Rozkwit polskiego rynku złota

Krzysztof Kolany2020-08-12 06:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2020-08-12 06:00
fot. allstars / Shutterstock

Koronawirusowy kryzys przyniósł renesans zainteresowania złotem inwestycyjnym. Polski rynek złotego bulionu zapewne pobije wszelkie rekordy, ale wciąż jeszcze daleko nam do europejskich liderów.

Z punktu widzenia inwestora z Polski, silna hossa na rynku złota trwa od jesieni 2018 roku. Rok temu ceny żółtego metalu wyrażone w polskiej walucie przebiły rekord z 2011 roku i po raz pierwszy przekroczyły pułap 6 000 zł za uncję.  Natomiast wstępne sygnały świadczące o powrocie hossy na rynek złota pojawiły się już cztery lata temu. Lecz dopiero od wiosny 2019 roku możemy mówić o tym, że mamy do czynienia z ewidentnym rynkiem byka. 7 sierpnia 2020 roku dolarowe ceny królewskiego metalu ustanowiły nowy nominalny rekord wszech czasów, na poziomie 2 077,50 USD za uncję trojańską.

/ Bankier.pl

Jak to zwykle bywa, masowe zainteresowanie danym aktywem zaczyna się dopiero wtedy, gdy jego ceny zdążyły już mocno wzrosnąć. I tak też było w przypadku złotego bulionu na polskim rynku, gdzie istotny wzrost aktywności kupujących zaobserwowano już pod koniec 2019 roku.  Ale dopiero wybuch pandemii Covid-19 doprowadził do eksplozji popytu na złote sztabki i monety.

- Rekordowy okazał się marzec, kiedy to obserwowaliśmy nawet trzykrotny wzrost zainteresowania złotem w stosunku do lutego. Od kwietnia nadal utrzymuje się stabilne zainteresowanie na wysokim poziomie – mówi Michał Tekliński, dyrektor ds. rynków międzynarodowych w Grupie Goldenmark.

Z wypowiedzi dilerów wynika, że po marcu pojawiło się wielu nowych kupujących. Ale po złoty bulion przychodzili też klienci, którzy kupowały także w latach ubiegłych. Część z nich regularnie uzupełniała zasoby żółtego metalu. Najczęstszym wyborem kupujących były sztabki i monety o masie jednej uncji.

Wzmożonemu popytowi towarzyszyły problemy z dostawami, co po części wynikało z przerwania łańcuchów logistycznych przez zakazy narzucone mające na celu spowolnienie rozprzestrzeniania chińskiego koronawirusa. W drugiej połowie marca i na początku kwietnia złoto inwestycyjne w Polsce stało się praktycznie niedostępne. Zarówno sztabki jak i monety bulionowe znikły z półek, a nowych nie dało się sprowadzić ze względu na zamknięte granice i wstrzymanie produkcji w szwajcarskich rafineriach. Jeśli złoto inwestycyjne było wtedy dostępne, to tylko po bardzo wysokich marżach dilerskich. Cena uncjowego krugerranda potrafiła o 20-30% przewyższać cenę spot na giełdzie nowojorskiej przeliczonej przez średni kurs dolara w NBP.

- Na rynku złota za swoistą „normalność” uznawane jest utrzymywanie dostaw lotniczych. Na tym polu pewien powrót do normalności obserwujemy mniej więcej od miesiąca. Warto jednak wyjaśnić, że duża część lotów, którymi transportowane jest złoto, to loty pasażerskie z dodatkowym, wartościowym ładunkiem – wyjaśnia Michał Tekliński z Grupy Goldenmark.

I faktycznie w czerwcu sytuacja zaczęła wracać do normy. Marże wyraźnie spadły, a złoty towar pojawił się w takich ilościach, aby zaspokoić wzmożony popyt na królewski metal. Ile złota inwestycyjnego przez ostatnie miesiące sprzedano w Polsce? Tego dokładnie nie wiadomo. Goldenmark szacuje, że w I półroczu 2020 roku sprzedano ok. 5 ton złotego bulionu. Jeśli tak było, to prawdopodobnie w sześć miesięcy nabywców znalazło tyle złota, co przez cały 2019 rok

/ Szacunki Grupy Goldenmark

Konkretne liczby znajdujemy też w raporcie kwartalnym Mennicy Polskiej, najstarszego dilera złota w naszym kraju.

- Popyt na sztabki i monety bulionowe przez pierwsze sześć miesięcy bieżącego roku był rekordowy dla Mennicy Polskiej i wyniósł prawie 900 kg. Mimo znacznych ograniczeń w dostawie żółtego kruszcu spowodowanych przez pandemię koronawirusa Mennicy Polskiej udało się zachować ciągłość sprzedaży – czytamy w raporcie półrocznym Mennicy.

Polska gra w drugiej lidze

Jeśli przez resztę roku popyt na złoto utrzyma się choćby na poziomie zbliżonym do tego z ostatnich miesięcy, to polski rynek złota inwestycyjnego można będzie oszacować na 8-9 ton. Z jednej strony to całkiem przyzwoity wynik zważywszy na fakt, że profesjonalny rynek kruszców w Polsce liczy sobie jakieś 10-15 lat.

Z drugiej strony polski rynek wciąż ma marginalne znaczenie w skali Europy. Według danych Światowej Rady Złota w 2019 roku na Starym Kontynencie sprzedano 153,4 tony królewskiego metalu (bez uwzględnienia krajów b. ZSRR). Za ponad połowę zakupów złota inwestycyjnego w Europie odpowiadają Niemcy, którego mieszkańcy po doświadczeniu dwóch epizodów hiperinflacji w XX wieku słyną z zamiłowania do błyszczącego metalu.

