REKLAMA
Podwójna szansa na wygraną! Ranking ETF w Wakacjach na Giełdzie

    Za pięć dwunasta Chiny idą na ustępstwa wobec USA

    2018-06-05 21:30
    publikacja
    2018-06-05 21:30

    Ślimaczące się negocjacje między Waszyngtonem a Pekinem w końcu zaczynają przynosić konkretne efekty. Jeśli prezydent Trump zrezygnuje z planów nałożenia dodatkowych ceł na sprowadzane zza Muru towary, Chiny niemal od razu znacząco zwiększą import z USA - dowiedział się "The Wall Street Journal".

    fot. / / Kyodo

    Nieuchronnie zbliża się godzina zero, gdy zgodnie z zapowiedziami wojna handlowa między dwiema największymi gospodarkami świata ma się rozpętać na dobre. Do 15 czerwca amerykańska administracja ma oficjalnie ogłosić listę sprowadzanych z Państwa Środka towarów, na które zostaną nałożone dodatkowe 25-procentowe cła. Wkrótce potem regulacje mają wejść w życie.

    Pekin już zapowiedział, że w takim wypadku odpowie analogicznymi sankcjami. O ile w pierwszej turze nakładania nowych taryf, zmiany dotknęły wąskie grupy produktów, w przypadkach których wartość importu z Chin do USA i vice versa oscylowała koło 3 mld dol., to w drugiej turze wymiany ciosów mowa już o dobrach wartych aż 50 mld dol. Za rogiem czai się już trzecia tura, obejmująca astronomiczną kwotę 100 mld dol., co łącznie daje (w zależności od źródła danych) niemal lub wręcz wszystkie towary sprowadzane zza oceanu do Państwa Środka.

    Aby zapobiec eskalacji konfliktu, przedstawiciele Trumpa i Xi prowadzą od kilku tygodni intensywne negocjacje. Do tej pory nie przyniosły one przełomu, co było widoczne w komunikatach publikowanych po kolejnych turach negocjacji przez Pekin i Waszyngton. Ale i mało kto spodziewał się rychłych rozstrzygnięć, gdyż wyjściowe stanowisko Amerykanów było nie do zaakceptowania dla Chińczyków.

    Teraz wygląda na to, że taki po prostu jest styl Donalda Trumpa - zacząć od żądań z kosmosu, by ugrać, ile jest tylko możliwe. Jako że 45. prezydenta USA od dawna boli wielki deficyt handlowy Stanów Zjednoczonych, a jego redukcja nie będzie dla Pekinu tak kosztowna jak realizacja innych postulatów Waszyngtonu, to właśnie w tym punkcie Chińczycy są gotowi na znaczące ustępstwa.

    Jak donosi "The Wall Street Journal", grupa negocjatorów zza Muru pod wodzą wicepremiera Liu He, zaufanego przewodniczącego Xi, zaoferowała znaczące zwiększenie importu produktów rolnych, surowców energetycznych oraz artykułów przemysłowych. Jeśli dojdzie do zawarcia porozumienia, już w pierwszym roku jego obowiązywania chińskie firmy mają wydać m.in. na amerykańską kukurydzę, soję, gaz, węgiel i ropę aż 70 mld dol. To wyraźnie mniej od oczekiwanych przez Trumpa 200 mld dol., ale więcej, niż można było oczekiwać. Nie jest też jasne, czy mowa o zwiększeniu zakupów o 70 mld dol. czy do 70 mld dol. - z obecnych 20 mld w przypadku produktów rolnych i 10 mld - energii. W pierwszym przypadku eksport z USA za Mur wzrósłby o niemal połowę. Eksperci mają wątpliwości, czy amerykańskie firmy byłyby w stanie na tyle zwiększyć produkcję i zwiększyć przepustowość infrastruktury transportowej, by zrealizować tak wysokie oczekiwania.

    Chińczycy podkreślają, że jeśli Amerykanie zdecydują się na wprowadzenie zapowiadanych sankcji, oferta traci ważność. Pozostaje nam zatem czekać na ruch Trumpa. Czy taka propozycja Pekinu go satysfakcjonuje? Czy będzie grał o wyższą stawkę?

    Na takim porozumieniu USA-Chiny mogą stracić inni. Apetyt chińskiego smoka wciąż rośnie, ale nie aż tak szybko, by wzrost zakupów w Stanach Zjednoczonych nie zagrażał pozostałym dostawcom zagranicznym. Wśród poszkodowanych znajdą się nie tylko eksporterzy surowców energetycznych - ropy i gazu - którzy nie należą raczej do sojuszników Waszyngtonu, ale i producenci przeróżnych towarów z Unii Europejskiej (części, maszyny, żywność), wołowiny z Australii (oraz surowców, np. węgla) i Argentyny czy soi z Brazylii. Jeżeli sprawdzą się wcześniejsze doniesienia agencji Reutera i Pekin zniesie embargo na amerykańskie kurczaki, zgoda między mocarstwami uderzy również w polskich producentów, od lat marzących o sprzedaży drobiu za Mur. W nieoficjalnych doniesieniach "WSJ" mowy o kurczakach nie ma, ale kategoria produktów rolnych może je również obejmować. Musimy zatem czekać na oficjalny komunikat.

    Maciej Kalwasiński

    Źródło:
    Tematy

    Komentarze (4)

    dodaj komentarz
    fred_
    Do ajwaj:
    Juz kiedys kilka razy "zjednoczylismy" sie z Rosja. Jak to sie skonczylo ten kazdy z nas odczuwa do dzisiejszego dnia.
    Polska ma szanse sie rozwijac tylko trzymajac sie z dala od Rosji.
    ajwaj
    Chinscy przyjaciele planuja nie tylko na minuty, a tez na lata, stulecia itd. :)
    A sytuacja na froncie wojny handlowej jest dynamiiczna

    ""Niemieckie media stwierdziły, że Europa nie jest w stanie stawić czoła Stanom Zjednoczonym, więc musi zjednoczyć się z Rosją i Chinami. > Rupert Stern.
    Według niego,
    Chinscy przyjaciele planuja nie tylko na minuty, a tez na lata, stulecia itd. :)
    A sytuacja na froncie wojny handlowej jest dynamiiczna

    ""Niemieckie media stwierdziły, że Europa nie jest w stanie stawić czoła Stanom Zjednoczonym, więc musi zjednoczyć się z Rosją i Chinami. > Rupert Stern.
    Według niego, Stany Zjednoczone nie zmienią swojego stosunku do Europy na lepsze w dającej się przewidzieć przyszłości, a jeśli nie damy odparcia Waszyngtonowi, sytuacja może się tylko pogorszyć, donosi Suddeutsche Zeitung.""

    A sama UE tez juz nie ta > Italia (ItaloEXIT), Niemcy (AfD) tj. slaba Kanclerz Merkel, Austria, itd. itp.
    sel
    Znacząco zwiększą import złota i srebra... za obligacje, puki się da..
    the_mind_renewed
    A tymczasem pan Soros pracuje usilnie aby walutę Euro zrobić niestabilną

    Powiązane: Chiny

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki