

W zeszły piątek węgierski parlament zaaprobował pierwszą część planu mającego ulżyć doli kredytobiorców. Banki będą musiały zwrócić klientom pieniądze pobrane w wyniku stosowania spreadu walutowego oraz wyrównać straty wynikające ze stosowania jednostronnych zmian w umowach (np. ustalania oprocentowania bez odniesienia do wskaźników rynkowych).
Radykalne rozwiązanie problemu kredytów walutowych to jeden ze sztandarowych postulatów partii Fidesz. Po wyroku Sądu Najwyższego, który podważył zasadność stosowania przez banki różnych cen zakupu i sprzedaży walut oraz unieważnił jednostronne zmiany w umowach kredytowych, droga do regulacji prawnych określających szczegóły zadośćuczynienia została otwarta. Plan przewiduje m.in., że banki będą musiały w ciągu 90 dni oddać kredytobiorcom środki pobrane w postaci spreadu walutowego.
Banki nie złożą broni
Największy węgierski kredytodawca, bank OTP, oczekuje, że w wyniku wprowadzonych zmian w prawie będzie zmuszony ponieść straty w wysokości 27 mld forintów (ok. 360 mln zł). Kwota ta jest większa niż wcześniejsze szacunki, ponieważ rekompensaty za stosowanie spreadu będą musiały zostać wypłacone również osobom, które zaciągnęły zobowiązania dawniej niż 5 lat temu.
ReklamaZobacz także
Jeszcze poważniejsze skutki będzie miała konieczność wyrównania należności kredytobiorców wobec których stosowano jednostronne zmiany warunków umowy. OTP szacuje, że w przypadku kredytów walutowych rekompensaty sięgną 90 mld forintów (1,2 mld zł). Nowe prawo obejmuje także kredyty w krajowej walucie, dlatego bank dodatkowo będzie musiał wygospodarować około 20-30 mld forintów dla klientów spłacających kredyty hipoteczne i konsumpcyjne w forintach.
Bank OTP poinformował, że skorzysta z możliwości dochodzenia swoich racji przed sądem. Przypomnijmy, że ustawa wprowadzona przez węgierski parlament zakłada, że domyślnie wszystkie klauzule w umowach jednostronnie kształtujące parametry produktu (np. oprocentowanie) uznane są za niesprawiedliwe i nieobowiązujące. Banki będą miały 30 dni na udowodnienie, że w konkretnych przypadkach takie zapisy są uzasadnione. W sprawach toczących się przed sądami argumenty drugiej strony przedstawiać będzie państwo, a koszty postępowania poniosą banki.
/mk



























































