Z danych GUS-u wynika, że w 2014 roku w Polsce działało 1826 tys. mikroprzedsiębiorstw, czyli firm zatrudniających do 9 osób. 18% z nich mieściło się w woj. mazowieckim. Łącznie zatrudniają one 3,5 mln osób. Ich średnioroczne przychody wynoszą 824 mld zł, a koszty – 727 mld zł. Przeciętne wynagrodzenie na jednego pracującego w 2014 roku wyniosło 2257 zł brutto, czyli 1639 zł netto.


Najwięcej osób zatrudnionych w mikroprzedsiębiorstwach pracowało w sektorze handlu i naprawy samochodów – 1057 tys. (29%), następne miejsca zajęły budownictwo – 452 tys. osób (12,7%), działalność profesjonalna, naukowa i techniczna – 398 tys. osób (11,2%) oraz transport i gospodarka magazynowa – 264 tys. osób (7,4%).
Na 1826 tys. przedsiębiorstw, aż 1289 tys. to firmy z jednym pracującym (głównie właścicielem). Liczba mikroprzedsiębiorstw do dwóch pracujących wynosi 211 tys. osób, do trzech – 112 tys., do czterech – 68 tys., a do pięciu – 48 tysięcy.
Przeczytaj także
W mikroprzedsiębiorstwach na podstawie umowy o pracę zatrudnionych było tylko 1,5 mln osób. Przeciętne oficjalne wynagrodzenie w mikrofirmach wynosiło 2257 zł brutto, czyli 1639 zł netto. Największe zarobki odnotowano w dziale informacja i komunikacja – 3428 zł brutto miesięcznie (2435 zł netto), a najniższe w zakwaterowaniu i gastronomii – 1889 zł brutto (1382 zł netto). W handlu przeciętna płaca brutto w mikroprzedsiębiorstwach wynosiła 2205 zł brutto (1602 zł netto).
Prowadzenie własnej firmy nie gwarantuje sukcesu finansowego
Średni oficjalny zysk polskich mikroprzedsiębiorstw nie jest powalający – po odliczeniu wszystkich kosztów przeciętny mikroprzedsiębiorca zarabia 4,9 tys. zł netto miesięcznie. To więcej niż wynosi średnia płaca w sektorze przedsiębiorstw zatrudniających więcej niż 9 pracowników, która na koniec 2015 roku kształtowała się na poziomie 2,8 tys. zł netto, ale to wciąż niewiele ponad 1200 euro miesięcznie.

Warto pamiętać, że jest to średnia – szacowana mediana dochodów netto w przedsiębiorstwach zatrudniających do 9 pracowników wynosi 4,2 tys. zł netto, a przeciętnego wynagrodzenia w tychże firmach – ok. 1425 zł netto.
Ile wydajemy na tych wrednych leniwców?
Skala zjawiska nie jest ujęta w żadnej statystyce. Ekonomiści i analitycy wciąż powołują się na badania shadow economy, a przecież owe shadow siedzi i mruczy w ich domostwach! „Wymiauczając” trawią majątek i czas człowieka, który nie zdaje sobie nawet sprawy, że co miesiąc koci kumpel kosztuje ich przeciętnie 200 zł. Ostrożnie szacując, że kot rządzi w co piątym gospodarstwie domowym w Polsce otrzymujemy zawrotną liczbę 2,5 mln zniewolonych rodzin, które na utrzymanie puszystych książąt rocznie wydają ponad 5 mld zł!
W mikrofirmach oficjalne przeciętne wynagrodzenie jest blisko dwukrotnie niższe od przeciętnej w całej gospodarce narodowej. Wynika z tego, że w teorii lepiej szukać pracy w dużym przedsiębiorstwie. Kłopot w tym, że mikrofirmy cechuje bardzo wysoka skłonność do unikania podatków i składek – stąd bardzo wysoki wskaźnik kosztów (blisko 90%) oraz niskie średnie płace – pracodawcy zatrudniają na minimalne wynagrodzenie, a pozostałą część kwoty oferują „pod stołem” – nieopodatkowaną i wolną od ZUS-u. Jest to wyraźny sygnał dla ustawodawcy, że mikroprzedsiębiorstwa powinny być objęte innymi regulacjami w zakresie prawa pracy – przede wszystkim mniej kosztownymi.
Państwo traci na braku reakcji – są to setki milionów złotych utraconych dochodów dla ZUS-u oraz prawdopodobne zawyżone przyszłe wydatki na program 500+ dla pierwszego dziecka.

























































