Sierakowska: Złoto wspierają fundamenty. Srebro bardziej ryzykowne [Rozmowa]

Michał Żuławiński2020-08-07 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2020-08-07 06:00

Złoto, srebro, platyna, pallad, ropa, miedź, kawa... Bieżącą sytuację oraz perspektywy dla surowców w rozmowie z Bankier.pl przedstawia Dorota Sierakowska Bankier.pl, analityk surowcowy Domu Maklerskiego BOŚ, autorka książki "Świat surowców".

Michał Żuławiński, Bankier.pl: Od kilku tygodni złoto jest najbardziej elektryzującym towarem, co jest efektem bicia kolejnych rekordów cenowych. Dlaczego ten metal zachowuje się właśnie tak i dlaczego dzieje się to właśnie teraz?      

Dorota Sierakowska, DM BOŚ: Hossę na złocie widzimy już od dłuższego czasu. Już w latach 2015-2016 obserwowaliśmy pierwsze większe ruchy wzrostowe na notowaniach złota. Warto jednak wspomnieć, że następują one po kilku latach bessy, rozpoczętej w 2011 r.

Dlaczego teraz? Od jakiegoś czasu inwestorzy poszukują alternatywy dla lokowania kapitału. Już parę lat temu, w obliczu szalejącej hossy na rynkach w USA, zaczęły pojawiać się pytania o jej zasadność. Równocześnie pojawiały się spekulacje, że być może mamy przed sobą załamanie czy głębszą korektę. Sam fakt przedłużania się hossy na rynku akcji oraz pojawianie się pytań o przegrzanie rynku skłoniły inwestorów do powrotu do złota. Pod tym względem pandemia tylko postawiła kropkę nad i.

Tyle że na samym początku pandemicznego krachu złoto taniało…

Tak, w marcu złoto taniało, ale spadkowy ruch był relatywnie krótki i płytki. Wystarczy sięgnąć pamięcią do 2008 r., żeby zobaczyć wiele analogii. Tak jak wtedy, także w tym roku na samym początku krachu na rynkach finansowych notowania złota skierowały się w dół, ale dużo szybciej niż inne aktywa, w tym inne surowce, wyhamowały zniżkę i zaczęły iść w górę.

Nieco ponad dwa lata po krachu z 2008 roku, bo na początku 2011 roku, ceny złota dotarły na poprzednie rekordy. Dzisiaj sytuacja jest podobna. Tąpnięcie na rynku złota było płytsze niż na przykład na rynku ropy naftowej czy srebra. Złoto zaczęło szybciej odrabiać straty i skierowało się na nowe szczyty. Co więcej, sądzę, że złoto jeszcze nie wyczerpało potencjału wzrostowego.

Prognozy cen złota już od jakiegoś czasu mówiły o przekroczeniu 2000 dolarów, co stało się w bieżącym tygodniu. Bank of America przewiduje nawet złoto po 3000 dolarów za uncję. Czy obecna hossa nas tam zaprowadzi?

Myślę, że obecnie mówienie o poziomie 3000 dolarów jest podobne do mówienia o 2000 dolarów w 2011 r. Ostatecznie wówczas do niego nie dotarliśmy, choć było blisko. Obecnie za przebiciem tego poziomu przemawiały rynkowe fundamenty, które sprzyjały notowaniom złota: mamy ultraluźną politykę pieniężną, mamy stymulusy fiskalne, mamy niepewność związaną z pandemią… Istnieje szereg przesłanek, które mogą świadczyć o tym, że największe trudności gospodarcze mogą być dopiero przed nami. To oczywiście sprzyja złotu jako tzw. bezpiecznej przystani.

Kolejnym „rozgrzanym” ostatnio metalem jest srebro. W jego przypadku do motywów inwestycyjno-spekulacyjnych dochodzi też kwestia szerokiego zastosowania w przemyśle. Czy ten fakt może ciążyć notowaniom, jeżeli koniunktura gospodarcza w najbliższych miesiącach się nie poprawi?

Z pewnością srebro jest dużo bardziej ryzykownym aktywem niż złoto, właśnie ze względu na wspomniany „komponent przemysłowy”, a także znacznie mniejszą płynność rynku. Było to już widać w ostatnich miesiącach, kiedy srebro przecenione było dużo bardziej niż złoto, głównie ze względu na obawy dotyczące globalnego przemysłu. Warto jednak pamiętać, że srebro jest stosowane w specyficznych branżach przemysłu i nie wszystkie te branże mocno ucierpiały. Mowa na przykład o branży medycznej czy elektronicznej, które w ostatnich miesiącach miały okres żniw.

Popyt na srebro aż tak bardzo nie ucierpiał, jak można było się spodziewać, choć oczywiście w pewnym stopniu spadł popyt na metale szlachetne. Widać było to na przykład w Azji, gdzie mniej wydawano na wyroby jubilerskie czy złoto i srebro inwestycyjne. Nie wszędzie działo się to, co w Europie czy USA, gdzie obserwowaliśmy szturm na mennice.

Pallad i platyna są jeszcze bardziej związane z przemysłem, popyt inwestycyjny odgrywa mniejszą rolę. Jakie perspektywy rysują się przed tymi dwoma metalami?

Podbicie notowań platyny i palladu, które widzieliśmy w ostatnim czasie, to raczej skutek tego, co działo się na rynkach złota i srebra. Fundamentalnie sytuacja na rynku platyny i palladu jest trudniejsza ze względu na masowe wykorzystanie obu metali w branży motoryzacyjnej, która mocno ucierpiała na pandemii. Motoryzacja jeszcze długo nie wróci do stanu sprzed koronawirusa, więc spadek popytu na pallad i platynę będzie istotny, co w średnim i długim terminie będzie przekładać się na ceny.

Od motoryzacji już tylko krok do ropy naftowej. Natknąłem się ostatnio na stwierdzenie, że „peak oil” w obecnych czasach wiąże się nie ze szczytem wydobycia ropy naftowej, czego obawiano się w poprzednich dekadach, lecz szczytem jej konsumpcji. Czy są podstawy, aby sądzić, że już nigdy nie będziemy konsumować tyle ropy, co przed pandemią?

Istotnie, o „peak oil” mówi się ostatnio głównie w kontekście konsumpcji. Jeżeli miałabym ocenić długoterminowo, co może dziać się na tym rynku, to powiedziałabym, że z pewnością pandemia zmieniła bardzo wiele. Być może rynek ropy zmienił się już nie do poznania. Innymi słowy, możemy wejść w „nową normalność” na rynku ropy, ponieważ przez dłuższy czas podejście do przemieszczania się będzie zupełnie inne niż kiedyś.

Prezes IATA, organizacji zrzeszającej linie lotnicze, wspomniał ostatnio o tym, że branża lotnicza powróci do stanu sprzed pandemii najprędzej w 2023 r. Możemy mieć więc przed sobą kilka lat obniżonego popytu ze strony tej branży. To samo tyczy się transportu lądowego, który spadł znacząco – np. stracony jest tegoroczny sezon letnich wyjazdów, nie wiadomo, jak będzie w przyszłym roku. Nawet OPEC mówi, że przygotowuje się na trwale zmniejszony popyt na ropę. Wiele państw naftowych musi przemyśleć swoje budżety.

Ciężko wyrokować, czy „peak oil” już za nami, czy dopiero przed nami, ale z pewnością ten pierwszy wariant wydaje się obecnie bardziej prawdopodobny niż kiedykolwiek.

A co z trendem ekologicznym czy rozwojem samochodów elektrycznych?

Na świecie wciąż jest dużo gospodarek, które rozwijają się w szybkim tempie, a które nie zmieniają tak szybko podejścia na bardziej ekologiczne. W długoterminowej perspektywie jednak zapewne będziemy widzieć wyraźny trend odchodzenia od samochodów napędzanych paliwami tradycyjnymi. Warto jednak mieć na uwadze to, że ta kwestia jest bardziej złożona. Wystarczy spojrzeć na rynek energii, gdzie około jedna trzecia światowej energii pochodzi z ropy naftowej. Jeżeli ropa będzie tańsza, to będzie to jeszcze większy bodziec, aby produkować z niej energię.  

Obserwowane w ostatnich dwóch dekadach trendy odchodzenia od ropy naftowej w rozwiniętych gospodarkach wynikały m.in. z tego, że jej ceny były w trendzie wzrostowym. Ropa po ponad 100 dolarów siłą rzeczy wywoływała pytania o alternatywy. Tymczasem dziś rachunek ekonomiczny może być inny, szczególnie jeżeli uwzględnimy związany z pandemią kryzys gospodarczy.

Z polskiej perspektywy istotna jest także miedź, której jesteśmy nie tylko konsumentem, ale i producentem. Ostatni ruch cen tego metalu w górę to tylko efekt fali optymizmu dotyczącego odbicia gospodarczego czy coś jeszcze?

W horyzoncie paru miesięcy czy lat sytuacja na miedzi będzie podobna, jak na innych surowcach przemysłowych. Przedłużający się kryzys będzie wpływał negatywnie na popyt na miedź. Obecnie optymizm podtrzymują programy stymulacyjne w różnych gospodarkach, jednak kiedyś będą one wycofywane. W krótkim terminie kontynuacja zwyżek będzie uzależniona od dalszego stymulowania. W szerszej perspektywie sytuacja nie wygląda tak dobrze.

Warto szczególnie pamiętać o popycie ze strony Chin, który po pierwszym uderzeniu pandemii był bardzo duży – niskie ceny miedzi skłoniły Chińczyków do zwiększenia rezerw. Efekt ten już się wyczerpuje, a ponadto musimy mieć na uwadze to, że Chiny prawdopodobnie nie powrócą już do tak imponującej dynamiki PKB, jaką miały przez ostatnie 20 lat. Uwzględniając inne zmiany w światowej gospodarce wywołane przez pandemię, uważam, że najbliższe lata będą dla miedzi trudne – szczególnie jeżeli chodzi o popyt z branży budowlanej i transportowej.

Gdyby nie pandemia, zapewne rozmawialibyśmy przede wszystkim o wpływie amerykańsko-chińskiej wojny handlowej na rynek surowców. Czy widać go także teraz?

Konflikt handlowy między USA a Chinami ma specyficzny charakter. Jest bardziej retoryczny niż faktyczny. W ostatnim czasie obserwowaliśmy ostre wypowiedzi polityków z obu krajów, jednak nie zawsze przekładały się one na faktyczny handel.

Jeszcze przed pandemią zostało podpisane tzw. porozumienie pierwszej fazy – porozumienie, które miało uruchomić na nowo handel amerykańsko-chiński i m.in. doprowadzić do tego, że Chiny zaczną zamawiać duże ilości surowców z USA. O ile Państwu Środka nie udało się zrealizować ambitnych zobowiązań dotyczących importu amerykańskiej ropy, to dokonywało sporych zamówień na towary rolne z USA, m.in. soję czy kukurydzę.

Wiele osób do listy „strategicznych” surowców dopisze także kawę, bez której ciężko im funkcjonować. Pandemia wydaje się mieć negatywny wpływ zarówno na producentów, jak i konsumentów kawy. Jest się czego obawiać, gdy mówimy o perspektywach dla tego towaru?

To prawda, że pandemia uderzyła w produkcję i konsumpcję kawy. Producenci mieli duże problemy ze znalezieniem rąk do pracy, więc zbiory notowały opóźnienia. Konsumpcja również się zmniejszyła, zwłaszcza po zamknięciu kawiarni. Jeden i drugi efekt były jednak dosyć krótkotrwałe – konsumenci zaczęli pić więcej kawy w domu, a producenci poradzili sobie z niedoborami pracowników.

O ile nie widać dużych zaburzeń związanych z podażą kawy, to fundamentalnie rynek się trochę zmienił – Międzynarodowa Organizacja Kawy prognozuje deficyt w sezonie 2019/2020. Nie zmienia to faktu, że jej rezerwy na świecie i wcześniejsza produkcja były na tyle duże, że nie ma obaw o to, że surowca tego zabraknie. Nadal na globalnym rynku kawy mamy do czynienia z powracającą nadpodażą, a ceny znajdują się wciąż w długoterminowym trendzie spadkowym, któremu towarzyszą krótkotrwałe ruchy w górę. Wciąż nie mamy impulsu do tego, aby odwrócić ten trend.

Źródło:
Michał Żuławiński
Michał Żuławiński
analityk Bankier.pl

Redaktor prowadzący działu Rynki Bankier.pl. Wraz z zespołem śledzi bieżące wydarzenia na polskiej giełdzie i globalnych rynkach finansowych, analizuje dane gospodarcze z kraju i ze świata, monitoruje politykę banków centralnych itp. Miłośnik nowych technologii, zarówno w obszarze mediów, jak i szeroko pojętego inwestowania. Laureat nagrody specjalnej w konkursie dla dziennikarzy ekonomicznych Narodowego Banku Polskiego im. Władysława Grabskiego.

