Nowy właściciel spółki Uboat-line, Zbigniew Stonoga, w związku ze swoją ucieczką z Polski rekomenduje Radzie Nadzorczej ogłoszenie upadłości spółki. O wszystkim akcjonariusze dowiadują się oczywiście z Facebooka. Tak wygląda kolejny rozdział giełdowej farsy wokół tej mało do tej pory znanej giełdowej spółki z rynku NewConnect.


Na początku lutego informowaliśmy na łamach Bankier.pl o giełdowej farsie na Facebooku. Zbigniew Stonoga, właściciel jednej ze spółek próbował wówczas przez ten portal społecznościowy sprzedać akcje Uboat-line, spółki notowanej na NewConnect. Koszt jednej sztuki zdecydowanie przewyższał jednak rynkową wycenę papierów Uboata. Na Fecebooku pojawiły się również wówczas informacje o zmianach w zarządzie, o których spółka jeszcze nie zdążyła poinformować poprzez system EBI.

Sprawa zainteresowała Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych, Stonoga najpierw próbował oczernić SII, wszedł w utarczkę słowną z przedstawicielką KNF, a następnie próbował obejść problem oferty akcji spółki publicznej poprzez sprzedaż udziałów w spółce posiadającej papiery Uboat.
Dzisiaj Stonoga dopisał jednak kolejny rozdział do tej historii. Właściciel większościowego pakietu akcji Uboat-line poinformował bowiem swoich facebookowych fanów, iż polskie władze chcą zamknąć go w więzieniu, co zmusiło go do ucieczki z kraju. Owa ucieczka ma uniemożliwić Stonodze planowaną restruktujryzację Uboata.
- W zaistniałej sytuacji zamachu na moją wolność jako akcjonariusz mający największe zaangażowanie finansowe w Uboat Line S.A będę rekomendował Radzie Nadzorczej i nowemu Zarządowi ogłoszenie upadłości spółki - informował w nocy na Facebooku Stonoga.

Sprawa budzi wiele wątpliwości. Począwszy od tajemniczej ucieczki, poprzez sądowy wyrok, skończywszy na ponownym przekazywaniu ważnych dla spółki informacji przez Facebooka. Sam Stonoga w swoim wpisie zaznaczył, że zwróci swoim fanom pieniądze, które mu przesłano na ratowanie tego projektu.
Poprzedni prezes wyprowadzał majątek?
Od samego początku smaczku sprawie dodawał fakt, iż Uboat jest spółką poważnie zadłużoną, której zdolność do spłacenia obligacji jest bardzo wątpliwa. Początkowo Stonoga bagatelizował tę kwestię twierdząc, że uda mu się postawić spółkę na nogi. Teraz zwrócił się przeciwko poprzednikowi obwiniając go o nieprawidłowości.
- Będę także rekomendował zawiadomienie organów ścigania o przestępczym zachowaniu Grzegorza Misiąga poprzez wyprowadzanie majątku spółki oraz przestępstwie niegospodarności, a nadto tworzeniu i wprowadzaniu w obieg fałszywych dokumentów mających wpływ na błędne decyzje GPW - dodał Stonoga w swoim wpisie.
Farsa wokół Uboat-line trwa więc dalej. Dzisiejsze wydarzenia sugerują jednak, że niedługo może ona się zakończyć. I będzie to koniec, który zaboli przede wszystkim akcjonariuszy. Tylko dzisiaj akcje Uboat pod wpływem facebookowych doniesień traciło ponad 36% swojej wartości. Spółka znajduje się jedna w trendzie spadkowym nie od dziś. W ciągu ostatnich 12 miesięcy wycena giełdowa Uboata stopniała aż o 97%.
Adam Torchała




























































