Były prezes AQT Water nie tylko w tajemnicy sprzedawał akcje spółki, ale i wyprowadzał z niej majątek - można wnioskować z oświadczenia nowego zarządu AQT. Ze "wstępnych oględzin" wynika, że spółkę akcjonariusze mniejszościowi przejęli, gdy była już w fatalnym stanie.


- W zakresie finansów spółki istotną informacją jest, iż rachunki bankowe w chwili przejęcia nad nimi kontroli przez zarząd wskazywały stany zerowe lub znajdowały się na nich kwoty całkowicie nieistotne z punktu widzenia finansów spółki. Jest to o tyle istotne, że poprzedni zarząd, pomimo jego odwołania przez Radę Nadzorczą w dniu 30 września 2020 roku, w okresie od odwołania do 9 października 2020 roku dokonał w sposób nieuprawniony kilkudziesięciu dyspozycji i przelewów środków finansowych z rachunków bankowych spółki. Zarząd także w związku z tym faktem rozważa złożenie stosownych zawiadomień i doniesień - to najpoważniejszy z zarzutów, który można znaleźć w opublikowanym we wtorek oświadczeniu nowego zarządu AQT Water (Aquatechu).
Przypomnijmy, że roszady w AQT Water to efekt zamieszania, które wywołało małżeństwo Babińskich. Najpierw wątpliwości budziły niezgodności, co do liczby akcji żony prezesa - Beaty Babińskiej. Musiało dojść aż do zawieszenia notowań, by ta przyznała się do wyprzedaży dużego pakietu papierów. Później okazało się, że akcjami "z ukrycia" sypał i sam prezes - Wojciech Babiński.
Ostatecznie na wrześniowym walnym zgromadzeniu nie pojawił się nikt z reprezentujących stare władze spółki. Losy firmy w swoje ręce wzięli akcjonariusze mniejszościowi, powołali swoją radę nadzorczą i rozpoczęli proces zmian w firmie. Babiński nie tylko został odsunięty od stanowiska, ale także i przegłosowano przeprowadzenie audytu prawno-finansowego przez zewnętrzną firmę audytorską. Teraz, po wstępnych oględzinach, okazało się, że spółka jest w fatalnym stanie, a poprzedni zarząd najprawdopodobniej wyprowadzał z niej pieniądze przed oddaniem władzy.
Brakujące dokumenty, wątpliwe finanse
- Zarząd spółki rozpoczął ocenę stanu finansów spółki pod kątem jej płynności finansowej, obsługi wymagalnych zobowiązań i decyzji, czy nie wypełnione zostały obecnie lub w przeszłości przesłanki do złożenia przez spółkę wniosku o otwarcie postępowania restrukturyzacyjnego lub upadłościowego. Niemniej obecnie działania zarządu, pomimo nadzwyczajnych trudności, koncentrują się na podtrzymaniu produkcji i obsłudze istniejących w spółce zamówień i klientów. Rozdysponowanie przez odwołany zarząd wszystkich środków finansowych spółki (co zostało opisane powyżej), przez wzgląd na brak niezbędnych komponentów i środków na ich zakup, stawia pod znakiem zapytania możliwość terminowego wywiązania się przez spółkę z otrzymanych zamówień - czytamy w oświadczeniu.
Nowy zarząd informuje m.in. o o zakłóceniu technologicznego procesu produkcyjnego poprzez zidentyfikowanie braku części oprogramowania do maszyn oraz komputera do jego impementacji, które pod koniec września br. stanowiły normalne wyposażenie łańcucha produkcyjnego spółki. Dodatkowo w opinii zarządu szereg wykazywanych przez spółkę należności wydaje się być już na tym etapie nieściągalnych. Niepewna jest także własność nad spółką Weridon Sp. z o.o. To zresztą niejedyne dokumenty, których brakuje, nowy zarząd nie jest np. w posiadaniu teczek pracowników. Według wstępnych ustaleń w wyniku za 2019 r. zaksięgowano nienależne przychody, a nie księgowano rzeczywiście poniesionych kosztów.
- W ocenie zarządu produkty spółki są jednak na tyle innowacyjne, a rynek, na którym operuje spółka, na tyle perspektywiczny, że istnieje możliwość dalszego rozwoju, jak również wejścia jej na nowe obszary działalności. Aby jednak to się stało, koniecznym jest potwierdzenie sytuacji finansowej i organizacyjnej, a przez zabór dokumentacji spółki przez jej poprzedni zarząd oraz nieuprawnione rozporządzenie przez niego środkami finansowymi należącymi do spółki, ocena tego stanu jest utrudniona i może okazać się niemożliwa - czytamy w oświadczeniu.
Adam Torchała































