Tematy
Jak zyskać do 160 zł za otwarcie konta osobistego?

Jak zyskać do 160 zł za otwarcie konta osobistego?

Komentarze (17)

dodaj komentarz
raccooncad
Trading 212 to londyńska firma z branży technologii finansowych, której aplikacja została pobrana 14 000 000 razy.
Obecnie organizuje akcje w której za rejestrację lub polecenie znajomego otrzymuje się jedna akcje.

Czy chcesz uzyskać bezpłatną akcję o wartości do 100 $?

Utwórz konto Trading 212 Invest,
Trading 212 to londyńska firma z branży technologii finansowych, której aplikacja została pobrana 14 000 000 razy.
Obecnie organizuje akcje w której za rejestrację lub polecenie znajomego otrzymuje się jedna akcje.

Czy chcesz uzyskać bezpłatną akcję o wartości do 100 $?

Utwórz konto Trading 212 Invest, używając tego linku www.trading212.com/invite/GIJJadMJ , i otrzymasz jedna darmowa akcje!
patrykowski978
Ostatnio na stronie Gazeta Polwiad czytałem jak młody chłopak zrobił z 1000 zł kilka milionów na handlu przez Internet. Więc jak widać na tym świecie wszystko jest możliwe :DD jeden w kryzysie się bardziej bogaci, a drugi staje się jeszcze biedniejszy, trochę smutne ale tak prawda. Polecam poczytać w google, wpiszcie Ostatnio na stronie Gazeta Polwiad czytałem jak młody chłopak zrobił z 1000 zł kilka milionów na handlu przez Internet. Więc jak widać na tym świecie wszystko jest możliwe :DD jeden w kryzysie się bardziej bogaci, a drugi staje się jeszcze biedniejszy, trochę smutne ale tak prawda. Polecam poczytać w google, wpiszcie sobie gazeta polwiad.
marcinn89
Bardzo dziwne sytuacje się wyprawiają w tej Polszy i na całym świecie. Kilka dni czytałem na blogu Kejti jak młoda dziewczyna w jeden dzień zarobiła w przybliżeniu ok 4000 złotych pracując w domu przez Internet, więc już mnie raczej nic nie zdziwi, gdzie zwykły człowiek musi cały miesiąc na to harować (najlepiej Bardzo dziwne sytuacje się wyprawiają w tej Polszy i na całym świecie. Kilka dni czytałem na blogu Kejti jak młoda dziewczyna w jeden dzień zarobiła w przybliżeniu ok 4000 złotych pracując w domu przez Internet, więc już mnie raczej nic nie zdziwi, gdzie zwykły człowiek musi cały miesiąc na to harować (najlepiej wpisać sobie w Google blog kejti i zobaczyć). Bardzo dziwne rzeczy się dzieją po tej całej pandemii i moim zdaniem będzie jeszcze gorzej dla niektórych osób.
marcinn89
Bardzo dziwne rzeczy się dzieją w tym kraju i na świecie. Niedawno czytałem na blogu Kejti jak laska w przeciągu jednego dnia zarobiła ok 4000 złotych przez Internet, więc już mnie absolutnie nic nie zdziwi, gdzie zwykły człowiek musi przez cały miesiąc na taką sumę harować (najlepiej wpisać sobie w wyszukiwarce Bardzo dziwne rzeczy się dzieją w tym kraju i na świecie. Niedawno czytałem na blogu Kejti jak laska w przeciągu jednego dnia zarobiła ok 4000 złotych przez Internet, więc już mnie absolutnie nic nie zdziwi, gdzie zwykły człowiek musi przez cały miesiąc na taką sumę harować (najlepiej wpisać sobie w wyszukiwarce google blog kejti i zobaczyć). Dziwaczne rzeczy się dzieją po tej całej pandemii i jak na moje to będzie jeszcze gorzej dla niektórych osób.
jas2
Zamiast napisać: "złoto podrożeje", sympatyczna pani pisze: "sądzę, że złoto jeszcze nie wyczerpało potencjału wzrostowego".
kuba_rzeszowiak
Bank Ochrony Środowiska wyniki pokarzą 12 sierpnia w środę i powinny być dużo lepsze :)
gregzacha
Może być chwilowa korekta ale trend pozostanie na złocie stały bo nie ma za bardzo alternatywy.
jarunia
A świstak dalej zawija te nieświeże czekoladki, tylko zmienia sobie raz złotko raz sreberko

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki