisko znajduje się w rejestrze Twojej firmy ubezpieczeniowej. Dzwonisz więc z zadowoleniem, by umówić się na wizytę a w słuchawce słyszysz :Doktor X nie przyjmuje nowych pacjentów."
demeryt_69
Powinieneś koniecznie zwiększyć dawkowanie tabletek - SUBITO !!!
po_co
Jest miejsce na publiczną służbę zdrowia i system emerytalny oraz na wybór czy chce się w nim brać udział.
Publiczna służba zdrowia czy powszechny system emerytalny to duży krok w rozwoju naszej cywilizacji ale tylko wtedy gdy funkcjonują na rynkowych zasadach.
Nie można nikogo zmuszać do tego aby się ubezpieczał
Jest miejsce na publiczną służbę zdrowia i system emerytalny oraz na wybór czy chce się w nim brać udział.
Publiczna służba zdrowia czy powszechny system emerytalny to duży krok w rozwoju naszej cywilizacji ale tylko wtedy gdy funkcjonują na rynkowych zasadach.
Nie można nikogo zmuszać do tego aby się ubezpieczał albo zbierał pieniądze na emeryturę, to powinien być wolny wybór, a nie konieczność.

Zasłanianie się interesem pracownika ponad interes pracodawcy to jakaś skrajna głupota.
Wystarczy zmienić formę komunikacji, zamiast dzielić składki na część pracownika i pracodawcy co ukrywa rzeczywiste koszty powinno się jasno informować:

- Twoja pensja wynosi 3500 zł, zapłacisz od niej 595 zł podatku PIT i do ręki dostaniesz 2905 zł
- Twoja pensja wynosi 3500 zł, zapłacisz od niej 1365 zł podatku PIT, podatku emerytalnego i podatku na ubezpieczenie zdrowotne i do ręki dostaniesz 2135 zł

Twój wybór.
fortidude
Zgadzam się. Ja chętnie bym zrezygnował z zus i opłacał tylko składkę zdrowotną.
po_co odpowiada fortidude
Właśnie o to chodzi, znam bardzo wiele osób które mając wybór (umowa o dzieło) wybierało ubezpieczenie w NFZ. Problemem dla nich nie był fakt ubezpieczenia w NFZ tylko brak możliwości zrezygnowania z niego.

Dajmy ludziom wybór zachowując plusy wspólnego systemu. Bez względu na to jak ktoś chciałby krytykować
Właśnie o to chodzi, znam bardzo wiele osób które mając wybór (umowa o dzieło) wybierało ubezpieczenie w NFZ. Problemem dla nich nie był fakt ubezpieczenia w NFZ tylko brak możliwości zrezygnowania z niego.

Dajmy ludziom wybór zachowując plusy wspólnego systemu. Bez względu na to jak ktoś chciałby krytykować publiczną służbę zdrowia to mimo wszystko powszechny dostęp do służby zdrowia pozwolił nam pozbyć się wielu plag, poniósł średnią wieku oraz zmniejszył liczbę zgonów wśród dzieci.
kerad_ odpowiada po_co
Problem w tym, że wszyscy chcą się wypisać jak są zdrowi, a natychmiast chcą się zapisać jak zachorują!
meryt
po_co "służbę zdrowia... funkcjonują na rynkowych zasadach.
... to powinien być wolny wybór, a nie konieczność."

"amerykański system zdrowotny.

Przykładowy cennik, jaki został nam zaoferowany:

$350 za dwie osoby miesięcznie po to, żeby i tak sam płacić za wszystkie koszty usług
po_co "służbę zdrowia... funkcjonują na rynkowych zasadach.
... to powinien być wolny wybór, a nie konieczność."

"amerykański system zdrowotny.

Przykładowy cennik, jaki został nam zaoferowany:

$350 za dwie osoby miesięcznie po to, żeby i tak sam płacić za wszystkie koszty usług medycznych ale nie wykosztować się więcej niż $13,000 rocznie (czyli de facto ubezpieczasz się tylko od mega wypadków i wielkich kwot w dziesiątkach tys. $$$)

albo:

$420 miesięcznie za dwie osoby i wtedy płacisz większość i tak sam, ubezpieczasz się zaś od wydatków większych niż $5,200 rocznie.

albo:

Możesz też płacić $560 miesięcznie za dwie osoby, leczenie masz pokryte oprócz $20-$50 za wizyty u lekarzy, aż uzbiera się $3,000 w ciągu roku i wtedy masz spokój.

Takie mam opcje teraz przy obecnym zatrudnieniu (o którym mówiłam ostatnio w nagraniu tutaj). To są obniżone kwoty w porównaniu do tych, jakie są oferowane indywidualnie przez ubezpieczalnie takie jak Kaiser Permanente, Blue Shield, Blue Cross.

Ja wiem, że w Polsce jest beznadziejny system zdrowia i mimo tego, że osoby prowadzące działalność gospodarczą muszą płacić ok 1000zł miesięcznie, to nie mogą liczyć na wizytę u żadnego specjalisty w terminie szybszym niż kilka miesięcy. Ale w USA te tańsze plany to też jest zdzierstwo. Zresztą przy każdej usłudze zdrowotnej ubezpieczyciel i tak (po fakcie oczywiście) próbuje kombinować i kazać Tobie płacić jak najwięcej.

W praktyce odbywa się to tak, że jak potrzebujesz jakichś usług medycznych to najpierw z nich korzystasz, a dopiero potem listownie dowiadujesz się jaki jest koszt i ile płacisz Ty a ile ubezpieczyciel. Gdy zapytasz o koszt wizyty u lekarza, to dowiesz się o podstawowej opłacie, ale finalnie cena może być inna jeśli w trakcie wizyty okaże się, czy była niezbędna, czy tylko prewencyjna, czy lekarz zrobił Ci dodatkowe szybkie badanie, czy zdiagnozował coś dodatkowego itd itp… A w przypadku specjalistycznych badań sprawy się jeszcze bardziej komplikują.

Co gorsza, planu nie możesz ot tak zmienić kiedy chcesz. Są na to specjalne okresy takie jak teraz, w listopadzie, na kolejny rok. A jeśli nie zapiszesz się w odpowiednim momencie to grozi Ci kara finansowa."
tomkooo odpowiada po_co
problem jak zwykle jest w praktyce.
ci cwaniacy co teraz sie wypisza z ZUS to za 30 lat beda pod sejmem opony palic + zadac, zeby wprowadzono emeryture obywatelka :) i pewnie w koncu wprowadza - i znowu ten na umowie o prace bedzie frajerem, bo cale zycie placil, a dostanie tyle co bumelant.
meryt odpowiada tomkooo
tomkooo "ci cwaniacy co teraz sie wypisza z ZUS to za 30 lat beda pod sejmem opony palic '

Tak piszą z Konfederacji, ale wśród emerytów mają tylko 1,2% poparcia.

Powiązane: Praca

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki