REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

„Rozpadające się szkoły, dziurawe drogi”. W Niemczech najniższa stopa inwestycji od 1990 roku

2026-03-25 11:45, akt.2026-03-25 12:28
publikacja
2026-03-25 11:45
aktualizacja
2026-03-25 12:28
Dodaj Bankier.pl w Google

Niemcy konsumują własną tkankę: nowe dane pokazują, że poziom inwestycji spadł do najniższego pułapu od czasu zjednoczenia kraju. Nawet rządowe programy nie są w stanie zatrzymać tego trendu, a gospodarka wciąż traci wigor.

„Rozpadające się szkoły, dziurawe drogi”. W Niemczech najniższa stopa inwestycji od 1990 roku
„Rozpadające się szkoły, dziurawe drogi”. W Niemczech najniższa stopa inwestycji od 1990 roku
/ Shutterstock

Najniższy poziom inwestycji od dekad

Przedsiębiorstwa kupują tylko to, co absolutnie niezbędne, a państwo nie jest w stanie wypełnić tej luki. Nowe dane dotyczące stopy inwestycji netto wskazują na trwający od dziesięcioleci trend spadkowy.

Zgodnie z oficjalnymi danymi, w 2025 roku firmy, państwo i obywatele zainwestowali w budownictwo, maszyny, urządzenia oraz infrastrukturę najmniej od czasu zjednoczenia Niemiec w 1990 roku. Tak zwana stopa inwestycji netto w środki trwałe w stosunku do PKB wyniosła minus 0,23 proc. – wynika z danych Federalnego Ministerstwa Gospodarki i Federalnego Urzędu Statystycznego. Dane te zebrał i przeanalizował poseł partii Lewica (Die Linke), Cem Ince.

Wskaźnik ten dotyczy inwestycji w środki trwałe – zarówno ze strony podmiotów prywatnych, jak i państwowych – po odliczeniu amortyzacji. Zgromadzone liczby potwierdzają trwający od dekad spadek inwestycji w relacji do produktu krajowego brutto.

W latach 1991–1999 średnia stopa inwestycji netto w środki trwałe wynosiła jeszcze 7,31 proc. W okresie 2000–2009 jej średnia roczna spadła do 2,88 proc., a między 2010 a 2019 rokiem do 2,29 proc. Z kolei w latach 2020–2025 było to już zaledwie 1,02 proc.

Wakacje na giełdzie

Infrastruktura na granicy zużycia

Cem Ince, który zajmuje się polityką społeczną i gospodarczą, ostrzega: – Niemcy eksploatują się do granic możliwości. Rozpadające się szkoły, dziurawe drogi, podupadająca infrastruktura. To, co wielu ludzi od dawna odczuwa w codziennym życiu, znajduje teraz potwierdzenie w liczbach. W naszym kraju od lat inwestuje się po prostu za mało. Ostrzeżenie to połączył z ponownym postulatem wprowadzenia podatku majątkowego oraz uruchomienia wielkiej ofensywy inwestycyjnej.

Utrzymującą się słabość inwestycyjną z niepokojem obserwuje również zbliżony do środowisk pracodawców Instytut Gospodarki Niemieckiej (IW) w Kolonii. – W przypadku inwestycji brutto w środki trwałe od lat obserwujemy negatywny trend, jeśli skorygujemy dane o inflację – mówi dyrektor zarządzający IW, Hubertus Bardt. – Szczególnie w budownictwie w ubiegłym roku nastąpił realny spadek, którego nie zdołały zrekompensować pierwsze, skromne zastrzyki finansowe z rządowych funduszy celowych.

Brak szans na szybkie odbicie

Ponad 80 proc. inwestycji pochodzi z sektora prywatnego, a tam – w obliczu obecnej sytuacji gospodarczej – po prostu brakuje optymizmu.

– Nawet jeśli inwestycje publiczne ze wspomnianych funduszy zaczną płynąć szerszym strumieniem, co z pewnością będzie miało pozytywny skutek, wątpliwe jest, czy wywoła to prawdziwą dynamikę w sektorze prywatnym – ocenia Bardt. – Przedsiębiorcy nie tryskają optymizmem. Kto dziś wydaje pieniądze, ogranicza się wyłącznie do koniecznych inwestycji odtworzeniowych.

Źródło:Deutsche Wirtschaftsnachrichten: DWN (Grupa Bonnier)
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Inwestor Wojtek: Rynek ma obecnie innych faworytów niż ja. W portfelu mam trzy nowe spółki
Tematy

Komentarze (7)

dodaj komentarz
marianpazdzioch
Albo zasiłki, rozdawnictwo, albo niedziurawe drogi. Wybierz jedno. Wysokie podatki i biurokracja prowadzą do spadku przedsiębiorczości, a to rozwala państwo. W polaczkowie zresztą identyczna historia.
samsza
Publiczna kasa musi gdzieś wyciekać...
:)
1as
Spokojnie sąsiedzi, przyjedziecie do nas na sezon zbierać jabłka i truskawki.
street66
trzeba było więcej transferować technologii do chin i rozpasać socjal dla przybyszy
jan-kowalski
Gdyby to chodziło o inną nację, to nawet to "samozaoranie" może nie byłoby takie złe, zwłaszcza dla sąsiadów takich jak PL. Ale Niemiaszki mają niestety głęboko zakorzenioną w swojej naturze "dwubiegunowość" (o której w ubiegłym roku celnie pisał naczelny bodaj "Neue Zürcher Zeitung", więc poniekąd też Gdyby to chodziło o inną nację, to nawet to "samozaoranie" może nie byłoby takie złe, zwłaszcza dla sąsiadów takich jak PL. Ale Niemiaszki mają niestety głęboko zakorzenioną w swojej naturze "dwubiegunowość" (o której w ubiegłym roku celnie pisał naczelny bodaj "Neue Zürcher Zeitung", więc poniekąd też Niemiaszek) i jest obawa, że jak się im odwidzi Multi-Kulti, to wahadło nastrojów wychyli się znów maksymalnie w drugą stronę, czyli nawet nie tyle nacjonalizmu (który w rozsądnych dawkach jest zdrowy i potrzebny każdemu narodowi), co szowinizmu.
Co w połączeniu z ich besserwisserstwem i wynikającą zeń manią poprawiania świata (a na pewno najbliższego otoczenia, czyli Europy, zwłaszcza środkowej i wschodniej) wróży nam tu nie najlepiej.
tomitomi
Multi-culti ..... immer und tiefen !

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki