Jedno z ostatnich zagadnień prawnych ważnych dla frankowiczów spierających się z bankami ma szansę doczekać się rozstrzygnięcia. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej 16 kwietnia zajmie się aż trzema, niezależnymi od siebie, zestawami pytań.


Przedawnienie roszczeń o zwrot kapitału – oto hasło-klucz wspólne dla aż trzech spraw, którymi zajmie się TSUE 16 kwietnia 2026 r. Pod lupę trybunału trafia temat, który można nazwać ostatnim elementem „frankowych puzzli”.
W ciągu kilku ostatnich lat w dużej mierze wyjaśnione zostały problemy rodzące się na etapie rozstrzygania o nieważności umowy kredytowej, a także konsekwencji uznania kontraktu za niewiążący, w tym wzajemnych rozliczeń. Teraz kilka polskich sądów oczekuje na odpowiedź o zasady postępowania z potencjalnie lub faktycznie przedawniającymi się roszczeniami kredytodawców.
Dlaczego problem przedawnienia jest istotny?
W typowym, mocno uproszczonym scenariuszu sporu klient kontra bank mamy do czynienia z kilkoma kluczowymi etapami:
- Kredytobiorca staje się świadomy, że jego umowa zawiera klauzule niedozwolone.
- Konsument składa reklamację, a później pozew.
- Sąd stwierdza nieważność umowy kredytowej.
- Strony zwracają sobie wzajemnie to, co świadczyły. Bank zwraca zapłacone raty i inne koszty, kredytobiorca zwraca kwotę wypłaconego kredytu.
„Wszystko wyglądałoby prosto z matematycznego punktu widzenia, gdyby nie przedawnienie. Co do zasady roszczenie kredytobiorcy wobec banku przedawnia się z upływem 10 lat, a po zmianie kodeksu cywilnego w dniu 9.07.2018 r., każda zapłacona rata przedawnia się po 6 latach. Istotne jest to, że przedawnienie dla kredytobiorcy obejmuje każdą ratę oddzielnie, natomiast roszczenie banku jako przedsiębiorcy przedawnia się po 3 latach” – tak tłumaczyła problem w 2019 r. Aleksandra Jakubowska, radca prawny specjalizujący się w sprawach frankowych.

Banki, aby nie narazić się na ryzyko utraty zwrotu kapitału i przerwać bieg terminu, decydowały się pozywać klientów o zwrot kapitału. Konsumenci natomiast reagowali powołując się na przedawnienie roszczeń. W efekcie w sądach jest ok. 50 tys., gdzie pojawia się ten wątek. A szczegółowych niejasności nie brakuje.
Czy bank może walczyć jednocześnie na dwóch frontach?
Sprawa C-752/24, pierwsza z widniejących w agendzie TSUE na 16 kwietnia, ma swoje korzenie w umowie kredytowej zawartej w 2008 r. Kredyt był indeksowany frankiem szwajcarskim, a udzielił go mBank.
Kredytobiorcy dołączyli do pozwu zbiorowego, który miał na celu unieważnienie umowy. Skład grupy ustalono w marcu 2018 r. Bank wiedząc, że klienci walczą w sądzie, zdecydował się w grudniu 2021 r. wnieść pozew o zwrot wypłaconego kapitału jako nienależnego świadczenia. Termin nie był przypadkowy – wypadał tuż przed terminem ewentualnego przedawnienia (3 lata). Kredytodawca zabezpieczał się w ten sposób przed ryzykiem, że nie otrzyma wypłaconych środków w razie uznania umowy za niewiążącą.
Warto zwrócić uwagę na wynikający z takiej strategii paradoks. Bank w jednym postępowaniu argumentuje, że umowa jest ważna i wiążąca. W drugim – żąda zwrotu wypłaconych środków. Pytanie skierowane do TSUE zrodziło się z wątpliwości, czy pozew złożony przez bank „w ramach zarządzania ryzykiem” skutecznie przerywa bieg przedawnienia. Zwłaszcza, że został złożony przed rozstrzygnięciem kwestii nieważności umowy kredytu w innym postępowaniu.
Pytanie sądu do TSUE brzmiało następująco: „czy art. 7 ust 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich oraz zasady skuteczności, proporcjonalności, pewności prawa i prawa do sądu należy interpretować w ten sposób, że stoją one na przeszkodzie wykładni sądowej przepisów krajowych, zgodnie z którą bieg terminu przedawnienia roszczenia przedsiębiorcy przeciwko konsumentowi o zwrot świadczeń nienależnych spełnionych na podstawie umowy, która stała się nieważna na skutek zawarcia w niej nieuczciwych warunków umownych zostaje przerwany przez wniesienie przez bank pozwu o zapłatę, który został złożony przed prawomocnym zakończeniem wszczętego wcześniej przez konsumenta procesu o ustalenie nieważności umowy kredytu.”
Sprawa jest istotna ze względu na rozpowszechnienie się strategii „grania na dwa fronty” przez banki. Problem nie jest prosty. Ścierają się tu dwa kluczowe interesy – skuteczność ochrony konsumenta i prawo do obrony (banku). Gdyby konsument w obawie przed możliwymi konsekwencjami (ew. odsetki za opóźnienie) miał zwrócić kapitał „na żądanie”, to później po wygranym procesie musiałby osobno dochodzić jego odzyskania. Z kolei uznanie przez bank w pozwie o zapłatę kapitału, że umowa jest nieważna, może naruszać prawo do obrony.
Czy sądy mogą „kasować” przedawnienie roszczenia?
W sprawie C-753/24, początku sporu sięgają 2007 r. Wówczas 40-letni kredyt denominowany we franku szwajcarskim zaciągnęli klienci ówczesnego Nordea Banku. W 2017 r. konsumenci złożyli reklamację, a później pozew. W 2023 r. Sąd Okręgowy w Warszawie ustalił, że umowa jest nieważna w całości ze względu na zawarcie w niej niedozwolonych klauzul (przeliczeniowych).
W 2021 r. bank wystąpił z własnym powództwem przeciwko konsumentom, domagając się zwrotu wypłaconego kapitału wraz z odsetkami. Bank argumentował, że skoro umowa jest nieważna, pozwani powinni zwrócić równowartość otrzymanych środków jako świadczenie nienależne. Kredytobiorcy podnieśli zarzut przedawnienia. Ich zdaniem termin dla banku na dochodzenie roszczeń upłynął z końcem 2020 roku, licząc od momentu zakwestionowania umowy w 2017 roku.
Kluczową kwestią w tym przypadku jest jednak nie termin, a możliwość nieuwzględnienia przez sąd przedawnienia poprzez dopuszczone w polskim prawie „względy słuszności” oraz „zasady współżycia społecznego”.
Pytanie sądu do TSUE brzmiało następująco: „czy art. 7 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich oraz zasady skuteczności, proporcjonalności, pewności prawa i prawa do sądu należy interpretować w ten sposób, że stoją one na przeszkodzie przepisom krajowym, które pozwalają sądowi krajowemu na uwzględnienie przedawnionego roszczenia przedsiębiorcy przeciwko konsumentowi o zwrot świadczeń nienależnych spełnionych na podstawie umowy, która stała się nieważna na skutek zawarcia w niej nieuczciwych warunków umownych, jeżeli wymagają tego względy słuszności lub zasady współżycia społecznego”.
Problem jest istotny, ponieważ w większości przypadków po zakończeniu sądowego sporu roszczenia banku są już formalnie przedawnione. Sądy mają jednak możliwość uwzględnienia roszczeń banku, swobodę pozostawia się sędziom. Rodzi to niepewność po obu stronach.
Czy można „przypadkiem” przerwać bieg przedawnienia roszczeń o zwrot kapitału?
Trzecia sprawa, C-901/24, koncentruje się dość specyficznej kwestii – uznania długu jako zdarzenia przerywającego bieg przedawnienia. Spór trafił do sądu w 2017 r. W trakcie rozpraw w 2019 r. konsumentka oświadczyła, że jest świadoma skutków nieważności, w tym obowiązku zwrotu całego wypłaconego kapitału. Ostatecznie sądy obu instancji potwierdziły nieważność umowy, a wyrok stał się prawomocny w styczniu 2021 roku. W 2022 r. kredytodawca zażądał zwrotu kapitału. Konsumentka podnosi, że trzyletni termin przedawnienia dla banku zaczął biec w momencie doręczenia odpisu pierwszego pozwu i upłynął z końcem 2021 roku. Bank natomiast stoi na stanowisku, że deklaracje klientki z 2019 roku o świadomości długu przerwały bieg przedawnienia, czyniąc obecny pozew terminowym.
Pytanie skierowane do TSUE brzmiało następująco: „czy art. 7 ust. 1 dyrektywy Rady 93/13/EWG z dnia 5 kwietnia 1993 r. w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich oraz zasady skuteczności, proporcjonalności, pewności prawa i prawa do sądu należy interpretować w ten sposób, że stoją one na przeszkodzie wykładni sądowej przepisów krajowych, zgodnie z którą:
1. bieg terminu przedawnienia roszczenia przedsiębiorcy przeciwko konsumentowi o zwrot świadczeń nienależnych spełnionych na podstawie umowy, która stała się nieważna na skutek zawarcia w niej nieuczciwych warunków umownych, zostaje przerwany przez złożenie przez konsumenta oświadczenia, że jest świadomy, że w związku z nieważnością umowy ma obowiązek zwrócić świadczenie, które otrzymał od przedsiębiorcy na podstawie nieważnej umowy,
2. złożenie przez konsumenta powyższego oświadczenia może uzasadniać nieuwzględnienie upływu terminu przedawnienia roszczenia przysługującego przedsiębiorcy przeciwko konsumentowi”.
Problem jest istotny, ponieważ w wielu postępowaniach sądowych konsumenci składali podobne oświadczenia. Były one traktowane jako wymóg formalny, by możliwe było orzeczenie o nieważności umowy. Wyrok TSUE przesądzi o tym, czy takie deklaracje mogą być wykorzystane jako instrument służący ochronie roszczeń banków przed przedawnieniem.
Czwarta sprawa – ubezpieczenia przy hipotece
Również 16 kwietnia opublikowana zostanie opinia Rzecznika Generalnego TSUE w sprawie C-23/25. Analizowana kwestia dotyczy szczegółów rozliczeń między bankiem a konsumentem w sytuacji, gdy umowa kredytowa zostaje uznana za nieważną z powodu nieuczciwych zapisów. Warszawski sąd zapytał TSUE, czy bank powinien zwrócić klientowi koszty ubezpieczeń związanych z kredytem. Chodzi tu zarówno o ubezpieczenie niskiego wkładu własnego, ubezpieczenie pomostowe, wymagane ze względu na ryzyko ponoszone przez bank, jak i ubezpieczenia na życie lub nieruchomości związane z ochroną majątku lub zdrowia konsumenta.
Doprecyzowanie zakresu rozliczeń mogłoby pozwolić na pozbycie się ostatnich niejasności związanych z etapem „poprocesowym” w sprawach frankowych.




























































