Prezydent Donald Trump dał zielone światło do nałożenia ceł na wartą 50 mld dol. część importu z Chin - donoszą amerykańskie media. Oficjalnie decyzja wraz z listą towarów objętych taryfami ma zostać ogłoszona dziś. Chińczycy już zapowiedzieli stanowczą odpowiedź.
[Aktualizacja 15:35] W piątek po południu prezydent Trump poinformował o nałożeniu sankcji, a po kilku godzinach Pekin odpowiedział analogiczną decyzją. Więcej na ten temat przeczytasz w artykule "Wojna handlowa. Trump nakłada cła na Chiny, Pekin odpowiada"
Wstępna lista 1300 sprowadzanych z Chin produktów, które miałyby zostać objęte dodatkowym 25-proc. cłem, została opublikowana przez Amerykanów na początku kwietnia. Łączna wartość importu tych towarów sięgnęła w ubiegłym roku ok. 50 mld dol. Był to kolejny etap eskalacji konfliktu handlowego między dwiema największymi gospodarkami świata - w pierwszej turze dwustronnych sankcji taryfy dotknęły stosunkowo niewielkiej części wymiany - ok. 3 mld dol. rocznie.
Fakt, że prezydent Trump nie zdecydował się w kwietniu od razu nałożyć nałożyć nowych sankcji, a jedynie zapowiedział, że to zrobi, mógł napawać nadzieją, że wojna handlowa skończy się zanim na dobre wybuchnie, ograniczając się do niewielkiej grupy towarów objętych cłami i wymiany "uprzejmości" między Pekinem a Waszyngtonem. Strony podjęły negocjacje, a Chińczycy zgodzili się na ustępstwa - zobowiązali się do znaczącego i szybkiego zwiększenia importu ze Stanów Zjednoczonych. To właśnie na redukcji gigantycznego deficytu USA w handlu z Chinami, sięgającego 375 mld dol. rocznie, miało szczególnie zależeć Donaldowi Trumpowi.
Oferta okazała się jednak niesatysfakcjonująca. Jak donoszą renomowane media, m.in. Bloomberg, "Wall Street Journal" i "Financial Times", Trump dał wczoraj zielone światło do nałożenia taryf. Wciąż nie wiadomo, kiedy nowe regulacje wejdą w życie, ale ma się to stać wkrótce. Agencja Reutera i "WSJ" donoszą, że prezydent USA wstrzymywał się z decyzją do ostatniej chwili (dziś upływa termin, do którego lista miała być ogłoszona), by nie doprowadzić do fiaska rozmów z Pjongjangiem. Po spotkaniu z Kim Dzong Unem uznał, że Pekin nie będzie już przeszkodą w negocjacjach, ponieważ powstała "bezpośrednia linia komunikacji" między USA a Koreą Północną.
Lista towarów objętych cłami ma być zbliżona do pierwotnej, opublikowanej w kwietniu, choć CNBC i Reuters podają, że znajdzie się na niej 800-900 pozycji. Na celowniku Amerykanów są m.in. produkty objęte wsparciem Pekinu w ramach programu "Made in China 2025", który ma uczynić Państwo Środka samowystarczalnym światowym liderem zaawansowanych technologii.

Chińczycy już w kwietniu błyskawicznie odpowiedzieli zapowiedzią analogicznych sankcji. W razie wprowadzenia taryf przez Trumpa Pekin ma nałożyć 25-procentowe cła
na 106 produktów sprowadzanych zza Oceanu.
Na "czarnej liście" znalazły się m.in. soja, sorgo, niektóre samoloty,
ciężarówki, SUV-y i pojazdy elektryczne, a także sok pomarańczowy,
wyroby tytoniowe, kukurydza, bawełna, wołowina i whisky. Odpowiedź Pekinu była silniejsza, niż spodziewało się wielu analityków. Wartość
importu tych dóbr do Państwa Środka wynosi ok. 50 mld dol. rocznie,
czyli tyle samo, ile objęły cła zapowiedziane przez Waszyngton. O
ile nominalnie wartości są takie same, to już procentowo mowa o zupełnie
innych rozmiarach - według amerykańskich danych USA nakładają dodatkowy
narzut na ok. 10 proc. importu z Chin, a Państwo Środka już na niemal
40 proc. importu ze Stanów Zjednoczonych. Według chińskich danych Pekin nałoży cła na jedną trzecią importu z USA.
Wczoraj szef chińskiej dyplomacji apelował do Amerykanów, by dokonali "mądrego wyboru". Inni przedstawiciele rządu powtarzają, że jeżeli Waszyngton nałoży sankcje, (nieoficjalna) umowa o zwiększeniu importu z USA zostanie anulowana.
A to przypuszczalnie popchnie Trumpa do realizacji kolejnej obietnicy - objęcia dodatkowym cłem kolejnych produktów wytwarzanych w Państwie Środka. Reuters podaje, że lista produktów jest już niemal gotowa, a wartość ich importu z Chin do USA wyniosła w ubiegłym roku aż 100 mld dol. I w tym przypadku Pekin zapowiedział proporcjonalną odpowiedź. W efekcie niemal wszystkie dobra sprowadzane ze Stanów Zjednoczonych za Mur będą obłożone dodatkowym 25-proc. cłem.
Maciej Kalwasiński































