Dane za 2019 r. / Bankier.pl na podstawie danych Światowej Rady Złota.

Drugie miejsce w tym zestawieniu zwykle przypada Szwajcarii, będącej jednym z globalnych centrów obrotu złotem. W statystach liczy się jeszcze Wielka Brytania (10,5 tony w 2019 roku) i Austria (6,2 tony). Na całą resztę Europy w 2019 roku przypadło ledwie 16,5 ton sprzedanego złota inwestycyjnego (na blisko 770 ton sprzedanych na całym świecie).

Rzecz jasna rok 2020 przyniesie znacznie wyższe wyniki. W pierwszych dwóch kwartałach w Niemczech sprzedano już prawie tyle złotego bulionu co w całym 2019 roku. Podobnie sprawa wygląda w Szwajcarii, Austrii i Wielkiej Brytanii. I dopiero za tymi krajami może uplasować się Polska, gdzie tradycja akumulowania złota dopiero powraca po dekadach komunizmu, w którym za handel królewskim metalem groziło wieloletnie więzienie (a w czasach stalinowskich nawet kara śmierci).

Źródło:
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Analityk rynków finansowych i gospodarki. W zakresie jego zainteresowań leżą zarówno Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, jak i rynki zagraniczne: Nowy Jork, Londyn i Frankfurt. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Analizuje wpływ sytuacji gospodarczej na notowania akcji, kursy par walutowych i ceny surowców. Jest trzykrotnym laureatem organizowanego przez NBP prestiżowego konkursu im. W. Grabskiego dla dziennikarzy ekonomicznych w kategoriach dziennikarstwo internetowe (2010) oraz polityka pieniężna i stabilność finansowa (2018 i 2019). Otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego 2016 przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Tel.: 697 660 684

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (15)

dodaj komentarz
open_mind
Nie ma się co gorączkować. Trzeba złoto kupić i dobrze schować. Przestać śledzić notowania, by za długie lata odkryć jak nasza złota pociecha się do nas uśmiecha!
suweren20
Nie wiem czy Państwo sobie zdają z tego sprawę ale inwestowanie w fizyczne złoto jest w Polsce obciążone cholernym ryzykiem. Ryzykiem dużo wyższym niż w pozostałych krajach Unii Europejskiej. To ryzyko związane jest z faktem, że w Polsce rządzi partia neo-bolszewicka.
Nie inwestuję w fizyczne złoto, więc nie będę
Nie wiem czy Państwo sobie zdają z tego sprawę ale inwestowanie w fizyczne złoto jest w Polsce obciążone cholernym ryzykiem. Ryzykiem dużo wyższym niż w pozostałych krajach Unii Europejskiej. To ryzyko związane jest z faktem, że w Polsce rządzi partia neo-bolszewicka.
Nie inwestuję w fizyczne złoto, więc nie będę protestował gdy ten neo-bolszewicki rząd wyda dekret o konfiskacie złota będącego w posiadaniu obywateli oraz zakaże jego obrotu handlowego.
Partia ta ma w kieszeni prokuratorów, policję, sędziów a nawet Trybunał Konstytucyjny, więc co będziecie mogli zrobić ? Co najwyżej skoczyć na kant ...
Analogicznie, nie mam dzieci więc nie będę protestował, że księża gwałcący dzieci i młodzież są bezkarni, podobnie jak kryjący ich biskupi. Nie jestem gejem, więc nie będę protestował, że Was gejów czy lesbijki wsadzają do więzień. Nie jestem Niemcem, Żydem, Romem ani żadnym innym cholernym imigrantem więc nie będę protestował, gdy w telewizji publicznej obrzucają Was "obcych" błotem, czyniąc odpowiedzialnymi za wszelkie w tym kraju zło. Wypadłem już z polskiego rynku pracy ze względu na wiek, więc nie będę protestował, że zlikwidowano Służbę Cywilną w Polsce, że na stanowiska w spółkach Skarbu Państwa oraz w służbie publicznej powołuje się ludzi bez konkursu, niekompetentnych i miernych, ale wiernych partii.
Jedno co mi pozostało, to głosować w wyborach powszechnych zgodnie z moją inteligencją, doświadczeniem i wykształceniem. Nigdy na partię kato-bolszewicką.
Teraz czekam na odpowiedź grupy o kryptonimie "meryt" odpowiedzialnej za obsługę portalu bankier.pl
mk77
Cos w tym jest zwlaszcza, ze historia usa i polski pokazuje, ze wlasciciele zlota mieli troche problemow. A teraz monitoring, rejestracje rozmow, maile, gps i sluzby wiedza czy kupiles zloto czy nie.
blablak odpowiada mk77
Kupujesz za gotowke <10k/transakcje w maseczce p/covid i nikomu o niczym nie mowisz. Problem z glowy. Dekret moga se w d... wsadzic.
xiven
jaki rozkwit jak nawet drogiego złota już prawie nie ma? co niby ci dilerzy mają sprzedawać?

a do tego na papierowym złocie drukują korekty ku pokrzepieniu serc tych którzy spóźnili się na pociąg
jasiek2017
Inwestycja w złoto. 5% spadek w jeden dzień. Ubrani na górce są szczęśliwi.
sturmbannfuhrer_brunner
Trend is your friend.
drzaraza
Pobawią sie trochę z leszczami na płynnym papierze i jazda do góry.
mk77 odpowiada drzaraza
Albo w dol jak to bylo w 2011 roku. Choc watpie. Jednak pewnosci nie ma
znawca_wszystkiego
Naprawdę myślisz że to robi wrażenie na tych którzy kupują złoto długoterminowo np na emeryturę za 20-30 lat?

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki